mały|upright=1.2|Oddziały niemieckie na ul. Świętojańskiej przed Urzędem Miasta 14 września 1939 roku Gotenhafen (w niem. dosłownie Port Gotów) – wprowadzona przez niemieckich okupantów nazwa Gdyni, funkcjonująca w latach 1939–1945.
Dotąd używana przez Niemców nazwa Gdingen została uznana przez okupanta za niedopuszczalną z powodu jej słowiańskiego pochodzenia. 19 września 1939 roku Hitler wizytował Gdynię, wtedy też wydał rozkaz zmiany jej nazwy na Gotenhafen. Podkreślać to miało rzekome związki młodego miasta ze wschodniogermańskim plemieniem (które żyło na Pomorzu w starożytności), strategiczne znaczenie portu (odtąd jednej z ważniejszych baz Kriegsmarine) oraz wykreślenie Polski z historii miasta, które od podstaw zostało zbudowane przez Polaków, rzekomo bezprawnie zajmujących odwieczne niemieckie tereny.
Władze
Zaraz po zajęciu miasta, 14 września, władzę przejęło dowództwo Kriegsmarine. 26 października terytorium województwa pomorskiego przyłączono do nowo utworzonego Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie. Na jego czele stanął gauleiter Albert Forster. Nadburmistrzem Gdyni został Horst Schlichting z Sopotu. Zastępcą Gerhard Cartellieri. Szefem policji Christoph Diehm (1942-1944), po nim Helmuth Muller. Okręgowym liderem NSDAP od października 1939 do marca 1941 r. był Erich Temp. Po nim do marca 1945 r. Artur Diethelm.
Przy ulicy Korzeniowskiego (Prinz Eugenstrasse) znajdowała się terenowa placówka gdańskiego oddziału Gestapo. Na jej czele stali: do grudnia 1939 – Friedrich Class, zastępcą był Franz Koepke styczeń – wrzesień 1940 – Hans Leyer wrzesień 1940 – marzec 1943 – Hans Volkmann marzec-sierpień 1943 – Bruno Schuppenhauer sierpień 1943 do końca wojny – SS-Hauptsturmführer Reichenbach
Komendantami bazy Kriegsmarine byli kolejno: Robin Schall-Emden Bernhard Liebetanz Robin Schall-Emden Ernst Krafft Friedrich Götting Joachim Plath Rudolf Stange Siegfried Sorge
Polityka władz Aresztowania mały|270px|Mieszkańcy Gdyni aresztowani przez Niemców w pierwszych dniach okupacji Aresztowania na niewielką skalę trwały całą okupację, do ważniejszych, masowych akcji należały: Od września do grudnia 1939 r. przeprowadzano aresztowania wielu tysięcy mieszkańców. Pracowników urzędów, prokuratury, sądu, instytucji naukowych, duchownych oraz wszystkich, których uznano za osoby wybitne, a więc zagrażające okupantowi. Weryfikowano według listy przygotowanej przed wojną. Kto został uznany za niewygodnego dla władz, pracował niewolniczo jako więzień KL Stutthof lub innych placówek odosobnienia. Po wykonaniu prac niektórzy zostali zamknięci w wejherowskim więzieniu, po czym zginęli w Piaśnicy. Część wywieziono do Wejherowa, nie zmuszając do niewolniczej pracy. W Piaśnicy mogło zginąć około trzystu mieszkańców Gdyni. Jesienią 1942 r. nastąpiły masowe aresztowania, m.in. w Kościerzynie, Chojnicach, Toruniu, Tczewie. Zdekonspirowano członków Armii Krajowej i Szarych Szeregów. Około połowa z nich mieszkała lub działała w Gdyni. Po śledztwie w gdyńskiej placówce Gestapo przewieziono ich do oddziału gdańskiego, a następnie do KL Stutthof. 28 sierpnia 1943 r. aresztowano około siedemdziesięciu członków Polskiej Armii Powstania. Stale polowano na wszystkich, którzy uciekali i pomagali w ucieczce do Szwecji.
Wysiedlenia
mały|270px|Replika ogłoszenia prezydenta policji, nakazującego gdynianom opuszczenie swoich domów mały|270px|Tablica upamiętniająca wypędzenie gdynian Pierwsze wysiedlenia były chaotyczne. Okupantowi zależało na jak najszybszym zgermanizowaniu miasta o wielkim znaczeniu strategicznym dla Niemiec. Mieszkańcy, którzy według władz nie stanowili zagrożenia, ale nie znali języka niemieckiego, i których zawód nie mógł okazać się dla Niemców przydatny, zostali wysiedleni w głąb okupowanej Polski, by zrobić miejsce dla niemieckich kolonistów, urzędników i oficerów marynarki. Najwcześniej wysiedlono właścicieli zakładów przemysłowych i domów w prestiżowych miejscach, a także mienia ruchomego. Przejęto aktywa firm (półprodukty, surowce, maszyny, gotowe wyroby). Nie wysiedlono osób urodzonych w Niemczech, znających dobrze język niemiecki, pracowników instytucji użyteczności publicznej oraz tych, których wykonywany zawód mógł okazać się użyteczny dla funkcjonowania Gotenhafen (chyba że należeli do miejscowych organizacji politycznych). Wyłączono około pięciu tysięcy specjalistów, którzy wraz z rodzinami otrzymali dokumenty pozwalające im na pozostanie w Gdyni.
12 października 1939 roku wysiedlono mieszkańców dzielnicy Orłowo. Około czterech tysięcy osób początkowo zakwaterowano w Chyloni, Grabówku i Witominie. Tam w ciasnych szybko zorganizowanych kwaterach z fatalnymi warunkami sanitarnymi, czekali na pociągi towarowe, które wywiozły ich do Generalnego Gubernatorstwa.
Chaotyczna przeprowadzona akcja uświadomiła Niemcom konieczność lepszej organizacji. Dlatego podwładni Alberta Forstera – Wilhelm Löbsack i SS-Obersturmbannführer dr Sandenberg – opracowali zasady mające wyodrębnić uprzywilejowanych mieszkańców, którym nie groziło wysiedlenie. Byli to Polacy należący przed wojną do niemieckiej organizacji, wychowujący dzieci na Niemców lub używający języka niemieckiego jako ojczystego. Pozostałych podzielono na trzy grupy:
Aussiedlung: wysiedlana poza Pomorze inteligencja, politycy i wszystkie osoby, które przybyły na Pomorze po roku 1918. Verdrängung: osoby urodzone na Pomorzu, poza Gdynią. Wysiedlane do innych miejscowości okręgu Gdańsk-Prusy Zachodnie lub na peryferie Gdyni. Trzecią grupę: stanowili Polacy urodzeni w Gdyni, uznani za niezagrażających okupantowi. Ich wysiedlenie miało być odłożone na czas nieokreślony, gdy była konieczność zwolnienia mieszkań dla niemieckich kolonistów, wojska lub administracji.
Kilka dni później wysiedlenia objęły dzielnice: Mały Kack, Wzgórze Focha (dziś Wzgórze Św. Maksymiliana), Grabówek, Witomino, Obłuże, Kamienna Góra oraz ulicę Świętojańską.
Celem były miasta: Częstochowa, Lublin, Kielce i Siedlce. Transport trwał od kilku do kilkunastu dni. Spowodowane to było rozkazem przepuszczania pociągów z zaopatrzeniem dla Wehrmachtu i zniszczeniem wielu tras kolejowych, przez co pociągi jechały okrężnymi drogami. Ludzi umieszczono w bydlęcych lub towarowych wagonach z fatalnymi warunkami sanitarnymi, przeładowane, czasem zanieczyszczone zwierzęcymi odchodami. Racjami żywnościowymi było to, co zabrano z domu. Żołnierze odstraszali karabinami każdego, kto próbował pomóc wysiedlonym, rzadko kiedy racjonując skromne ilości chleba. Szczególnie dokuczliwy był brak wody. Słabsi nie przeżyli tej podróży.
Następna akcja wysiedleńcza odbyła się na przełomie października i listopada. Objęła około pięćdziesięciu tysięcy osób.
Większość osób, które przeżyły wojnę, powróciła do Gdyni.
Germanizacja Życie codzienne Polacy mieli zakaz posiadania: instrumentów muzycznych, teczek, radioodbiorników, gramofonów, lornetek, wysokich butów; oraz prowadzenia sklepów, restauracji i kawiarni. Rekwirował to Główny Urząd Powierniczy Wschód i przekazywał niemieckim kolonistom lub na użytek władz. Rygorystycznie ścigano używających języka polskiego w każdej dziedzinie życia.
Volkslista Mieszkańców podzielono na cztery grupy według przynależności całkowitej lub częściowej do narodu niemieckiego. Pełnoprawnymi obywatelami Rzeszy byli Niemcy mający oboje rodziców Niemców, deklarujący przed wojną poparcie dla NSDAP lub zachowujący neutralność. Niepełnowartościowi byli mieszkańcy pochodzący z mieszanych małżeństw, z których jedno ze współmałżonków było narodowości niemieckiej oraz inne osoby, którym przypisywano niemieckie pochodzenie. Po dziesięcioletnim okresie próbnym dwie ostatnie grupy mogły zostać zakwalifikowane do pełnowartościowych Niemców. Celem było wyselekcjonowanie osób posiadających pożądane cechy rasowe i ich germanizacja oraz utrzymanie kultury Polaków na jak najniższym poziomie.
thumb|Pomnik Gdynianom Wysiedlonym, umieszczony w Śródmieściu Gdyni 4 marca 1941 utworzono w ratuszu filię niemieckiej listy narodowościowej o nazwie Zweigstelle der Deutschen Volksliste. 22 lutego 1942 Albert Forster wydał odezwę, w której stwierdził, że jest to ostatnia okazja na przynależność do narodu niemieckiego. Kto mając szansę znaleźć się na Volksliście, odrzuci tę możliwość, po wojnie będzie zrównany z najgorszymi wrogami narodu niemieckiego. Zgłoszenie się do urzędu na weryfikację stało się obowiązkowe. Wehrmacht potrzebował coraz więcej poborowych. Otrzymywano wezwania imienne do podpisania listy. Kto odmówił, narażał się na kłopoty z policją. Pamiętając o wysiedleniach, wielu mieszkańców próbowało dostać się jak najwyżej, obawiając się o przyszłość. Sankcje za niepodpisanie listy były różne. Wywłaszczenie majątku lub zakaz wykonywania zawodu, chyba że był użyteczny dla władz.
Edukacja Pomoce naukowe polskich uczelni albo zniszczono, albo wywieziono. Rabowano lub palono wszelkie zbiory bibliotek i innych instytucji naukowych. Nauczyciele zostali albo zamordowani, albo wysiedleni. Spalono lub wywieziono mapy, globusy, obrazy, wszystko co mogło pokazywać Polskę w dobrym świetle. Pod koniec września 1939 r. utworzono szkolnictwo oddzielne dla dzieci polskich i niemieckich. Wielu nauczycieli pochodziło z terytorium byłego Wolnego Miasta Gdańska. Szkoły powszechne były czteroklasowe. Ich głównym zadaniem było germanizowanie dzieci. Kto nie znalazł się na liście folksdojczów, kończył naukę na czwartej klasie. Niemcy i folksdojcze przechodzili do szkół zawodowych i średnich.
Kościół Dekanat gdyński był częścią diecezji chełmińskiej. Obowiązywał zakaz polskich kazań, polskich pieśni i nabożeństw. Niemal wszyscy duchowni byli narodowości niemieckiej. Garstka ocalonych polskich księży zmuszana była do przestrzegania zasad, zarówno przez władze diecezji, jak i świeckie.
Zniszczono kościół parafii Orłowo-Kolibki, kolegiata gdyńska stała się zborem ewangelickim. 19 października zniszczono krzyże przy kościele na Grabówku, przy kolegiacie i na Kamiennej Górze. Cmentarz na Obłużu-Pogórzu został zniwelowany.
Zniszczone pomniki mały|Kamień upamiętniający zniszczone mauzoleum generała Gustawa Orlicza-Dreszera. Artysta celowo połamał tablicę i skleił na nowo, by przypominać tragicznym losie poprzedniego pomnika. Mauzoleum Gustawa Orlicz-Dreszera na Oksywiu popiersie Henryka Sienkiewicza na Kamiennej Górze (prawdopodobnie było blisko siedziby Gestapo) tablica pamiątkowa Stefana Żeromskiego oraz wszystkie inne przejawy polskości Gdyni, jakie zauważył okupant.
Gospodarka Gospodarka Gdyni była nastawiona na eksport i import towarów, co było mało użyteczne dla Niemiec, dlatego została przestawiona na przemysł zbrojeniowy i przedsięwzięcia pomocnicze. Przedsiębiorstwa zajmujące się handlem zostały zlikwidowane, a zbędne dla wojny wyposażenie wywieziono do Gdańska lub do portów w Niemczech. Małe fragmenty portu przeznaczono na handel i rybołówstwo. Zajmowały się tym nowo powstałe przedsiębiorstwa niemieckie. Cywilna część portu podlegała Gdańskiemu Towarzystwu Portowemu. Eksportowano węgiel, importowano rudy metali ze Skandynawii oraz zaopatrzenie dla Kriegsmarine. Dostęp mogły mieć tylko jednostki pod banderami krajów skandynawskich oraz Niemiec.
Flota rybacka najbardziej rozkwitła w maju 1941 r. Z czasem jej potencjał zmniejszał się z powodu kłopotów na froncie wschodnim. Wehrmacht potrzebował smarów, paliw, części zamiennych. Cywilne zastosowanie portu było znikome w porównaniu z wojskowym. Wiele budynków portowych (przed wojną użytkowanych handlowo) stało się wojskowymi magazynami, biurami lub warsztatami.
Stocznia