Dzień drogi do Meorii – polska powieść fantastycznonaukowa Marka Oramusa, ukończona w 1988 i wydana po raz pierwszy w 1990 roku. Utwór zaliczany jest do fantastyki socjologicznej i bywa określany jako jedno z dzieł zamykających oraz podsumowujących ten nurt w polskiej fantastyce okresu PRL. Krytycy wskazywali zarazem na wykorzystanie przez autora groteski, humoru i konwencji powieści wojennej, próbę wyjścia poza wcześniejsze schematy fantastyki socjologicznej, oraz nietypowy dla tego nurtu optymizm.

Akcja rozgrywa się na Ziemi około stu lat po jej podboju przez obcych Hoam. Ludzkość żyje w warunkach cywilizacyjnego regresu i podporządkowania najeźdźcom, podtrzymywanego przez propagandę, donosicielstwo i serwilizm. Głównym bohaterem jest Quiston Fa, wysłannik rozwiniętej cywilizacji Renegatów, który przybywa na Ziemię i stopniowo odkrywa rzeczywisty mechanizm zniewolenia jej mieszkańców. Powieść przedstawia zarówno funkcjonowanie społeczeństwa przystosowanego do niewoli, jak i proces jego wyzwalania oraz problemy pojawiające się po odzyskaniu wolności.

Historia wydań Książka, ukończona w 1988, została wydana trzykrotnie, po raz pierwszy przez wydawnictwo Iskry, po raz drugi w 1997 przez wydawnictwo SuperNowa, zaś trzecia edycja ukazała się w 2016 nakładem wydawnictwa Solaris.

Fabuła Ziemia, podbita przed około stu laty przez niedźwiedziopodobnych, jednorękich Hoam, chyli się ku upadkowi. Ludzie wegetują w zrujnowanych miastach i na pustyniach, pogardza się dawnymi osiągnięciami cywilizacji, zanika edukacja, a społeczeństwo przesiąknięte jest donosicielstwem i serwilizmem wobec obcych. Ludzie naśladują nawet fizyczną jednoręczność Hoam, krępując sobie jedną rękę tzw. blokadami. Oficjalna propaganda przedstawia podporządkowanie obcym jako dobrodziejstwo, które uratowało ludzkość przed zgubnymi skutkami jej wcześniejszego rozwoju (historia ludzkości sprzed podboju jest nazywana Epoką Wielkiego Błądzenia).

Głównym bohaterem jest Quiston Fa, suweren-kapłan należący do Renegatów – potomków ludzi, którzy zdołali opuścić opanowaną przez Hoam Ziemię i stworzyć rozwiniętą cywilizację poza planetą. Quiston zostaje wysłany na Ziemię jako agent specjalny. Dociera do miasta Lerum-Lerum, gdzie stopniowo poznaje mechanizmy funkcjonowania podporządkowanego społeczeństwa i nawiązuje kontakt m.in. z edukatorem Skrzeczowąsem oraz miejscowym podziemiem. Następnie trafia do Enklawy Renegatów, której dowódca Barbitter prowadzi badania nad naturą Hoam i pojawiających się wśród ludzi tzw. potwonków.

Quiston odkrywa, że potwonki są ludźmi, w których mózgach rozwijają się złożone kolonie biologicznych „mikroprocesorów”. Te same organizmy kontrolują Hoam: właściwym przeciwnikiem okazują się bio-chipy – pasożytnicze istoty zdolne do przejmowania kontroli nad układem nerwowym swoich żywicieli i wykorzystujące kolejne inteligentne gatunki do ekspansji w kosmosie. Hoam nie są więc samodzielnymi twórcami systemu zniewolenia, lecz kolejnym opanowanym przez bio-chipy gatunkiem. Quiston przypadkowo zdobywa próbki organizmów znajdujących się w wodzie używanej przez Hoam do infekowania ludzi i przekazuje je Renegatom, umożliwiając poznanie mechanizmu ich działania.

W Lerum-Lerum potwonki rozpoczynają wyłapywanie mieszkańców, co prowadzi do wybuchu powstania. Jednocześnie w przestrzeni kosmicznej rozpoczyna się ofensywa Floty i jej sprzymierzeńców przeciwko Hoam. Quiston, świadomy, że sam został zakażony bio-chipami, pozostaje na Ziemi. Gdy jednostka Hoam atakuje grupę uchodźców, startuje ukrytym pojazdem i taranuje ją, po czym detonuje ładunek, ginąc wraz z przeciwnikiem. Wkrótce na Ziemię docierają siły Floty, a panowanie Hoam dobiega końca.

W epilogu mieszkańcy Lerum-Lerum muszą przystosować się do odzyskanej wolności, która nie przynosi natychmiastowej poprawy warunków życia; część z nich zaczyna nawet domagać się powrotu Hoam. Badania ujawniają zarazem, że zniewolenie Ziemi było w znacznej mierze podtrzymywane przez samych ludzi, podczas gdy bezpośredni nadzór obcych był znacznie mniejszy, niż wcześniej sądzono. Odkrycie bio-chipów wywołuje spory o ich naturę i możliwość wykorzystania ich przez ludzkość. Skrzeczowąs dożywa starości w uwolnionym świecie, utrzymując się m.in. z opowiadania wspomnień z czasów okupacji.

Odbiór Maciej Parowski w recenzji dla „Nowej Fantastyki” w 1991 uznał Dzień drogi do Meorii za powieść zamykającą epokę PRL-owskiej fantastyki socjologicznej, łączącą polityczną alegorię zniewolenia z powieścią wojenną, groteską i humorem. Chwalił językową pomysłowość Oramusa, konstrukcję świata oraz umiejętne prowadzenie licznych postaci i wątków. Zwracał uwagę na nietypowy dla tego nurtu optymizm utworu: mimo przedstawienia mechanizmów przemocy i podporządkowania powieść ukazuje możliwość odzyskania suwerenności i zwycięstwa. Podkreślał przy tym, że zakończenie nie jest prostą utopijną konkluzją – osiągnięcie „raju” staje się początkiem kolejnej drogi i nowych wyzwań.

Dwadzieścia lat później, Parowski ponownie napisał o powieści: „Oramus przeraża i krzepi. Daje wizję wielopostaciowego pogromu, ale zarazem nadzieję, Pokazuje upadek, lecz także dążenie do wielkości”. Z formalnego punktu widzenia powieść ma interesująca konstrukcję. Czytelnik w trakcie czytania powieści śledzi kilkanaście postaci, pozornie nie mających ze sobą związku. Dopiero na końcu składają się one w spójną intrygę. Parowski pisze: „powieść jest wielowątkowym koszmarem, tak kunsztownie, nadmiarowo i dynamicznie splątanym”, ale jednocześnie „jej odbiór dostarcza dużych satysfakcji intelektualnych, estetycznych, moralnych”.

W 1997 książkę zrecenzował Jacek Inglot dla czasopisma „Odra” (1997 nr 4, s. 133–134).

W 2009 Lech Jęczmyk uznał powieść za „może najlepszym w całej literaturze” obraz społeczeństwa totalitarnego w stanie rozkładu.

W 2010 redaktorzy Esensji zaliczyli utwór do 50 najlepszych polskich powieści fantastycznych, z pozycją #43 w rankingu. W uzasadnieniu napisano, że dalej czytelne są jej polityczne alegorie do okresu schyłkowego PRL-u: jednorękie niedźwiedzie Hoam, określane jako „Bracia Więksi” i podporządkowujące sobie ludzkość pod pozorem miłości, legendy o walczących na emigracji renegatach oraz parodię propagandowej nowomowy. Mimo upływu lat, redaktorzy uznali pozycję za nadal atrakcyjną czytelniczo, określając ją jako „wojenną powieść akcji z fenomenalnymi momentami”.

Analiza i krytyka Podsumowanie i ewolucja polskiej fantastyki socjologicznej Według krytyków, powieść sumuje doświadczenia polskiej szkoły fantastyki socjologicznej, albo jest z nią rozliczeniem. Natalia Lemann opisała powieść jako „swoiste ukoronowanie” i „wieńczącą dorobek gatunku summę fantastyki socjologicznej”, a Maurycy Zajęcki napisał, że „nie bez słuszności Dzień drogi do Meorii określa się powieścią podsumowującą wątki socjologiczne polskiej fantastyki”. Maciej Parowski także pisał, że: „ta książka to dzieło schyłkowe, a zarazem ukoronowanie nurtu i zespołowych duchowych zmagań. [...] Powieść scala wiele wcześniejszych przemyśleń i odkryć Szulkina, Żwikiewicza, Zajdla”. Podobnie napisał Konrad Walewski w The Encyclopedia of Science Fiction, zaliczając utwór do ostatnich tytułów nurtu fantastyki socjologicznej okresu zapoczątkowanego w polskiej fantastyce przez nowych pisarzy debiutujących w połowie lat 80. XX w. i pisząc, że jest to „najprawdopodobniej najbardziej przejmująca powieść tego czasu w swojej przerażającej wizji poddaństwa i eksploatacji, którą można uznać za podsumowanie wszystkich poszukiwań i analiz rozwiniętych przez tę szkołę w ciągu poprzedniej dekady”. Z kolei Adam Mazurkiewicz uważał, że „utwór można odczytywać w kontekście poszukiwań nowej formuły fantastyki poruszającej problematykę społeczno-polityczną”, do czego skłaniał czas przełomu lat 80. i 90., „okres poszukiwań fantastyki socjologicznej, którą rzeczywistość społeczno-polityczna postawiła w obliczu nowych wyzwań”.

Mazurkiewicz twierdził, że powieść jest jednym z nielicznych przykładów książek, wydanych na przełomie lat 80. i 90., które nawiązywały do wcześniejszej fali social fiction, a nie były kontynuacjami powieści wydanych wcześniej. Oramus – jak pisze – tylko „pozornie korzysta z tej samej poetyki i schematu fabularnego, co Janusz A. Zajdel bądź Maciej Parowski (system zniewalający jednostkę, osamotniony bohater, demaskujący mechanizmy władzy, obraz nadużyć decydentów)”. Naukowiec zauważał, że Oramus wykorzystuje w powieści estetykę groteski, co może świadczyć o „niewystarczalności dotychczasowych sposobów ukazywania zagrożeń totalitaryzmem”.

Leszek Będkowski także umieszcza Dzień drogi do Meorii w tradycji polskiej fantastyki socjologiczno-politycznej i wskazuje go jako jeden z utworów poprzedzających rozwój nowej generacji dystopii politycznych po 1989 roku. Zdaniem badacza wypracowany wcześniej model fantastyki, koncentrujący się na problematyce zniewolenia i manipulacji społeczeństwem, nie zanikł wraz z upadkiem komunizmu, lecz został następnie przystosowany przez polskich autorów do podejmowania nowych problemów społeczno-politycznych.

Satyra na PRL i Zimną Wojnę Maurycy Zajęcki zwracał uwagę na satyryczny charakter utworu i liczne aluzje do absurdów życia codziennego w PRL. Zajęcki wiązał obraz ziemskiego społeczeństwa z figurą homo sovieticus, wskazując przedstawione przez Oramusa upadek etosu pracy, powszechność działań pozornych, brud, bałagan i skłonność do narzekania jako elementy mentalności ukształtowanej przez system zniewolenia. Zajęcki odczytywał świat opanowany przez Hoam jako model PRL: okupanci za pośrednictwem wspieranych militarnie rządów marionetkowych narzucają własny system wartości i eksploatują Ziemię, doprowadzając do jej gospodarczej i cywilizacyjnej ruiny. Za aluzję uważał również sam tytuł powieści, który według niego ironicznie nawiązuje do idealnego komunistycznego miasta z Obłoku Magellana Stanisława Lema.

Zdaniem Zajęckiego Oramus rozwija przy tym modele państwa totalitarnego obecne we wcześniejszej fantastyce socjologicznej, wprowadzając do nich wcześniej pomijany czynnik – oddziaływanie sąsiednich państw demokratycznych, które półoficjalnie wspierają opozycję. Sytuacja przedstawiona w powieści odpowiada w tej interpretacji realiom zimnej wojny oglądanym z perspektywy zniewolonego państwa. Emigranci i ich sojusznicy udzielają Ziemi pomocy i szkolą wysyłanych na nią agentów, pełniąc rolę zewnętrznego ośrodka wspierającego walkę z reżimem. Ich działania ogranicza jednak słaba znajomość miejscowych realiów. Zajęcki określał ten wątek jako ironiczną, lecz poważną analizę specyfiki walki z reżimem prowadzonej z pozycji emigracji politycznej. Zwracał także uwagę na rolę ideologii w systemie Hoam: jej nakazy nie muszą mieć praktycznego uzasadnienia, ponieważ służą również sprawdzaniu lojalności i wytwarzaniu postaw konformistycznych. Skrajnym przykładem jest ustanowiony przez samych Ziemian nakaz krępowania jednej ręki, mający upodobnić ich do jednorękich Hoam. Ostatecznie jednak, według Zajęckiego, o upadku systemu przesądzają nie czynniki ideologiczne, lecz gospodarcze. Badacz odczytywał rywalizację Hoam z wolnymi ludźmi jako literacką interpretację tezy, że upadek bloku sowieckiego był konsekwencją niemożności sprostania wyścigowi zbrojeń i wynikającym z niego kryzysom ekonomicznym.

Antyfeminizm