Gazownia w Łodzi – gazownia znajdująca się w Łodzi przy ul. Targowej 18.

Historia Sytuacja w mieście w połowie XIX wieku W 1860 r. Łódź liczyła 33 tys. mieszkańców i miała powierzchnię 2739 ha. Nieliczne lampy oliwne, nawet rewerberowe (z metalowym lustrem odblaskowym), nie mogły sprostać oświetleniu rozległego miasta, ich stan techniczny był opłakany, a wiele było nieczynnych. Mieszkańcy domagali się od Magistratu oświetlenia miasta, stawiając za przykład Warszawę, w której od 27 grudnia 1856 r. na ulicach świeciły lampy gazowe. Kwestia należytego oświetlenia łódzkich ulic była wielokrotnie poruszana na posiedzeniach Rady Miejskiej. W marcu 1864 r. zapadła uchwała w sprawie zastąpienia olejowych latarni rewerberowych oświetleniem gazowym. Pod budowę gazowni wyznaczono dwumorgowy (1,12 ha) plac miejski przy ul. Targowej – położony blisko fabryk i parceli przeznaczonej na dworzec kolejowy, a w Dzienniku Warszawskim ogłoszono konkurs na zainstalowanie w Łodzi oświetlenia gazowego. Zgłosiło się kilka firm. Najkorzystniejsze warunki przedstawiło londyńskie towarzystwo William Cartwright Holmes et Co, i z tą firmą władze miejskie Łodzi, reprezentowane przez Edmunda Pohlensa podpisały 25 czerwca 1867 r. kontrakt na budowę gazowni. Budowa oświetlenia miejskiego W. C. Holmes zobowiązało się wybudować gazownię, dostarczać gaz do oświetlania ulic, placów, gmachów i domów prywatnych w cenie 3 ruble za tysiąc angielskich stóp kubicznych (10,5 kopiejki za 1 m³). Miasto przekazało owe dwa wolne place i udzieliło spółce koncesji na oświetlanie miasta przez lat 40. Po tym czasie gazownia wraz z siecią rur miała przejść bezpłatnie na własność miasta. Miasto otrzymało gaz po raz pierwszy 25 czerwca 1869 r. ulice zaś zostały oświetlone 13 lipca 1869 r. Zmiany własności Wkrótce w Hamburgu powstało „Łódzkie Towarzystwo Gazowe”, któremu firma londyńska sprzedała swą koncesję i przedsiębiorstwo gazowe w Łodzi za 278 000 rubli. Łódzkie Towarzystwo Gazowe było spółką akcyjną o kapitale początkowo 300 000 rubli; do roku 1882 było 600 akcji, a od tego czasu 900 akcji 500-rublowych. Najwięcej akcji posiadał Stanisław Leopold Kronenberg z Warszawy, który pełnił funkcję stałego przewodniczącego Rady Zarządzającej. Pozostali najwięksi akcjonariusze zmieniali się w Radzie. Do pierwszych członków Rady, oprócz Kronenberga należało po dwóch kapitalistów: z Warszawy Adolf Libas i Ludwik Starkmann, z Łodzi Zygmunt Jarociński i Salomon Seidemann, z Hamburga B. W. Thurston i Adolf Eichelorth. Dyrektorem został inż. Henryk Röver. 26 czerwca 1909 roku Łódzkie Towarzystwo Gazowe, po 40 latach, odstąpiło gazownię Magistratowi m. Łodzi, po czym magistrat wydzierżawił ją tymczasowo Konsorcjum Dzierżawców. 14 kwietnia 1920 r. przeszła pod bezpośredni zarząd miasta. Funkcjonowanie miejskiego oświetlenia Zgodnie z kontraktem ustawiono na ulicach Łodzi 200 latarń, z czego przy ul. Piotrkowskiej – 89, na Nowym Rynku (ob. Plac Wolności) – 8, przy ul. Wschodniej – 4, przy ul. Widzewskiej (ob. Kilińskiego) – 6; na północ od Nowego Rynku ustawiono 51 latarń. Z przecznic ul. Piotrkowskiej tylko dwie otrzymały oświetlenie gazowe: ulica Dzielna (ob. ul. G. Narutowicza) – 14, i ulica Główna (ob. marsz. Józefa Piłsudskiego) – 28 latarń. Oświetlono więc gazem przede wszystkim te ulice, które posiadały gęstą zabudowę lub prowadziły do ważniejszych instytucji jak dworzec kolejowy, poczta, teatr. Latarnie stały na żelaznych słupach pomalowanych na kolor brązowy. Opłaty za oświetlenie ulic pobierano od właścicieli domów. Wszelkie wydatki na gazownię i utrzymywanie latarń ulicznych należały przez niemal dwadzieścia lat do obowiązków mieszkańców oświetlanych ulic, ale od 1897 r. gdy w Łodzi ustanowiono szacunkowy podatek od nieruchomości, wydatkami tymi obciążano kasę miejską.

Latarnie gazowe przy ul. Piotrkowskiej zabłysły po raz pierwszy 13 lipca 1869 r. o godzinie 21.30. Przez kilka pierwszych godzin latarnie paliły się światłem przyćmionym i dopiero około godziny 2 zapaliły się jasnym płomieniem. Na Piotrkowskiej odległości pomiędzy kolejnymi latarniami wynosiły około 85 metrów z wyjątkiem 17 latarń na odcinku od ulicy Pustej (obecnie S. Wigury) do budynku bankowego przy Górnym Rynku (obecnie plac Władysława S. Reymonta), które stały w odległościach podwójnych 170 metrów, gdyż na tym odcinku Piotrkowskiej było niewiele domów i panował mniejszy ruch. W letnich miesiącach latarnie gazowe oświetlały ulice krócej, np. w lipcu od 21.10 do 0.45 zaś w zimowych dłużej, np. w grudniu od 18.00 do 2.00. Tylko latarnie na skrzyżowaniach Piotrkowskiej z jej przecznicami paliły się do świtu. Protesty Nazajutrz po włączeniu oświetlenia gazowego zaczęły się protesty mieszkańców tych ulic, na których nie umieszczono latarń. Mówiono, że zostały one rozdzielone niesprawiedliwie, że ulica Główna, „przy której mieszkają tylko biedni rzemieślnicy” ma aż 28 latarń, a na ulicach Południowej (ob. Rewolucji 1905 r.) i Cegielnianej (ob. S. Jaracza), gdzie właściciele placów zaczynają stawiać piętrowe murowane domy, nie ma ani jednej. Rozbudowa sieci W latach 1870–1871 zaczęto umieszczać latarnie na innych przecznicach Piotrkowskiej. Po dwie latarnie otrzymały ulice: Południowa, Zawadzka (ob. Adama Próchnika), Cegielniana, Krótka (ob. Romualda Traugutta) i Nawrot. Z ulicy Głównej przeniesiono 8 latarń – ustawiono 6 przy ulicy Przejazd (ob. Juliana Tuwima), a 2 przy ulicy Emilii (ob. bpa W. Tymienieckiego). Ulica Andrzeja (ob. Andrzeja Struga), wówczas krótka i zabudowana małymi drewnianymi domkami, otrzymała tylko 1 latarnię. Prawie każdego roku zwiększała się liczba latarń gazowych, i w 1886 roku było ich 467. Wtedy też stwierdzono, że latarnie przy ulicach: Piotrkowskiej, Nowomiejskiej i Dzielnej są od siebie zanadto oddalone i nie oświetlają odpowiednio ulic, wyróżniających się największym nasileniem ruchu. Postanowiono więc umieścić na Piotrkowskiej dodatkowo 35 latarń. W 1891 r. były w Łodzi 643 uliczne latarnie gazowe i 10 kandelabrów o 3 latarniach (na placach oraz przed kościołami trzech wyznań chrześcijańskich). Piotrkowska od początku była ulicą wyjątkową, a jej fronty były elitarne – tutaj można było wynająć kilkupokojowe apartamenty. Na początku lat 80. XIX wieku właściciele kamienic oferowali mieszkania „ze wszystkimi wygodami, z przewodami gazowymi, wodnymi, zlewami, klozetami i łazienkami”. Zyski Zysk gazowni w pierwszych latach był od 1 do 6% kapitału. Od roku 1877 zysk wzrastał: w ciągu roku wynosił od 10 do 52%. W ciągu 40 lat koncesji czysty zysk wyniósł dziesięciokrotną wartość kapitału. Po przeznaczeniu części zysku na akumulację, dywidenda wypłacana akcjonariuszom sięgała siedmiokrotnej wartości akcji. Przykładowo: za tonę węgla płacono 10 rubli, a otrzymywano z niej 280 m³ gazu po 8,5 kopiejki, czyli 23,80 rubla i 0,83 tony koksu za 13,28 rubla, a zatem nie licząc wpływów ze sprzedaży smoły i produktów ubocznych otrzymywano około 37 rubli zysku. Zatrudnienie Czas pracy robotników gazowni wynosił 12 godzin na dobę, z przerwą na posiłek, a produkcja 24 godziny, pracowano więc na dwie zmiany. Zarobki pracowników były wyższe od zarobków w innych przedsiębiorstwach, co skutkowało małą rotacją zatrudnienia. Warunki socjalne były złe, gazownia nie miała własnych domów robotniczych. W gazowni nie było nawet zakładowej łaźni. Lepsze warunki materialne posiadali pracownicy umysłowi. Dla nich istniała kasa, w rodzaju emerytalnej, oraz wyższe gratyfikacje roczne. W latach 1892–1902 i 1905–1907 powstała dwuklasowa szkoła dla dzieci pracowników gazowni. Mieściła się ona w budynku przy zbiegu ulic Targowej i Przejazd, a działała do 1920 r. Prywatne gazownie przedsiębiorców W latach 80. XIX w. więksi fabrykanci łódzcy zaczęli wprowadzać oświetlenie gazowe w swych przedsiębiorstwach, Karol Wilhelm Scheibler posiadał już wówczas własną gazownią dla oświetlenia fabryki na Księżym Młynie. Natomiast jego syn, Karol Wilhelm Scheibler II zbudował w 1887 r. jeszcze 2 gazownie: w tkalni bawełnianej „Centrala” przy Wodnym Rynku (obecny Plac Zwycięstwa) i na terenie tzw. Bielnika Kopischa przy ul. św. Emilii (dziś bpa W. Tymienieckiego). Własną gazownię miał od 1883 r. Izrael Poznański w fabryce bawełnianej przy ul. Ogrodowej 17. W Pabianicach przy zakładach Krusche i Ender od 1889 r. Nielegalny pobór gazu Pomimo wprowadzenia oświetlenia elektrycznego w roku 1886 (również w zakładach bawełnianych Karola W. Scheiblera) zdecydowaną przewagę miało oświetlenie gazowe. Inne fabryki korzystały z gazu miejskiego. Łódzkie Towarzystwo Gazowe posiadało wyłączne prawo układania rur gazowych w Łodzi, lecz niektórzy fabrykanci wcale się z tym nie liczyli. W 1886 r. Izrael Poznański przeprowadził bezprawnie rurę gazową przy ulicy Ogrodowej i włączył ją do sieci gazowni, aby nielegalnie czerpać gaz do oświetlenia fabryki i własnych pomieszczeń, chociaż na terenie swojej fabryki wybudował gazownię dla oświetlenia. Zaprojektował tę gazownię w 1883 r. prawdopodobnie Hilary Majewski. Także Aleksander Skrudziński założył w swojej fabryce przy ulicy Piotrkowskiej 214 nielegalnie rury gazowe i z tego powodu procesowało się z nim Łódzkie Towarzystwo Gazowe. Niektóre obiekty W hotelach jeszcze w latach 70. XIX w. używano świec. Teatr „Thalia” posiadał w połowie lat 80. XIX w. oświetlenie gazowe, naftowe i świecowe. Podobnie hotel i teatr polski „Victoria” – Piotrkowska 67 oświetlane były lampami gazowymi i latarniami ze świecami. Fabrykant Ludwik Meyer oświetlał gazem swoją luksusową willę w tzw. Pasażu Meyera (obecnie ulica S. Moniuszki) w pobliżu narożnika z ulicą Mikołajewską (dawna Dzika, obecnie H. Sienkiewicza). W 1905 r. wszystkie domy przy tej ulicy miały już innych właścicieli, sam „Pasaż Meyera” został przekazany miastu dla „publicznego użytku”. Odtąd „moszczenie, oświetlenie i ogólne utrzymanie” należało do obowiązków władz miejskich. W 1906 r. wskutek interwencji właścicieli domów, władze miejskie wystawiły na tej ulicy 8 gazowych latarń oraz 2 przy ul. Mikołajewskiej w pobliżu Pasażu. Na Piotrkowskiej przybyło w 1892 r. 29 lamp gazowych, a w 1904 r. było ich tutaj 198, zaś w całej Łodzi 1907. Były to lampy jedno- i dwupłomieniowe (przy ul. Piotrkowskiej wyłącznie dwupłomieniowe). W polskich rękach W 1909 roku świeciło w Łodzi 2313 latarni gazowych. W czerwcu tegoż roku gazownia przeszła z rąk niemieckiego towarzystwa na własność Magistratu m. Łodzi, zaś od Magistratu na zasadzie umowy rejentalnej przyjęło ją w anonimową dzierżawę 26 czerwca 1909 r. Konsorcjum Dzierżawców Gazowni Miejskiej w Łodzi, stanowiące spółką akcyjną obywateli łódzkich. Do przedsiębiorstwa wprowadzono język i zwyczaje polskie. Dotychczas bowiem wszelka korespondencja i dokumenty wewnętrzne pisane były w języku niemieckim, posługiwano się językiem niemieckim również w stosunku do robotników, dokumenty urzędowe zaś sporządzano w języku rosyjskim.

W administracji przedsiębiorstwa Polacy należeli do wyjątków. Inżynier, majster, inspektorzy instalacji, biuraliści i inkasenci z reguły byli Niemcami. Natomiast wśród stałych robotników przeszło 2/3 stanowili Polacy. 13 marca 1912 r. powołano Kasę Przezorności dla urzędników Konsorcjum. Do kasy należeli obowiązkowo czynni urzędnicy, z wyjątkiem nauczycieli i personelu lekarskiego. Pracownicy fizyczni nie mieli prawa udziału w Kasie. Nowy zarząd z dyrektorem inż. Czesławem Świerczewskim rozbudował gazownię, wybudowano także gazociąg do odległej dzielnicy Polesie, gdzie budowano z funduszy miejskich duże osiedle domów komunalnych i zbudowano tam zbiornik o pojemności 7000 metrów sześciennych. Dwudziestolecie międzywojenne