Kontakty polsko-szwedzkie mają długą tradycję. Polacy i Szwedzi byli niejednokrotnie przeciwnikami na polach bitew, ale jednocześnie po upadku państwa polskiego wielu Szwedów popierało polskie dążenia narodowowyzwoleńcze. Kilku wzięło udział w powstaniu styczniowym, a jeden z weteranów, Wilhelm Ossian Unman, doczekał niepodległej Polski i w 1921 został udekorowany Orderem Virtuti Militari, uzyskując stopień podporucznika Wojska Polskiego.

Przed wybuchem II wojny światowej rząd polski zawarł ze Szwecją porozumienie, na mocy którego od 1 września 1939 Szwecja objęła ochroną polskie interesy na terenie III Rzeszy i sprawowała tę funkcję do 20 listopada 1939, kiedy to rząd niemiecki wycofał zgodę na kontynuację tej działalnościSzymon Datner, Zbrodnie Wehrmachtu na jeńcach wojennych armii regularnych w II wojnie światowej, Warszawa 1964, s. 18. Opiekę nad polskimi jeńcami przejął, mimo trudności czynionych przez władze III Rzeszy, Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża (tamże, s. 47).. Pomimo nacisków Niemiec strona szwedzka uznała jednak polski rząd na obczyźnie i zgodziła się na działanie poselstwa polskiego w Sztokholmie oraz konsulatu w Malmö. Placówki te funkcjonowały na terenie Szwecji do końca wojny.

Okręty i statki polskie w Szwecji W wyniku działań wojennych we wrześniu 1939 przybyły do Szwecji i zostały tu internowane trzy polskie okręty podwodne: ORP „Sęp” (przybył 17 września), ORP „Ryś” (od 18 września) i ORP „Żbik” (od 25 września). Szwedzi wyznaczyli im postój przy wyspie Vaxholm, następnie w Sztokholmie i w Mariefred. Radiostację jednego z okrętów podwodnych (prawdopodobnie ORP „Żbik”) wykorzystano później do stworzenia kanału komunikacyjnego pomiędzy poselstwem RP w Sztokholmie a Londynem.

Ponadto od sierpnia 1939 do końca wojny w Szwecji przebywały żaglowiec szkolny „Dar Pomorza” oraz motorówka Straży Granicznej „Batory”, której udało się przerwać blokadę Helu przed kapitulacją 2 października 1939. W portach szwedzkich znalazło się też osiem polskich statków handlowych, które jednak zdołały przedostać się do portów brytyjskich.

Po zakończeniu wojny okręty podwodne, „Dar Pomorza” i „Batory” powróciły do Polski. W dowód wdzięczności za opiekę nad załogami tych jednostek polskie władze odznaczyły później 19 szwedzkich admirałów i oficerów.

Internowani Polacy w Szwecji

Szwecja stała się celem podróży dla wielu polskich żołnierzy internowanych we wrześniu w krajach bałtyckich. Starali się oni dostać do Szwecji drogą morską lub też rejsowymi samolotami pasażerskimi. W ten sposób osiągnęło Szwecję około 300-400 ludzi; inni nie zdołali się tam dostać, ponieważ pod naciskiem Niemiec Szwedzi zaczęli limitować, a następnie całkowicie wstrzymali wydawanie wiz Polakom. Ci, którzy dotarli do Szwecji, mieli jednak poważne problemy z przedostaniem się do krajów Europy Zachodniej (Wielkiej Brytanii i Francji), ponieważ Szwedzi skrupulatnie przestrzegali zasad neutralności i zezwalali na wyjazd przede wszystkim osobom niepełnoletnim i starszym (powyżej 50. roku życia).

W Szwecji internowano także polskich lotników z czterech bombowców Lancaster z 300 Dywizjonu Bombowego, które zestrzeliła szwedzka artyleria przeciwlotnicza w nocy z 29 na 30 sierpnia 1944 roku podczas lotu nad niemiecki SzczecinOstatni z wielkich nocnych nalotów dywanowych na Szczecin.Grzegorz Ciechanowski „Kurs bojowy Stettin. Bombardowania Szczecina i Polic w okresie 1940-1945”..

Szwedzi a polska konspiracja Wywiad Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej dość wcześnie nawiązał kontakt z obywatelami szwedzkimi, którzy zgodzili się z nim współpracować. Jako pierwsi podjęli tę współpracę przedstawiciele szwedzkich firm działających już przed wojną na terenie Polski, głównie w Warszawie. Byli to m.in. Carl Herslow, Sigge Häggberg, Sven Norrman i inni. Pełnili oni funkcje kurierów przewożąc przesyłki z materiałami wywiadowczymi do Sztokholmu. W lipcu 1942 gestapo zdobyło informacje o ich działalności i wielu z nich, a także współpracujących z nimi Polaków, zostało aresztowanych. Po procesach sądowych kilku skazano na karę śmierci, ale po wstawiennictwie władz szwedzkich wyroki nie zostały wykonane.

Współpraca z obywatelami Szwecji, a także ze szwedzkim wywiadem, została również podjęta na Pomorzu. Odpowiednie kontakty ze strony polskiej nawiązywał głównie ppor. rez. Jan Belau ps. „Mewa”, „Morski” – oficer wywiadu Pomorskiego Okręgu AK. Współpracował ze szwedzkim pastorem w Gdyni Danielem Cederbergiem ps. „Waza”, który przesyłał polskie meldunki wywiadowcze do Sztokholmu. Meldunki te przewozili najczęściej kapitanowie szwedzkich statków i inne osoby wyjeżdżające do Szwecji.

W tej działalności pomocni byli m.in. Szwed o pseudonimie lub też imieniu „Adolfus” oraz agent szwedzkiego wywiadu makler L.D., kryptonim „X-10”, który został zaprzysiężony przez wspomnianego wyżej pastora Cederberga. „X-10” pomagał Polakom w przerzucaniu do Szwecji ludzi (zbiegłych jeńców brytyjskich, lotników i marynarzy), a także w dostarczaniu informacji.

Szwedzcy kurierzy i wtajemniczeni przedstawiciele wywiadu przekazywali przewożone przesyłki pracownikom polskiej Bazy „Anna”, działającej nieformalnie przy poselstwie RP w Sztokholmie.

Przerzuty do Szwecji W czasie II wojny światowej wywiad ZWZ-AK poza zdobywaniem informacji wywiadowczych i przekazywaniem meldunków przez kurierów zajmował się także przerzutem do Szwecji osób zagrożonych represjami gestapo oraz jeńców obcej narodowości, głównie Brytyjczyków, którzy uciekli z niemieckich obozów (np. z obozu Stalag Luft III w Żaganiu – w marcu 1944 r.). Działalność przerzutową prowadziły komórki Komendy Głównej AK („Lombard”, „Zagroda”) i Komendy Pomorskiego Okręgu AK. Zaangażowano w nią m.in. działającą w Gdyni komórkę wywiadowczą por. rez. Antoniego Wiśniewskiego, który współpracował z Marią i Franciszkiem Szmelterami, prowadzącymi restaurację na dworcu kolejowym w Gdańsku.

Większość przerzutów zrealizowano wykorzystując tzw. drogę „Wiking” prowadzącą z Gdyni (a niekiedy także z Gdańska i Szczecina) do Szwecji. Środkiem transportu były najczęściej pływające pod szwedzką banderą statki handlowe, które zawijały do tych portów (w Gdyni do basenu handlowego nr III). Uciekinierzy oraz kurierzy, wyposażeni w odpowiednie dokumenty, byli wprowadzani na jednostki pływające przez pozyskanych do współpracy obywateli szwedzkich. Jednym z nich był marynarz Hopwel Kobat. Po osiągnięciu Szwecji i zejściu na ląd przybyszy z Polski przejmowali przedstawiciele sztokholmskiej Bazy Anna – komórki pośredniczącej przy przekazywaniu poczty pomiędzy krajem a władzami polskimi na obczyźnie.

W przerzucaniu ludzi do Szwecji uczestniczyły też inne organizacje konspiracyjne współpracujące z AK, przede wszystkim Tajna Organizacja Wojskowa „Gryf Pomorski”. Dzięki zachowanym źródłom można ustalić, że specjalna komórka tej organizacji, kierowana przez Jana Śledzia (Śleszyńskiego) w okresie od września 1942 do sierpnia 1943, to jest do chwili jej rozbicia przez gestapo, przerzuciła do Szwecji aż 350 osób.

Po zmianie sytuacji politycznej w Europie, na początku 1945 organizacje tworzącego się podziemia antykomunistycznego podjęły próby ponownego zorganizowania drogi przerzutowej do Szwecji. Wykorzystano w tym celu osoby zaangażowane w akcje przerzutowe podczas okupacji niemieckiej. Najbardziej pewną i wydajną trasę z Gdyni do Szwecji zorganizowało Narodowe Zjednoczenie Wojskowe, a ściślej biorąc jego Okręg Morski oznaczony kryptonimem „Semper Fidelis – V”. Pozwoliło to na przerzucenie do Sztokholmu wielu żołnierzy podziemia, m.in. kurierki toruńskiego inspektoratu AK, a potem WiN – Marii Sobocińskiej ps. „Ryśka”.

Działalność przerzutowa do Szwecji ułatwiła zarówno utrzymanie łączności pomiędzy Polskim Państwem Podziemnym a władzami RP na obczyźnie, jak i stanowiła pomoc w ratowaniu osób represjonowanych i narażonych na utratę życia zarówno z rąk Niemców, jak i później – Sowietów.

Przypisy

Bibliografia

Kategoria:Polityka zagraniczna II Rzeczypospolitej Kategoria:Stosunki polsko-szwedzkie Kategoria:Polityka Polski w okresie II wojny światowej