thumb|Spring Heeled Jack (ilustracja z około 1890) Spring Heeled Jack (również Springheel Jack, Spring-heel Jack, itp.) jest postacią z angielskiego folkloru epoki wiktoriańskiej, charakterystyczną z powodu zdolności do wykonywania niezwykle wysokich i długich skoków. Pierwsza relacja ze spotkania ze Spring Heeled Jackiem pojawiła się w 1837. Późniejsze obserwacje pochodzą z różnych miejsc w Anglii, od Londynu do Sheffield i Liverpoolu.

Powstało wiele teorii mających na celu wyjaśnić jego prawdziwą naturę lub tożsamość, żadna z nich jednak nie wyjaśniła w pełni tego fenomenu. Do dziś stanowi on zagadkę.

Legenda miejska o Spring Heeled Jacku uzyskała szeroką popularność z powodu opowieści o jego dziwacznym wyglądzie i o zdolności do wykonywania niesamowitej długości skoków. Postać stała się jednym z motywów wielu utworów literackich, często zawierających spekulacje na temat możliwej paranormalnej natury tego fenomenu.

Historia Wczesne relacje thumb|Ilustracja przedstawiająca Spring Heeled Jacka przeskakującego bramę Pierwsze relacje z rzekomych spotkań ze Spring Heeled Jackiem pochodzą z 1837. Ostatnie miało mieć miejsce w Liverpoolu w 1904.

We wrześniu 1837 dziwna istota miała zaatakować trzy młode kobiety w Barnes Common w angielskim Middlesex. Miesiąc później, 11 października 17-letnia Polly Adams została napadnięta przy londyńskiej Shooter's Hill Road przez tajemniczą, skaczącą postać.

Wczesne doniesienie o spotkaniu z dziwnym indywiduum pochodziło od kupca, który opowiadał, że wracając późną nocą do domu, został wystraszony przez niecodzienną postać. Miała ona przeskoczyć przez wysokie ogrodzenie cmentarza i wylądować na ścieżce, którą kroczył mężczyzna. Nie został on zaatakowany, ale opis stworzenia, jakie przedstawił, był wysoce niepokojący. Postać była muskularna, posiadająca cechy przypisywane diabłom – haczykowaty nos, pokaźne i spiczaste uszy oraz świecące oczy.

Później, w październiku 1837, Mary Stevens, szła do Lavender Hill (południowy Londyn), gdzie pracowała jako służąca, po złożeniu wizyty rodzicom w Battersea. Gdy przechodziła przez park Clapham Common, dziwna postać wyskoczyła w jej kierunku z ciemnej alejki i zaatakowała. Chwyciła Stevens i obezwładniła mocnym uściskiem rąk. Następnie, jak opowiadała kobieta, postać zaczęła całować jej twarz, zdzierając z niej ubranie i dotykając ciała pazurami, które były zimne i obślizgłe jak u nieboszczyka. Przerażona ofiara zaczęła krzyczeć, co spowodowało ucieczkę napastnika. Na miejsce wydarzenia przybiegło kilka osób, które natychmiast rozpoczęły poszukiwania agresora, ale bezskutecznie.

Zgodnie z kolejnymi relacjami, następnego dnia skacząca postać miała ponownie zaatakować niedaleko domu Mary Stevens. Napastnik rzekomo wskoczył na drogę przejeżdżającego wozu, sprawiając, że woźnica stracił nad nim kontrolę. Następstwem tego był wypadek, wywrócenie pojazdu i obrażenia, jakie odniósł prowadzący wóz. Kilku świadków twierdziło, że tajemnicza postać uciekła z miejsca zdarzenia, przeskakując przez dziewięciostopowy (2,7 metra) mur i wydając ostry, piskliwy śmiech.

Wkrótce potem wiadomości o obserwacjach niecodziennego skoczka przeniknęły do prasy. W wielu gazetach pojawiły się opisy spotkań z postacią, którą wkrótce ochrzczono mianem Spring Heeled Jack – wierzono bowiem, że wspomnianych wyżej napaści dopuścił się mężczyzna posiadający buty ze sprężynami wbudowanymi w obcasy. Miało to umożliwiać mu wykonywanie ogromnych skoków. Natomiast imienia „Jack” zwyczajowo używano wówczas na określenie każdego nieznanego z imienia i nazwiska mężczyzny.

Reakcja władz thumb|Sesja londyńskiej rady miejskiej w Mansion House (około 1840) Kilka miesięcy po opisanych powyżej wydarzeniach, 9 stycznia 1838, burmistrz Londynu, sir John Cowan, ujawnił na posiedzeniu rady miejskiej w Mansion House, iż parę dni wcześniej otrzymał anonimowy list na temat Spring Heeled Jacka. Osoba podpisująca się jako „mieszkaniec Peckham”, pisała, iż jest zaniepokojona powtarzającymi się doniesieniami o spotkaniach w podlondyńskich wioskach z indywiduami przebranymi za ducha, niedźwiedzia i diabła. Zgodnie z treścią listu, tajemniczy napastnik śmiertelnie wystraszył siedem kobiet, spośród których dwie ciężko zachorowały po spotkaniu z dziwną postacią.

Pomimo tego, że burmistrz wydawał się odnosić sceptycznie do treści listu, jeden z uczestników zgromadzenia potwierdził, że służące z Kensington, Hammersmith i Ealing opowiadają przerażające historie o tym duchu lub diable. Sprawa została opisana w numerze gazety The Times z 9 stycznia, a w innych ogólnokrajowych dziennikach 10 stycznia. Następnego dnia (11 stycznia) Cowan zaprezentował zgromadzonym stertę listów przysłanych przez osoby z różnych części i przedmieść Londynu, żalących się na podobne oszukańcze żarty. Jeden z autorów pisał o przestraszonych kobietach z Hammersmith, które spotkały się z potworem. Część z nich została poraniona rodzajem szponów jakie złoczyńca posiadał na dłoniach. Inny nadawca listu twierdził, że w Stockwell, Brixton, Camberwell i Vauxhall kilka osób umarło ze strachu, a inne mają problemy psychiczne po spotkaniach ze Spring Heeled Jackiem. Kolejny autor pisał zaś o obserwacjach postaci w Lewisham i Blackheath.

Burmistrz był zdania, że przedstawione mu opisy są wielkimi wyolbrzymieniami. Później jednak osoba, której ufał, opowiedziała mu historię służącej z Forest Hill, która została śmiertelnie przerażona przez postać w niedźwiedziej skórze. Cowan zdecydował, że sprawca tych wybryków musi zostać schwytany i osądzony. Policji polecono znaleźć osobę odpowiedzialną za ataki. Wyznaczono także nagrodę za jej złapanie.

Relacja zamieszczona w The Brighton Gazette, która pojawiła się także w The Times z 14 kwietnia 1838, stanowiła opis spotkania ogrodnika z Rosehill ze stworzeniem nieznanej natury. Pisano, że Spring Heeled Jack, dotarł najwyraźniej do granic Sussex, nawet pomimo tego, że relacja ta nie przypominała innych spotkań z tą postacią. Incydent miał się wydarzyć 13 kwietnia. Ogrodnik natknął się na stworzenie o kształcie niedźwiedzia lub innego czworonożnego zwierzęcia. Miało ono zwrócić uwagę mężczyzny rykiem, wspiąć się na mur, przebiec po nim, zeskoczyć z ogrodzenia i ścigać przez pewien czas przerażonego ogrodnika. Później rzekomy stwór przeskoczył mur i zniknął.

Przypadki Alsop i Scales thumb|Spring Heeled Jack porywający kobietę (około 1860) Prawdopodobnie najbardziej znanymi incydentami z udziałem Spring Heeled Jacka były ataki, jakich rzekomo dopuścił się na dwóch nastolatkach, Lucy Scales i Jane Alsop. Sprawa Alsop była szeroko opisywana w ówczesnej prasie, włączając w to The Times. Natomiast tylko jeden tytuł poruszył przypadek Scales, prawdopodobnie dlatego, że Alsop pochodziła z rodziny z wyższych sfer, natomiast ta pierwsza była jedynie córką handlarza. Artykuły prasowe opisujące kolejne ataki przyczyniły się do powstania atmosfery zbiorowej histerii, otaczającej całą historię.

Jane Alsop 19 lutego 1838 Jane Alsop miała przebywać w domu swego ojca, gdy nagle ktoś zastukał do drzwi. Mężczyzna, który znajdował się za nimi, powiedział kobiecie, iż jest policjantem. Wezwał ją do otwarcia i przyniesienia światła, ponieważ, jak stwierdził złapaliśmy Spring Heeled Jacka, tutaj na ulicy. Alsop przyniosła świecę, otworzyła i ujrzała postać w płaszczu. Kobieta przekazała mu świecę; w tym samym momencie mężczyzna miał zrzucić płaszcz i zaprezentować najbardziej obrzydliwe i przerażające oblicze. Zgodnie z opisem Alsop, z jego ust wydobywał się biało-niebieski płomień, a oczy przypominały czerwone kule ognia. Kobieta zeznała, że postać nosiła duży hełm, a jej strój był bardzo obcisły i wykonany z nieprzemakalnej tkaniny. Następnie miał on bez słowa chwycić Alsop i zacząć zdzierać z niej suknię przy pomocy pazurów, które były wykonane z jakiejś metalicznej substancji. Kobiecie udało się wyrwać i uciec w głąb domu. Postać dogoniła ją jednak, dopadła na schodach i podrapała pazurami na szyi oraz ramionach. Z pomocą przybyła jednak jedna z sióstr Alsop, co spowodowało ucieczkę napastnika.

Lucy Scales Osiem dni po rzekomym ataku na Alsop, 28 lutego 1838, 18-letnia Lucy Scales wraz z siostrą wracała od swego brata, rzeźnika mieszkającego w Limehouse. Jak później zeznała na policji, przechodziły właśnie wzdłuż Green Dragon Alley, gdy zauważyły dziwną postać. Był to mężczyzna w długim płaszczu. W pewnym momencie zaatakował on obie kobiety, zionąc błękitnym ogniem w twarz Lucy Scales, oślepiając ją i powalając na ziemię.

W tym samym momencie brat Scales miał usłyszeć krzyk. Szybko rozpoznał, że wydała go jego siostra. Opuścił więc dom i pobiegł Green Dragon Alley. Tam zastał Lucy leżącą na ziemi oraz drugą siostrę, próbującą pomoc jej wstać. Obie zabrał do swego mieszkania, gdzie dowiedział się od kobiet co wydarzyło się wcześniej. Opisały one napastnika jako wysokiego, szczupłego mężczyznę o aparycji gentlemana, ubranego w długi płaszcz, trzymającego małą lampę podobną do tych używanych przez ówczesnych policjantów (tzw. bull's eye lantern). Indywiduum nie odezwało się ani słowem, a po ataku oddaliło się szybkim krokiem. Po zgłoszeniu tego wydarzenia, policjanci rozpoczęli poszukiwania napastnika. Kilka osób zostało zatrzymanych i przesłuchanych, ale ostatecznie zwolniono je.

Legenda rozprzestrzenia się thumb|Wyobrażenie Spring Heeled Jacka z 1886 The Times opisał atak na Jane Alsop 2 marca 1838, w artykule pod tytułem The Late Outrage At Old Ford. Zaowocowało to aresztowaniem Thomasa Millbanka, którego oskarżono o to, że to on był Spring Heeled Jackiem i napadał na kobiety. Zaaresztował go policjant James Lea, ten sam, który wcześniej schwytał Williama Cordera, nazywanego Mordercą z Czerwonej Stodoły. Millbank nosił białe spodnie i długi płaszcz. Odnaleziono nawet świecę, którą miał upuścić przed domem Alsop. Uniknął jednak procesu, ponieważ kobieta z uporem podkreślała, że napastnik zionął ogniem, czego Millbank oczywiście nie potrafił.

Po opisanych powyżej wydarzeniach, Spring Heeled Jack stał się jedną z najpopularniejszych postaci tamtejszego okresu. Jego napaści na kobiety były szeroko opisywane w gazetach wiktoriańskiej Anglii, stały się także tematem kilku sztuk granych w tanich teatrach. Postać diabła została nawet przemianowana na Spring Heeled Jack w niektórych teatrzykach kukiełkowych tzw. Punch and Judy (wspominał o tym m.in. Henry Mayhew w serii reportaży o londyńskiej biedocie pt. London Labour and the London Poor).

Im bardziej znany stawał się Spring Heeled Jack, tym rzadziej pojawiały się relacje o rzekomych z nim spotkaniach. Jednakże w 1843 przez kraj przetoczyła się nowa fala doniesień o atakach dziwnej postaci. Relacja z Northamptonshire mówiła o wiernym wyobrażeniu samego Diabła, z rogami i ognistymi oczyma, a doniesienia z Anglii Wschodniej opisywały częste ataki Spring Heeled Jacka na woźniców omnibusów pocztowych. Postać tę łączono także z zagadkowymi tzw. śladami diabła, jakie pojawiły się w Devon w lutym 1855.

Z 1845 pochodzi jedyna relacja ze spotkania ze Spring Heeled Jackiem, które zakończyło się śmiercią jego ofiary. Miała nią stać się 13-letnia prostytutka, Maria Davis, której ciało znaleziono w rynsztoku.

Ostatnie doniesienia Na początku lat 70. XIX wieku relacje z rzekomych spotkań ze Spring Heeled Jackiem napływały z wielu, często oddalonych od siebie miejsc. W listopadzie 1872 News of the World donosiły, że Peckham znajdowało się w stanie niepokoju, posiadając coś, co znane było jako „Duch Peckham”, tajemnicza postać, o całkiem alarmującej aparycji. Komentarz redakcyjny wskazywał, że było to nic innego jak Spring Heeled Jack, który straszył wcześniejsze pokolenia. Podobne historie publikowano w The Illustrated Police News. W kwietniu i maju 1873 odnotowano liczne spotkania z „Duchem z Parku” w Sheffield, którego miejscowi również utożsamiali ze Spring Heeled Jackiem.

Aldershot thumb|Koszary wojskowe w Aldershot w 1866