thumb|240px|von Ungern-Sternberg w dzieciństwie Roman Nicolaus von Ungern-Sternberg (, Roman Fiodorowicz fon Ungern-Szternberg; ur. 10 stycznia 1886Wedle obowiązującego wówczas w Rosji kalendarza juliańskiego, data urodzin wypadała 29 grudnia 1885 roku. w Grazu, zm. 15 września 1921 w Nowonikołajewsku) – rosyjski baron i generał, dowódca Azjatyckiej Dywizji Konnej na Dalekim Wschodzie.

Życiorys Dzieciństwo i młodość thumb|left|200px|Herb Ungern-Sternbergów Urodził się w Grazu, jako syn estońskiego Niemca Theodora von Ungern-Sternberga oraz Sophii Charlotty von Wimpffen. Gdy miał sześć lat rodzice wzięli rozwód, czego przyczyną mogła być postępująca choroba umysłowa ojca; mały Roman przeprowadził się wraz z matką do Rewla (dziś Tallinn).

W 1894 roku Sophie Charlotte wyszła ponownie za mąż, za barona Oskara von Hoyningen-Hüne, i przeniosła się wraz z Romanem do majątku nowego męża w Jerwakancie. Wedle świadectw szkolnych Roman miał „zły stosunek do ojczyma”.

Do piętnastego roku życia Ungern uczył się w domu po niemiecku, po czym został wysłany do gimnazjum nikołajewskiego w Rewlu. Nie zagrzał tam miejsca zbyt długo – usunięto go z powodu nagannego zachowania. Dzięki staraniom ojczyma został przyjęty do akademii morskiej w Petersburgu, gdzie utrwaliła się jego reputacja awanturnika i rozrabiaki.

W lutym 1905 roku został ponownie wyrzucony ze szkoły; nie chcąc wracać do majątku ojczyma zaciągnął się do wojska, by wziąć udział w wojnie rosyjsko-japońskiej. Wojskową dyscyplinę znosił lepiej i pod koniec wojny był już kapralem, odznaczonym medalem.

Po powrocie do Rosji w 1906 roku dostał się do Pawłowskiej Szkoły Wojskowej, kształcącej kadry oficerskie. Studiował logistykę, sztukę saperską oraz taktykę, jednocześnie zgłębiając wiedzę o buddyzmie i okultyzmie.

Służba wojskowa Ukończywszy studia ze średnią lokatą otrzymał propozycję służby w zachodniej Syberii, jednakże zamiast tego wybrał stacjonujący przy granicy z Mandżurią 1 Arguński Pułk Kozacki wojska zabajkalskiego. Jednostka stacjonowała w Daurii, leżącej na trasie kolei – prócz koszar i stacji znajdowało się tam niewiele domów. Historyk Williard Sunderland opisuje panującą w miasteczku atmosferę:

Ungern dość prędko popadł w konflikt z jednym z oficerów, co zakończyło się pojedynkiem – nie było reperkusji zdrowotnych dla żadnej ze stron, jednakże młody baron opuścił pułk. Dzięki wpływom rodziny dostał przydział do 1 Amurskiego Pułku Kozackiego, stacjonującego w pobliżu Błagowieszczeńska przy granicy z Chinami, na samym krańcu rosyjskiego Dalekiego Wschodu. Zanim wyjechał z Daurii założył się z oficerami, że „przejedzie czterysta wiorst do Błagowieszczeńska tylko konno, żywiąc się tym, co znajdzie po drodze”. Nie wiadomo jak długo jechał, ale zakład wygrał.

Nad Amurem służba była jeszcze nudniejsza niż w Daurii, mimo że angażował się w szereg zajęć – dostał przydział do oddziału karabinów maszynowych, był szefem komórki wywiadu, a także wodził patrole wzdłuż granicy mandżurskiej. Nie zarzucił również awanturniczych zachowań, o czym wzmianki znaleźć można w aktach służbowych. mały|Roman von Ungern-Sternberg ubrany w mundur piechura-ochotnika jednego z pułków 23. Dywizji Piechoty Imperium Rosyjskiego W 1911 roku wziął półroczny urlop i udał się w rodzinne strony. Po powrocie do pułku wziął udział w kolejnym pojedynku, który prawdopodobnie zaowocował wyrazistą (a później sławną) blizną na czole. 4 lipca 1913 roku przesłał do stolicy prośbę o przeniesienie do rezerwy. Nim odpowiedź dotarła do Błagowieszczeńska, Ungern ruszył w mongolski step, gdzie spędził kolejne miesiące – jesienią zwiedził Urgę, a gdy generalicja Imperium Rosyjskiego postanowiła przeszkolić mongolską armię, próbował zyskać przydział do rosyjskich garnizonów w Urdze lub Kobdo. Nie dostawszy zgody rozpoczął służbę jako kapitan nadetatowy w drugim z miast. Mając dużo wolnego czasu szkolił się w języku, a będąc poliglotą (znał niemiecki i rosyjski, wyniesione z domu, a także, jako arystokrata, francuski i angielski) szybko opanował go w stopniu zadowalającym.

Z przybyciem do Mongolii Ungern wiązał wielkie nadzieje – poznał obyczaje, religię i ludzi, jednakże zaledwie po kilku miesiącach musiał ją opuścić. W 1914 roku był z powrotem w Rewlu, bez pracy i perspektyw na przyszłość, żyjąc z oszczędności i dzięki pomocy rodziny.

I wojna światowa Kiedy wybuchła I wojna światowa, został zmobilizowany już 19 lipca 1914 i przeniesiony do pułku nerczyńskiego wojska zabajkalskiego, który brał udział w krwawych walkach na froncie wschodnim. Ungern wziął udział w marszu 2. Armii Samsonowa na Prusy, walczył pod Tannenbergiem, gdzie zginął jego kuzyn Friedrich von Ungern-Sternberg. mały|Roman von Ungern-Sternberg Gdy siły niemieckie wkroczyły do krajów nadbałtyckich, rozpoczęła się wojna manewrowa. Ungern jako zapalony kawalerzysta i Niemiec doskonale sprawdzał się w rajdach na tyły przeciwnika oraz misjach zwiadowczych. Za przeprowadzenie zwiadu pozycji nieprzyjaciela 22 września 1914 „w odległości zaledwie stu-stu pięćdziesięciu metrów od niemieckich okopów, pod silnym ogniem karabinowym i artyleryjskim” otrzymał Order Świętego Jerzego IV klasy. W ciągu dwóch pierwszych lat wojny został odznaczony jeszcze czterokrotnie, w tym Orderem Św. Anny.

W latach 1914–1916 walczył w Prusach Wschodnich, Galicji i Karpatach, gdzie trafił pod komendę gen. Piotra Wrangla. We wrześniu 1916 roku otrzymał awans na podesauła wojsk kozackich oraz dowództwo nad sotnią. Mimo awansu jego zachowanie nie uległo zmianie i 22 października, przebywając na urlopie w Czerniowcach, wdał się w awanturę w hotelu „Czarny Orzeł”, czego efektem było okaleczenie adiutanta komendanta miasta, Zagorskiego; sąd wojskowy 8. Armii, pod wrażeniem przeszłości wojennej Ungerna oraz dzięki wstawiennictwu Wrangla, skazał go na karę zaledwie dwóch miesięcy więzienia.

thumb|left|Ataman Grigorij Siemionow|150px Po odbyciu kary Ungern trafił do rezerwy, jednak oddalenie od frontu zaczęło mu prędko doskwierać i niezwłocznie załatwił sobie przeniesienie do Władywostoku. Powrócił do walki na froncie kaukaskim, gdzie poznał człowieka, który znacznie wpłynął na jego dalsze losy – Grigorija Siemionowa. Obu skierowano w góry otaczające jezioro Urmia w Persji, gdzie wojska rosyjskie potykały się z Turkami. Tamże mieli możność obcować z jednym z większych okrucieństw tej wojny – eksterminacją chrześcijańskich Asyryjczyków przez wojska tureckie oraz kurdyjskich bojowników. Ungern chciał z nich uczynić żołnierzy, którzy tym chętniej walczyliby z wrogiem, jednakże pomysł ten nigdy nie wszedł w życie. Zainspirował on jednak Siemionowa do werbowania ludzi Wschodu.

Rosyjska wojna domowa Nie jest pewne, gdzie przebywał von Ungern między marcem a listopadem 1917 roku – wiadomo, iż udał się z Siemionowem na Zabajkale. Tuż po bolszewickim przewrocie w Piotrogrodzie obaj trafili do Daurii, gdzie rozpoczęli przekształcanie miasta w centrum antykomunistycznego oporu. Siemionowowi udało się zjednać buriacką starszyznę i zwerbować, co prawda na papierze, sześciuset wojowników. Faktyczny stan „oddziału” wynosił zaledwie ośmiu ludzi, wliczając dowódców.

W tym czasie, w leżącym niedaleko Daurii mandużurskim Manzhouli wybuchł bunt rosyjskiego garnizonu, którego przywódcy natychmiast powołali rewolucyjne trybunały i rozpoczęli sądzenie oficerów oraz urzędników kolejowych. Generał-major chińskich sił, Gan, dostał rozkaz rozbrojenia buntowników, jednakże uważając, iż ma za mało ludzi, nie uczynił tego. Wówczas pojawił się Siemionow, który zaproponował pomoc. Zawiadowca stacji rozkazał wysłać pociąg do Daurii po wyimaginowany pułk, a naprawdę pojechał nim posłaniec do Ungerna, rozkazujący mu zwerbowanie jak największej ilości ludzi. Ten ostatni, w towarzystwie jednego kozaka udał się do dowódcy milicji chroniącej kolej, kapitana Stiepanowa i zażądał od niego pomocy w rozbrojeniu garnizonu. Stiepanow, usłyszawszy, iż mają tego dokonać we trzech roześmiał się i zapowiedział, że idzie do domu. Ungern uderzył go pochwą od szabli i zastraszył. Następnie wszyscy ruszyli do Manzhouli, gdzie w kilka godzin rozbroili zbuntowanych żołnierzy, i zapędzili liczący 1500 osób oddział do transportu, który miał zabrać ich na tereny opanowane przez bolszewików. Ta akcja przysporzyła obu dowódcom sławy i poparcia Chińczyków oraz Białych, a także przyciągnęła nowych ludzi do oddziału.

W sylwestra 1917 roku Siemionow na czele swoich ludzi z Ungernem w straży przedniej wkroczył na terytorium Rosji, rozpoczynając walkę partyzancką. 12 stycznia zajęli osiedle Ołowianna, gdzie zdobyli zapasy amunicji, jednak prędko odparła ich Czerwona Gwardia. W połowie stycznia mieli w swoim władaniu ponad 300 kilometrów drogi żelaznej, jednak prędko kończyły się im zapasy. Aby poprawić sytuację aprowizacyjną, Ungern unieszkodliwił bolszewicki garnizon w rosyjskiej dzielnicy Hailaru, mając trzykrotnie mniej żołnierzy.

Siemionow starał się w międzyczasie zwerbować więcej żołnierzy mniejszości etnicznych – w tym celu nawiązał kontakt z Bargutami oraz Karaczenami, których udało mu się pojednać w 1917, dzięki pomocy Chińczyków. Nowym oddziałem, liczącym około 250 ludzi, dowodził Ungern. Parę dni po wydarzeniach z Hailaru podporządkował wraz z nowymi podwładnymi stację kolejową w Bugt. Coraz bardziej zaniepokojone władze chińskie postanowiły zastawić na barona pułapkę – dowódca garnizonu zaprosił go na obiad, a następnie uwięził. Rozzłoszczony Siemionow ponownie uciekł się do fortelu – zbudowawszy fałszywy pociąg pancerny z makietą haubicy, postraszył nim chińskiego dowódcę, który czym prędzej uwolnił barona i jego ludzi.

W lutym tego samego roku Ogólnosyberyjski Zjazd Rad mianował Siergieja Łazę dowódcą frontu zabajkalskiego rozkazując mu wyparcie sił Siemionowa. Bolszewicy mieli znaczną przewagę liczebną, przez co łatwo zmusili białych do opuszczenia zdobytych ledwie miesiąc wcześniej miast. Przed całkowitą klęską uratowała ich interwencja chińskiej armii, która wymusiła zawieszenie broni, chcąc przeciwdziałać rozlaniu się konfliktu na tereny Mandżurii. Tam też wycofali się Ungern i Siemionow. Pierwszy z nich następne miesiące spędził w pociągach – najwięcej pracy przyszło mu wykonać w Harbinie, gdzie negocjował poparcie różnych frakcji i organizował uzbrojenie. Z listów do Siemionowa można wywnioskować, iż takie zajęcie bardzo go irytowało. Siemionow w tym czasie starał się pozyskać wsparcie logistyczne Japończyków, Francuzów i Brytyjczyków.

W marcu 1918 Mandżurski Oddział Specjalny ponownie wkroczył na Zabajkale i wznowił działania zbrojne. 13 lipca oddział ruszył z desperacką pomocą dla przedzierającego się na wschód Korpusu Czechosłowackiego. Po kilku dniach zajadłych walk biali zostali odparci i musieli uchodzić. W pobliżu Manzhouli wojsko Siemionowa zostało niemal doszczętnie wyrżnięte, głównie wskutek zdrady jednego z oficerów. Dzięki krótkiemu zawieszeniu broni, wynegocjowanemu przez władze chińskie, Oddział Specjalny uniknął całkowitej eksterminacji i uciekł w głąb Mandżurii, by przegrupować się w Hailarze.

Baron Daurii W sierpniu tego samego roku Ungern i Siemionow na czele ponad 10 tysięcy żołnierzy, ze wsparciem Czechów i Japończyków, powrócili na Zabajkale i całkowicie wyparli czerwonych. We wrześniu Siemionow, z kwatery głównej w Czycie, władał całym Zabajkalem – wraz z nim przybyła armia japońska, obsadzając linie kolejowe i posterunki żołnierzami. Prócz nich pojawił się kontyngent Ententy składający się z Amerykanów, mających umożliwić ucieczkę Korpusowi Czechosłowackiemu i krzyżować posunięcia bolszewików. Ungern został mianowany komendantem Daurii oraz awansowany na generała majora.