Bruno Schulz (ur. 12 lipca 1892 w Drohobyczu, zm. 19 listopada 1942 tamże) – polski prozaik żydowskiego pochodzenia, grafik, rysownik, malarz, krytyk literacki.

Życiorys 1892–1914 Bruno Schulz urodził się 12 lipca 1892 roku w Drohobyczu k. Lwowa, wówczas w granicach Austro-Węgier, w rodzinie Jakuba Schulza i Henrietty Kuhmerker.

Ojciec Henrietty, Berl Kuhmerker, był kupcem artykułów naftowych oraz właścicielem sklepu, apteki i restauracji; wbrew często powielanym, lecz błędnym informacjom, jakoby był właścicielem tartaku – należał on w rzeczywistości do dalszego krewnego. Jakub Schulz poznał swoją przyszłą żonę gdy pracował jako buchalter w sklepie jej ojca. W późniejszych latach sklep przypadł w spadku Henriecie i był prowadzony wspólnie z mężem. 8 października 1892, kilka miesięcy po narodzinach Bruna, jego rodzice zawarli małżeństwo cywilne, będąc jednak od 20 lat w związku małżeńskim wedle prawa żydowskiego.

Bruno Schulz był najmłodszym z piątki rodzeństwa: Hanny (ur. 1873) i Izydora (ur. 1881) oraz zmarłych w dzieciństwie: Izaaka (ur. 1876, zm. 1879) i Hindy (ur. 1887, zm. 1890).

Schulz został rytualnie obrzezany i pozostawał wraz z rodziną w żydowskiej gminie wyznaniowejKsięga metrykalna gminy żydowskiej w Drohobyczu; Urodzenia, liczba porządkowa 265 z lipca 1892, AGAD.. W rodzinie Schulza nie kultywowano jednak tradycji żydowskich i mówiono tylko po polsku. mały|Narożnik rynku w Drohobyczu. Budynek po prawej stoi w miejscu zburzonej kamienicy, w której wychowywał się Schulz. W głębi po lewej wieża dzwonnicy przy kościele katolickim (2008) mały|Karty z księgi metrykalnej gminy żydowskiej w Drohobyczu zawierające wpis poświadczający narodziny Brunona Schulza (nr 265).

Wychowywał się w domu nr 10Według innych źródeł nr 12 (por.: Wiesław Budzyński: Schulz pod kluczem. Warszawa: Grupa Wydawnicza Bertelsmann Media, 2001, s. 32). przy Rynku w Drohobyczu. Rodzina mieszkała na piętrze narożnej kamienicy, na parterze znajdował się należący do Schulzów sklep towarów tekstylnych. To właśnie ten dom, dziś już nieistniejący (został spalony przez Rosjan w wyniku działań wojennych w 1915) można odnaleźć w cyklu opowiadań Sklepy cynamonowe.

W latach 1902–1910 Schulz był uczniem C.K. Gimnazjum im. Franciszka Józefa w Drohobyczu. Z zachowanych do dziś świadectw wynika, że był jednym z najlepszych uczniów w szkole. W 1910 zdał maturę z wyróżnieniem. Jako kierunek studiów wybrał architekturę na Wydziale Budownictwa Lądowego Politechniki Lwowskiej. Po roku jednak ciężko zachorował na serce i płuca, w wyniku czego przerwał studia.

W czerwcu 1911 w Drohobyczu miały miejsce wybory, które w historii zapisały się jako „krwawe”. W związku z fałszowaniem wyników wyborczych doszło do rozruchów i walk na ulicach miasta. Dla zaprowadzenia porządku wojsko otworzyło ogień do protestujących. Według oficjalnych danych zginęło 26 osób, a 47 osób odniosło rany. Schulz obserwował te wydarzenia z okna swojego domu, wywołały one wstrząs w młodym artyście i znalazły odbicie w jego późniejszej twórczości. mały|Dom przy dawnej ul. Floriańskiej 10, gdzie od 1914 mieszkał Bruno Schulz z rodziną (2008)

Postępująca choroba ojca sprawiła, że rodzina znalazła się w trudnej sytuacji finansowej. Sklep zamknięto, dom został sprzedany, a Schulzowie przenieśli się w 1914 do zamężnej siostry Brunona, Hanny Hoffmanowej, na ulicę Bednarską (wówczas Floriańską 10). Wsparcia materialnego udzielał brat Brunona, Izydor (ur. 1881), piastujący kierownicze stanowisko w spółkach naftowych we Lwowie.

Wcześniej, po dwóch latach przerwy spowodowanej rekonwalescencją (m.in. pobyty w nieodległym kurorcie Truskawcu) Schulz powrócił na Politechnikę, by podjąć studia w roku akademickim 1913/1914. Wkrótce jednak znowu przerwał naukę, tym razem z powodu wybuchu Wielkiej Wojny. Wraz z rodzicami obawiającymi się rosyjskiej ofensywy, wyjechał do Wiednia. Stolica monarchii austro-węgierskiej była wówczas jednym z największych centrów kultury w Europie, zetknięcie z jej atmosferą miało z pewnością wpływ na ukształtowanie Schulza. Przez kilka miesięcy brał on udział w zajęciach na wiedeńskiej politechnice, pojawiał się też w Akademii Sztuk Pięknych. Żadnych studiów jednak nie ukończył.

1915–1933 mały|upright|lewo|Bruno Schulz, lata 30. W 1915 Schulzowie wrócili do Drohobycza, lecz w tym samym roku, w czerwcu, w wieku 69 lat zmarł ciężko chory Jakub Schulz. Jak ogromna była to dla Brunona strata, świadczą jego opowiadania, w których ojciec jest jedną z naczelnych postaci.

Od 1918 Schulz należał do drohobyckiej grupy „Kalleia” (Rzeczy piękne), skupiającej żydowską inteligencję o zainteresowaniach artystycznych. Sporo czytał, głównie literaturę piękną, ale też książki z dziedzin nauk ścisłych – fizyki i matematyki. Aby podreperować domowy budżet, Bruno Schulz próbował malować portrety na zamówienie, jednak bez większego powodzenia. Artyście nie udało się też zarobić na tece grafik Xięga bałwochwalcza wykonanych w latach 1920–1922. W 1922 zaprezentował swe prace na dwóch wystawach zbiorowych: w warszawskiej „Zachęcie” i w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych we Lwowie. W sierpniu tego roku dla podratowania wątłego zdrowia wyjechał na miesiąc do Kudowy, niemieckiego podówczas uzdrowiska. W kolejnym roku pokazywał swe prace na „Wystawie prac artystów żydowskich” w Wilnie. mały|Budynek, w którym w czasach Schulza mieściło się drohobyckie gimnazjum. Tutaj pisarz pobierał naukę, a następnie pracował przez wiele lat jako pedagog (2008)

Mimo wcześniejszych prób stałą pracę podjął dopiero jesienią 1924. Został nauczycielem kontraktowym w szkole, którą wcześniej sam ukończył, po I wojnie przemianowanej na Państwowe Gimnazjum im. Króla Władysława Jagiełły w Drohobyczu. Początkowo uczył jedynie rysunku, później prowadził też zajęcia z prac ręcznych, a okresowo także z matematyki. Dorabiał również nauczaniem w innych szkołach. W gimnazjum przepracował niemal całą resztę życia (do 1941), latami zmagając się z problemami zdrowotnymi i z brakiem dyplomu ukończenia studiów. Dochodziło nawet do sytuacji, że tracił posadę, musiał też zdawać dodatkowe egzaminy. Drobny i skromny Schulz nie zawsze radził sobie z niesforną młodzieżą. Nie lubił swojej pracy i często skarżył się na nią w listach do przyjaciół.

W 1928 Bruno Schulz mimo woli stał się bohaterem lokalnego skandalu. W Domu Zdrojowym w Truskawcu miała miejsce ekspozycja jego rysunków, grafik i obrazów olejnych ze zbioru Xięga bałwochwalcza. Treść prac oburzyła senatora Klubu Chrześcijańskiej Demokracji Maksymiliana Thullie, który zarzucił ich autorowi szerzenie pornografii. Mimo żądań polityka, wystawa nie została zamknięta.

W 1930 Schulz pokazywał swój dorobek plastyczny na lwowskim Salonie Wiosennym oraz w Żydowskim Towarzystwie Krzewienia Sztuk Pięknych w Krakowie, a w 1931 w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie. W tym samym roku w zakopiańskiej pracowni Witkacego poznał Deborę Vogel, pisarkę, krytyk i tłumaczkę piszącą po polsku, w jidysz i po hebrajsku. W 1932 nawiązał znajomość ze Stefanem Szumanem, wybitnym pedagogiem, profesorem psychologii i miłośnikiem literatury. Zachwycony rękopisem Sklepów cynamonowych Szuman próbował znaleźć wydawcę książki, jednak bezskutecznie. Wiosną 1933 Schulz poznał Józefinę Szelińską, swą przyszłą narzeczoną.

1933–1939 thumb|Bruno Schulz, Autoportret w bluzie zapiętej pod szyję, ok. 1933 Bruno Schulz być może nigdy nie byłby postacią znaną poza Drohobyczem, gdyby nie pomoc i pośrednictwo znajomych. Ich zabiegi umożliwiły w 1933 spotkanie z Zofią Nałkowską, które było dla pisarza przełomem w karierze literackiej. Nałkowska bardzo ciepło przyjęła przywieziony do stolicy rękopis Sklepów cynamonowych i wkrótce pomogła w ich wydaniu. Opowiadania ukazały się nakładem Towarzystwa Wydawniczego „Rój”, z datą 1934. Książka wywołała entuzjastyczne recenzje jednej grupy krytyków i niechętne komentarze drugiej, głównie związanej ze środowiskiem narodowej prawicy. Niemal z dnia na dzień Schulz z anonimowego pisarza stał się w polskim środowisku literackim znaną postacią. Wcześniej (1933) Schulz zadebiutował w „Wiadomościach Literackich” opowiadaniem Ptaki. mały|Drohobycz, ul. Stryjska – „Ulica Krokodyli” (2008)

Pierwsze sukcesy początkowo niewiele zmieniły w jego codziennym życiu. Pisarz nadal zmagał się z problemami w szkole, do tego stał się praktycznie jedynym żywicielem rodziny (matka, owdowiała siostra Hania Hoffman z dwojgiem dzieci oraz kuzynka). W 1931 zmarła matka Brunona, Henrietta Schulz, a cztery lata później umarł jego starszy brat, Izydor. Ciężar utrzymania rodziny, który spadł na pisarza, jeszcze mocniej związał go z prowincjonalnym Drohobyczem. W 1936 kuratorium przyznało Schulzowi tytuł „profesora”, dzięki czemu nie musiał już tak bardzo obawiać się o posadę. Po wielu staraniach uzyskał też wreszcie płatny urlop. Przebywał na nim od stycznia do czerwca 1936, tworząc znakomite opowiadania: Wiosnę, Jesień oraz Republikę marzeń.

Podczas wyjazdów do Lwowa, Warszawy czy Zakopanego Schulz poznawał wielu pisarzy, artystów i krytyków. Efektem była korespondencja m.in. z Witoldem Gombrowiczem, Arturem Sandauerem i Witkacym oraz wsparcie jakiego udzielali autorowi Sklepów cynamonowych, pisząc entuzjastycznie o jego twórczości. O opowiadaniach ciepło pisali także Tadeusz Breza, Leon Piwiński, Wacław Berent, Zenon Miriam Przesmycki, Leopold Staff, Józef Wittlin i Julian Tuwim. Ten ostatni, wraz z Antonim Słonimskim i Adolfem Nowaczyńskim zaproponował kandydaturę Sklepów cynamonowych do nagrody „Wiadomości Literackich”. Najważniejszą protektorką i zarazem przyjaciółką pisarza była jednak Zofia Nałkowska, z którą połączył Schulza przelotny romans (1934).

Rok 1934 to także czas publikacji kolejnych utworów w prasie literackiej. Druga jesień ukazała się w „Kamenie”, Noc lipcowa w „Sygnałach”, a Genialna epoka w „Wiadomościach Literackich”.

W 1935 Schulz zaręczył się z Józefiną Szelińską, a w następnym roku napisał do jej rodziców list o zamierzonym małżeństwie. Oboje pracowali też w tym czasie nad przekładem Procesu Franza Kafki, który ukazał się rok później w wydawnictwie „Rój”, sygnowany nazwiskiem Schulza (w rzeczywistości dokonywał jedynie korekt tłumaczenia Szelińskiej). Także w 1935 w prasie ukazują się kolejne opowiadania: Księga w „Skamandrze”, Dodo w „Tygodniku Ilustrowanym”, Mój ojciec wstępuje do strażaków, Sanatorium pod Klepsydrą i Emeryt w „Wiadomościach Literackich” oraz fragment Wiosny w „Kamenie”. W „Tygodniku Ilustrowanym” publikowane są też eseje Do Stanisława Ignacego Witkiewicza i Powstają legendy. Trzy szkice wokół Piłsudskiego.

W lutym 1936 Bruno Schulz wystąpił z drohobyckiej gminy żydowskiej i uzyskał status osoby bez wyznania. Zrobił to, by poślubić Józefinę Szelińską, Żydówkę, która przeszła na katolicyzmW liście do Romany Halpern pisał: Moja narzeczona jest katoliczką (...). Są pewne przyczyny, dla których nie może ona wystąpić z wyznania katolickiego. Ja zaś nie chcę przyjąć chrztu. Dla niej zrobiłem tylko to ustępstwo, że wystąpiłem z gminy żydowskiej.. Pojawił się jednak inny problem: pisarz nie potrafił uzyskać fikcyjnego zameldowania na obszarze byłego zaboru pruskiego, gdzie obowiązywały bardziej liberalne przepisy w zakresie zawierania związków małżeńskich. Plany małżeńskie zakończyły się fiaskiem. Narzeczeństwo zostało zerwane rok później, a Schulz już do końca życia nie związał się z nikim formalnie.