Zbrodnia w Barbarce – seria zbiorowych egzekucji przeprowadzonych przez okupantów niemieckich jesienią 1939 roku w lesie Barbarka pod Toruniem.
Masowe egzekucje w Barbarce stanowiły element tzw. akcji „Inteligencja”, a ich wykonawcami byli funkcjonariusze SS i członkowie paramilitarnego Selbstschutzu. Polscy historycy szacują, że w Barbarce zamordowano co najmniej 600 osób. Ofiarami byli więźniowie obozu dla internowanych, który Niemcy urządzili w kazamatach Fortu VII Twierdzy Toruń. Wśród nich znalazło się wielu przedstawicieli polskiej elity społecznej i intelektualnej z Torunia i okolicznych miejscowości.
Początek niemieckiej okupacji Pierwsze represje thumb|Toruński „Okrąglak”, w którym osadzano osoby aresztowane w pierwszych dniach okupacji 7 września 1939 roku do Torunia wkroczyły oddziały Wehrmachtu. W ciągu dwóch kolejnych dni wojsko wraz z policją bezpieczeństwa przeprowadziły w Toruniu prewencyjne aresztowania, zatrzymując kilkadziesiąt osób w charakterze zakładników. Terror okupanta dotknął także pozostałych miejscowości powiatu toruńskiego. 14 września w Czarnowie i Rubinkowie Wehrmacht i żandarmeria przy współudziale miejscowych volksdeutschów rozstrzelały odpowiednio sześciu i pięciu Polaków. Indywidualne egzekucje miały także miejsce w trzech innych wsiach.
Aresztowaniom i egzekucjom towarzyszyły inne działania wymierzone w ludność pochodzenia nieniemieckiego. Już 9 września pełnomocnik szefa zarządu cywilnego przy niemieckiej 4. Armii ustanowił w Toruniu urząd komisarycznego powiernika dla majątków żydowskich oraz urząd komisarycznego powiernika dla majątków należących do polskich uchodźców, którzy nie zdążyli powrócić do miasta. Od połowy września konfiskowano także nieruchomości i przedsiębiorstwa należące do pozostałych Polaków. 10 września okupanci rozwiązali wszystkie polskie organizacje, w tym wszystkie towarzystwa i placówki naukowe. Przystąpili także do likwidacji polskich teatrów i prasy. Zajęto muzea, archiwa i biblioteki (Książnicę Miejską im. Kopernika przejęto już 9 września), uniemożliwiając ludności nieniemieckiej korzystanie z ich zbiorów.
27 października dyrektor policji w Toruniu wydał zarządzenie, które m.in. nakładało na ludność polską obowiązek ustępowania z drogi przedstawicielom władzy niemieckiej i kłaniania się im przez zdejmowanie nakrycia głowy, wprowadzało zasadę, iż w sklepach i punktach targowych przywilej obsługi poza kolejnością będą mieli zawsze obywatele niemieccy, a także groziło, że polskie kobiety „zaczepiające lub napastujące Niemców” będą doprowadzane do domów publicznych. W tym samym dokumencie stwierdzono, że „ulica należy do zwycięzców, a nie do zwyciężonych”, a „Polacy, którzy jeszcze nie zrozumieli, że są zwyciężonymi […] i przeciwdziałać będą powyższym rozporządzeniom, podlegają najsurowszemu ukaraniu”.
Organizacja aparatu terroru 26 października 1939 roku na okupowanych obszarach oficjalnie zniesiono administrację wojskową. Toruń wraz z powiatem zostały wcielone do Rzeszy jako część rejencji bydgoskiej Okręgu Gdańsk-Prusy Zachodnie. Już wcześniej w mieście i powiecie zainstalowały się struktury niemieckich władz policyjnych, państwowych i partyjnych. Ze względu na rywalizację pomiędzy rozmaitymi frakcjami w ramach nazistowskiej elity proces ten miał jednak dość chaotyczny przebieg. 9 września komisarycznym burmistrzem Torunia został mianowany Horst Zachrau, urzędnik z Prus Wschodnich. Po kilku dniach zastąpił go niejaki Nieckau, który jednak równie szybko został pozbawiony stanowiska. Mniej więcej w tym samym czasie nieudaną próbę podporządkowania sobie toruńskiej administracji cywilnej podjął Wilhelm Heymanns. Wreszcie 18 września urząd komisarza miasta objął Walter Kiessling, dotychczasowy nadburmistrz Erfurtu, sprowadzony do Torunia przez szefa zarządu cywilnego przy 4. Armii. Ta ostatnia nominacja spotkała się jednak ze sprzeciwem nazistowskiego przywódcy Wolnego Miasta Gdańska, Alberta Forstera, który był wyznaczony przez Hitlera do objęcia funkcji namiestnika Rzeszy i gauleitera NSDAP w Okręgu Gdańsk-Prusy Zachodnie. Pod koniec października Forster doprowadził do odwołania Kiesslinga, a na jego miejsce wprowadził swojego protegowanego, Franza Jakoba (byłego nadburmistrza Fürth). Jakob piastował urząd nadburmistrza Torunia do ostatnich dni okupacji. Od października 1939 roku do lutego 1941 roku pełnił także funkcję przywódcy powiatowych struktur NSDAP (kreisleiter).
Od połowy września do 27 listopada 1939 roku funkcję landrata powiatu toruńskiego pełnił dr Kipke, później zastąpił go niejaki Böse. Komendantem twierdzy Toruń był gen. mjr Eduard Klutmann, podczas gdy wojskową komendanturą miasta, istniejącą do 25 listopada 1939 roku, dowodził kpt. Wolff. Stanowisko dyrektora policji piastowali w pierwszych miesiącach okupacji kolejno: SA-Oberführer Schulz-Sembten (od 16 września do początków października 1939 r.) i SS-Sturmbannführer Otto Weberstedt (od 12 października 1939 r. do lutego 1940 r.).
Na terenie miasta i powiatu aktywnie działali członkowie Einsatzgruppen, tj. specjalnych grup operacyjnych SD i policji bezpieczeństwa, które podążały w ślad za dywizjami Wehrmachtu z zadaniem „zwalczania wszystkich wrogich Rzeszy i Niemcom elementów na tyłach walczących wojsk” oraz „ujęcia osób niepewnych pod względem politycznym”. Początkowo Toruń znajdował się w strefie operacyjnej Einsatzgruppe IV. Gdy jednostka ta przeszła na tereny centralnej Polski, na Pomorze Gdańskie wprowadzono kolejną grupę operacyjną, tj. Einsatzkommando 16 (EK 16). Pod koniec września 1939 roku w Toruniu ulokowano jeden z trzech oddziałów EK 16, którym dowodził SS-Hauptsturmführer i komisarz kryminalny Hans-Joachim Leyer. Funkcjonariusz ten został tym samym pierwszym szefem toruńskiego Gestapo. W mieście ulokowano również samodzielną placówkę SD pod komendą SS-Sturmbannführera Wernera Böhma. Ponadto do 26 października 1939 roku w Toruniu urzędowała specjalna policyjna komisja badająca przypadki zbrodni na volksdeutschach, których rzekomo mieli się dopuszczać Polacy. thumb|SS-Standartenführer Ludolf Jakob von Alvensleben (pierwszy z lewej) wraz z innymi dowódcami inspektoratów Selbstschutzu W 1939 roku w Toruniu zamieszkiwało 2568 osób narodowości niemieckiej, co stanowiło 3,2% ludności miasta. Toruń odgrywał ważną rolę w życiu mniejszości niemieckiej na Pomorzu, swoją siedzibę miał tam m.in. jeden z oddziałów Krajowej Komórki NSDAP w Polsce (Landesgruppe NSDAP – Polen). Jesienią 1939 roku wielu miejscowych volksdeutschów aktywnie zaangażowało się w zaprowadzanie okupacyjnych porządków. Już 8 września, a więc dzień po zajęciu miasta przez Wehrmacht, zorganizowano policję pomocniczą złożoną z miejscowych Niemców (Hilfspolizei). W drugiej połowie września jej członkowie zasilili szeregi tzw. Selbstschutzu, tj. złożonej z volksdeutschów formacji o charakterze policyjnym, którą Reichsführer-SS Heinrich Himmler polecił zorganizować na okupowanych ziemiach polskich. Stanowisko przywódcy Selbstschutzu na miasto Toruń i powiat toruński (kreisführer) objął SS-Sturmbannführer Helmut Kurt Zaporowicz, podczas gdy strukturami „Samoobrony” w samym Toruniu dowodził stadtführer Rudolf Preuss (miejscowy Niemiec, fabrykant). Pod względem organizacyjnym toruński Selbstschutz podporządkowano II Inspektoratowi Selbstschutzu z siedzibą w Płutowie, obejmującemu zasięgiem swojego działania powiaty chełmiński, grudziądzki, lipnowski, toruński i wąbrzeski. Funkcję szefa inspektoratu pełnił SS-Standartenführer Ludolf Jakob von Alvensleben.
Z pisma, które Preuss wystosował do nadburmistrza Jakoba, wynika, że stan osobowy toruńskiego Selbstschutzu na dzień 20 października 1939 roku wynosił 256 członków, w tym 158 członków etatowych (opłaconych). Członkowie Selbstschutzu byli dla Polaków szczególnie niebezpieczni ze względu na doskonałą znajomość terenu i lokalnych stosunków społecznych. Działając w szeregach tej formacji miejscowi Niemcy mieli możliwość uregulowania zadawnionych sąsiedzkich sporów i porachunków. Często korzystali również z okazji do zagarnięcia mienia należącego do aresztowanych i mordowanych Polaków.
Intelligenzaktion w Toruniu i powiecie toruńskim Geneza thumb
Niemiecki terror gwałtownie nasilił się po zakończeniu kampanii wrześniowej. Wymierzony był przede wszystkim w przedstawicieli polskiej inteligencji, którą Hitler i naziści obarczali winą za politykę polonizacyjną prowadzoną na ziemiach zachodnich w okresie międzywojennym oraz traktowali jako najpoważniejszą przeszkodę na drodze do szybkiego i całkowitego zniemczenia tych terenów. Zgodnie z rasistowskim stereotypem Polaka panującym w III Rzeszy, nazistowscy przywódcy wierzyli, że świadomość narodową posiada wyłącznie polska inteligencja, natomiast lud zajęty jest troską o codzienny byt i jest mu obojętny los państwa. Z tego powodu zakładano, że eksterminacja elit pozwoli zniszczyć polską tożsamość narodową i przekształcić polskie społeczeństwo w bierną amorficzną masę, służącą w najlepszym razie jako niewykwalifikowana siła robocza dla III Rzeszy. Do skazanej na zagładę inteligencji Niemcy zaliczali jednak nie tylko osoby należące z powodu wykształcenia do określonej warstwy społecznej, lecz również wszystkie jednostki aktywne w życiu społecznym i cieszące się autorytetem wśród rodaków. Nazistowscy decydenci używali w stosunku do tej grupy osób określenia „polska warstwa przywódcza” (Führungsschicht). Za jej przedstawicieli uznawano przede wszystkim: duchownych katolickich, nauczycieli, lekarzy, dentystów, weterynarzy, oficerów w stanie spoczynku, urzędników, kupców i przedsiębiorców, posiadaczy ziemskich, prawników, pisarzy, dziennikarzy, pracowników służb mundurowych, absolwentów szkół wyższych i średnich, jak również członków organizacji i stowarzyszeń krzewiących polskość – przede wszystkim Polskiego Związku Zachodniego, Ligi Morskiej i Kolonialnej, Kurkowego Bractwa Strzeleckiego, Towarzystwa Powstańców i Wojaków, Związku Strzeleckiego „Strzelec” oraz Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”.
W Toruniu jako pretekst do rozprawy z polską inteligencją posłużyły wydarzenia z pierwszych dni kampanii wrześniowej. Na podstawie tzw. elaboratu o unieruchomieniu władze polskie internowały wówczas około sześciuset przedstawicieli mniejszości niemieckiej z Torunia, Chełmży i okolicznych miejscowości. Wobec szybkich postępów wojsk niemieckich podjęto decyzję o ewakuacji internowanych w głąb kraju. 3 września kolumna więźniów wyruszyła w kierunku Aleksandrowa Kujawskiego. W jej skład wchodziło około 540 internowanych volksdeutschów oraz około 240 konwojentów – młodocianych junaków z Przysposobienia Wojskowego, którymi dowodził kapitan rezerwy Jan Drzewiecki. Jednej z następnych nocy w rejonie wsi Podzamcze doszło do strzelaniny, być może spowodowanej próbą ucieczki niektórych więźniów. Zginęło wówczas co najmniej kilkanaście osób; wśród ofiar znajdowali się także członkowie eskorty (około pięćdziesięciu internowanych zdołało zbiec pod osłoną ciemności). Ostatecznie po trzynastu dniach wędrówki kolumna dotarła do Warszawy. Internowanych Niemców osadzono w Cytadeli, skąd zostali zwolnieni po kapitulacji stolicy. Drzewieckiemu i jego podkomendnym zarzucono później wymordowanie z zimną krwią około 150 volksdeutschów. Goebbelsowska propaganda ochrzciła ewakuację toruńskich Niemców mianem „marszu śmierci na Łowicz” i podobnie jak w przypadku tzw. bydgoskiej „krwawej niedzieli” przedstawiała ją jako sztandarowy przykład zbrodni, których ofiarą rzekomo padali volksdeutsche zamieszkujący w Polsce.
Przebieg