Zabójstwo dokonane przez Petera Schöpsa – zabójstwo Marii Angeliki Linke oraz jej służącej Thekli Kathariny Menzler, które miało miejsce 20 listopada 1828 w Prudniku, dokonane przez czeladnika garncarskiego Petera Schöpsa.
Tło wydarzeń Josef Linke, archiwista pracujący w sądzie w Prudniku, ożenił się z Marią Angeliką Glatschke z Białej pod koniec października 1828. Małżeństwo zamieszkało razem w Prudniku, w domu handlarza pasmanterią Josefa Friedricha przy współczesnej ul. Zamkowej (dom mieszczański Bürgerhaus nr 84). O rękę Marii, a także o 200 talarów jej posagu, zabiegał też Peter Schöps – czeladnik garncarski, który również pochodził z Białej. Był on dalekim krewnym kobiety i jej przyjacielem z dzieciństwa. Maria nie zgodziła się na związek z nim.
Morderstwo Schöps postanowił zemścić się za bycie odrzuconym przez Marię. Dzięki ich znajomości, miał możliwość odwiedzania jej w mieszkaniu w Prudniku. Podczas jednej z wizyt zauważył skrzynię, w której małżeństwo chowało pieniądze. 19 listopada 1828 przyniósł i ukrył w ich mieszkaniu siekierę. Następnego dnia spotkał Marię Linke na targowisku i w celu uzyskania alibi „głośno odwołał swoją zamierzoną na ten dzień wizytę”.
Około godziny 22:00 Schöps niespodziewanie zjawił się w mieszkaniu Marii. Josef Linke był tego wieczoru zajęty pracą w biurze, o czym wiedział Schöps. Piętnastoletnia służąca małżeństwa, Thekla Katharina Menzler z Białej, wyszła na zewnątrz żeby płukać bieliznę. Schöps i Maria „przez jakiś czas” rozmawiali spokojnie sami w mieszkaniu. Nagle Schöps złapał ukrytą wcześniej siekierę i powalił Marię dziewięcioma uderzeniami w głowę, roztrzaskując jej czaszkę. Następnie, ponieważ dawała jeszcze znaki życia, poderżnął jej gardło nożem kuchennym.
Kiedy służąca Thekla Menzler wróciła do mieszkania, również została zabita siekierą przez Schöpsa. Mężczyzna ukrył zwłoki kobiet za piecem. Zrabował znajdujące się w mieszkaniu pieniądze, złoty naszyjnik i srebrne łyżki. Do północy czekał aż Josef Linke wróci do mieszkania. Nie doczekawszy się tego, wyszedł z domu i opuścił Prudnik.
Następstwa Josef Linke znalazł ciała kobiet po powrocie z pracy. Podejrzenia o odpowiedzialność za zabójstwo natychmiast skierowano w stronę Schöpsa. Dzień po morderstwie, 21 listopada 1828 w godzinach popołudniowych, żandarmeria ujęła go w Krobuszu nieopodal Prudnika. Znaleziono przy nim łyżki skradzione z mieszkania Linków. Zatrzymany przyznał się do zarzuconego mu czynu i wskazał miejsce, w którym ukrył zrabowane 100 talarów oraz złoty naszyjnik. Został osadzony w areszcie miejskim w Prudniku (późniejsza siedziba Muzeum Ziemi Prudnickiej). mały|Muzeum Ziemi Prudnickiej – dawny areszt miejski Proces Schöpsa odbył się w Prudniku. Trwał trzy lata. Nieznana jest data wydania wyroku. Skazano go na śmierć przez łamanie kołem, mimo że ten rodzaj kary został w Prudniku zniesiony rozkazem królewskim z 19 października 1811. Publiczna egzekucja dwudziestoczteroletniego Schöpsa miała miejsce 27 kwietnia 1832 w Prudniku, przy drodze do Lubrzy. Ponieważ Prudnik od 1830 nie posiadał kata miejskiego, do wykonania kary sprowadzono z Wrocławia kata o nazwisku Schmidt. Dla Schöpsa przewidziano łamanie kołem „od dołu”, czyli połamano mu kolejno ręce, nogi i kręgosłup. Na koniec, jeszcze żywy, został zaplątany w szprychy koła i pozostawiony na widok publiczny.
Egzekucja przyciągnęła „wielotysięczne tłumy” ludzi. Była to ostatnia publiczna egzekucja w historii Prudnika. Jej opisy znalazły się w książce poświęconej historii parafii rzymskokatolickiej w Moszczance autorstwa Josepha Schwetera, a także w publikacjach o historii Prudnika Augustina Weltzla i Jana Piotra Chrząszcza. Według relacji przytoczonej przez Schwetera, Schöps w drodze na miejsce egzekucji śpiewał „jasnym głosem” Te Deum laudamus, wyrażając skruchę i „gotowość odpokutowania własną krwią za morderstwo”. Miał on też zapewniać, że oddaje się woli Bożej. Przy „głośnym płaczu zgromadzonych”, Schöps ukląkł, zmówił modlitwę i „bez ociągania położył się na przerażającym miejscu tortur, aby pośród najokrutniejszych mąk przyjąć swą śmierć”.
Upamiętnienie Schöps został pochowany na miejscu egzekucji, przy współczesnej ul. Powstańców Śląskich. W miejscu tym ustawiono drewniany krzyż, zwany „Krzyżem Schöpsa” (). Zbrodnia popełniona przez Schöpsa, a także jego egzekucja, zapisały się w pamięci mieszkańców ziemi prudnickiej. Według Schwetera: „Nawet po wielu latach ludzie często mówili o owym godnym pożałowania widowisku, a to mając na względzie powstrzymanie młodych od naruszania przykazań Bożych”.
„Krzyż Schöpsa” został w 2000 uszkodzony przez silny wiatr, a w 2015 został przewrócony. Krzyż zabezpieczono i odrestaurowano z inicjatywy wiernych parafii Miłosierdzia Bożego. Wrócił na swoje miejsce 13 maja 2015.
Uwagi
Przypisy
Bibliografia
Kategoria:Historia Prudnika Kategoria:Zabójstwa w Niemczech