Zbrodnia w Rudzkim Moście – seria masowych egzekucji przeprowadzonych przez okupantów niemieckich między 24 października a 11 listopada 1939 roku na uroczysku Rudzki Most w okolicach Tucholi.

21 października 1939 roku w zagrodzie Hugona Fritza – volksdeutscha z Piastoszyna, mianowanego przez władze okupacyjne na stanowisko komisarza w obwodzie urzędowym w Raciążu – wybuchł pożar, który strawił część zabudowań gospodarczych. Tej samej nocy gospodarz doznał śmiertelnego w skutkach zawału serca. Mimo braku jakichkolwiek dowodów Niemcy oskarżyli miejscowych Polaków o podpalenie gospodarstwa i doprowadzenie do śmierci Firtza. Incydent ten posłużył jako pretekst do rozpoczęcia masowych aresztowań osób, które zaliczano do tzw. polskiej warstwy przywódczej, a także rolników z okolicznych wsi. Więźniów systematycznie rozstrzeliwano na uroczysku Rudzki Most pod Tucholą. Zbiorowe egzekucje miały tam miejsce 24 października, 27 października, 30 października, 2 listopada, 6 listopada (prawdopodobnie), a także 10–11 listopada 1939 roku. Zabójcami byli sąsiedzi ofiar – członkowie paramilitarnego Selbstschutzu dowodzeni przez oficerów SS.

Po wojnie w Rudzkim Moście odnaleziono sześć masowych mogił, które kryły 237 zwłok. Według niektórych źródeł liczba ofiar była jednak większa i mogła sięgnąć 250, 335 lub nawet 560 osób.

Początek okupacji Oddziały Wehrmachtu wkroczyły do Tucholi wieczorem 2 września 1939 roku. W mieście i powiecie bardzo szybko powstały struktury niemieckich władz policyjnych, państwowych i partyjnych. Już 4 września na stanowisko komisarycznego starosty powiatów sępoleńskiego, wyrzyskiego i tucholskiego (z siedzibą w Sępólnie Krajeńskim) został wyznaczony radca rejencyjny Marbach z Piły. Jego pełnomocnikiem w Tucholi był Willi Loer. 5 września komisarycznym burmistrzem Tucholi mianowano miejscowego volksdeutscha, Bruno Martena (Marszewskiego).

Wspomniani urzędnicy sprawowali swe funkcje bardzo krótko, gdyż gdański gauleiter NSDAP Albert Forster, który 5 września 1939 roku objął stanowiska szefa zarządu cywilnego przy niemieckiej 4. Armii, wkrótce dokonał szeregu zmian we władzach miejskich i powiatowych. Już w pierwszej dekadzie września stanowisko starosty powiatu tucholskiego objął przybyły z Wolnego Miasta Gdańska Otto Hess. Został on jednocześnie kierownikiem powiatowych struktur NSDAP (Kreisleiter). W tym samym czasie stanowisko burmistrza Tucholi objął niejaki Wichmann. 25 października 1939 roku zniesiono administrację wojskową na okupowanych obszarach, a Tuchola wraz z powiatem zostały wcielone do Rzeszy jako część rejencji bydgoskiej Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie.

W domu przy ul. Świeckiej 53 w Tucholi ulokowano placówkę Gestapo. Jak podaje Włodzimierz Jastrzębski, jej obsadę początkowo stanowili przede wszystkim młodzi naziści – studenci Wyższej Szkoły Technicznej Wolnego Miasta Gdańska, którzy przybyli do Tucholi wraz z Ottonem Hessem. Z niemieckich raportów wynika natomiast, że między 24 a 26 września w Tucholi zorganizowano placówkę Einsatzkommando 16, tj. utworzonej w Gdańsku specjalnej grupy operacyjnej SD i policji bezpieczeństwa. Pod koniec października gdańskich gestapowców zastąpili funkcjonariusze przysłani z różnych miast Rzeszy, którymi dowodził Riefen z Królewca. W Tucholi utworzono ponadto placówki policji ochronnej i żandarmerii, których funkcjonariusze pełnili służbę odpowiednio w mieście oraz na terenach wiejskich powiatu. thumb|Dowództwo Selbstschutz Westpreussen. W pierwszym rzędzie, drugi od prawej, SS-Standartenführer Heinrich Mocek – szef inspektoratu Selbstschutzu w Chojnicach, który zasięgiem działania obejmował m.in. powiat tucholski 4 września 1939 roku na terenie powiatu tucholskiego powołano do życia struktury Selbstschutzu (pol. „Samoobrona”). Ich założycielem i pierwszym komendantem był miejscowy Niemiec, Kurt Merten-Feddeler. Selbstschutz był paramilitarną formacją o charakterze policyjnym, złożoną z Niemców – obywateli przedwojennej Polski. Pod względem organizacyjnym tucholską „Samoobronę” podporządkowano IV inspektoratowi Selbstschutzu z siedzibą w Chojnicach. Inspektorat ten obejmował zasięgiem swojego działania trzy powiaty: chojnicki, sępoleński i tucholski, a jego szefem był SS-Standartenführer Heinrich Mocek. Bojówki Selbstschutzu z terenów powiatów sępoleńskiego i tucholskiego wkrótce otrzymały jednego dowódcę powiatowego (Kreisführer) z siedzibą w Sępólnie Krajeńskim. Został nim SS-Standartenführer Wilhelm Richardt. Prawdopodobnie owo nietypowe dla struktury organizacyjnej Selbstschutzu rozwiązanie przyjęto ze względu na fakt, iż liczba ludności niemieckiej w powiecie tucholskim była bardzo niewielka (zaledwie 7,7% mieszkańców).

W powiecie tucholskim działało równolegle kilka lokalnych ośrodków Selbstschutzu. Włodzimierz Jastrzębski podaje, że w ich szeregach służyło kilkudziesięciu bojówkarzy. Z kolei według Wacława Kozłowskiego powiatowe struktury Selbstschutzu liczyły około 220 członków. Jednym z największych i najbardziej aktywnych był ośrodek w Bagienicy, którym dowodził Kurt Gehrt – właściciel gospodarstwa rolnego, aktywny działacz Jungdeutsche Partei. Powiatowa komenda Selbstschutzu (Dienststelle Selbstschutz) znajdowała się w budynku przy ul. Świeckiej 53 – tym samym, w którym mieściła się placówka Gestapo.

Od pierwszych dni okupacji w mieście i powiecie bezwzględnie wdrażano politykę germanizacyjną. Zlikwidowano wszystkie polskie instytucje kulturalno-oświatowe, w tym szkoły, biblioteki i regionalne muzeum. Rozwiązano także polskie organizacje i stowarzyszenia oraz uniemożliwiono wydawanie polskojęzycznej prasy i innych druków. Zniemczono nazwy wszystkich ulic oraz zakazano ludności posługiwania się językiem polskim w miejscach publicznych i zakładach pracy. Konfiskacie uległy należące do Polaków przedsiębiorstwa, warsztaty, nieruchomości i gospodarstwa rolne.

Niemiecki terror wobec ludności powiatu tucholskiego thumb W pierwszych dniach okupacji w Tucholi zorganizowano „trybunał ludowy” (Volkstribunal). Na jego czele stał nieznany z nazwiska oficer Gestapo, a w jego składzie znajdowali się miejscowi Niemcy oraz lokalni urzędnicy władz okupacyjnych, tym starosta Hess i późniejszy burmistrz Paul Lange. Do zadań „trybunału” należało wyszukiwanie i skazywanie na śmierć osób, które uznano za „wrogów Niemiec” i „fanatycznych Polaków”.

Masowe aresztowania w mieście i powiecie rozpoczęto już 7 września 1939 roku. Zatrzymanych Polaków umieszczano początkowo w więzieniu sądowym w Tucholi, znajdującym się na rogu ulic Świeckiej i Dworcowej. Do końca września przez jego cele przewinęło się około 150 osób. Więzienie szybko uległo przepełnieniu, stąd aresztantów zaczęto umieszczać także w budynku sali gimnastycznej przy ul. Karasiewicza oraz w koszarach przy ul. Nowodworskiego. Ponadto przed 5 września na terenie jednego z gospodarstw we wsi Drożdzienica Wehrmacht zorganizował obóz dla internowanych, w którym osadzano Polaków i Żydów.

Najważniejszym miejscem odosobnienia dla osób aresztowanych w powiecie tucholskim był jednak obóz dla internowanych w Radzimiu nieopodal Kamienia Krajeńskiego. Został on zorganizowany przez Selbstschutz w połowie września, na terenie majątku ziemskiego należącego do Stefanii Seydy. Na przełomie września i października zaczęto tam wywozić polskich więźniów, którzy dotychczas byli przetrzymywani w Tucholi. W połowie października przeniesiono tam także więźniów ze zlikwidowanego obozu w Drożdzienicy. W Internierungslager Resmin byli przetrzymywani przede wszystkim mieszkańcy powiatów sępoleńskiego i tucholskiego. W niektórych wypadkach więźniami byli także mieszkańcy powiatów chojnickiego, wyrzyskiego, bydgoskiego i kościerskiego. Wśród uwięzionych znajdowali się przede wszystkim przedstawiciele polskiej inteligencji oraz działacze polityczni i społeczni, pracownicy służb mundurowych, żołnierze powracający z frontów kampanii wrześniowej, rolnicy – w tym zwłaszcza osadnicy pochodzący z terenów wschodniej i centralnej Polski, a także osoby zadenuncjowane przez miejscowych Niemców z powodu sąsiedzkich waśni i nieporozumień. Średnio w obozie przebywało około tysiąca więźniów.

Obóz w Radzimiu stanowił de facto ośrodek eksterminacji. Panowały w nim bardzo ciężkie warunki bytowe i sanitarne, a więźniów zmuszano do wykonywania ciężkich prac, często poniżających i pozbawionych sensu. Strażnicy nieustannie znęcali się nad więźniami. Na terenie obozu odbywały się zbiorowe i indywidualne egzekucje. W 1947 roku odkryto tam dziewięć zbiorowych mogił, kryjących szczątki 113 osób. Wśród zidentyfikowanych ofiar obozu w Radzimiu oraz jego filii w Komierowie znalazło się szesnastu mieszkańców powiatu tucholskiego.

Jesienią 1939 roku do zbiorowych i indywidualnych egzekucji dochodziło także na terenie powiatu tucholskiego. Między innymi, dwóch Polaków rozstrzelano w więzieniu w Tucholi (28 września i 4 października). W październiku w lesie nieopodal wsi Krajenki Selbstschutz zamordował 17 więźniów przywiezionych z obozu w Radzimiu. Kolejnych czterech Polaków i Żydów rozstrzelano w dwóch egzekucjach, które odbyły się w lesie nieopodal Lińska. Egzekucje odbywały się także w podmiejskim lesie nieopodal ul. Polnej w Tucholi (27 września, dwie ofiary), na bagnie na pograniczu Żalna i Sicin (wrzesień, dwie ofiary), przy leśnej drodze z Brzeźna do Osiecznej (wrzesień, dwie ofiary) oraz w innych miejscach.

We wrześniu członkowie tucholskiego Selbstschutzu zamordowali wszystkich zamieszkałych w mieście Żydów, w tym kobiety i dzieci. Liczba ofiar sięgnęła 47 osób. Większość zamordowano w masowej egzekucji, która odbyła się w rejonie obecnej ul. Sępoleńskiej, na polu należącym do Kurta Mertena-Feddelera.

Aresztowania gwałtownie nasiliły się w połowie października. Zamiarem Niemców było zlikwidowanie polskiej inteligencji, którą Adolf Hitler i naziści obarczali winą za politykę polonizacyjną prowadzoną na ziemiach zachodnich w okresie międzywojennym oraz traktowali jako najpoważniejszą przeszkodę na drodze do szybkiego i całkowitego zniemczenia podbitych terenów. Do grona przeznaczonej do likwidacji „polskiej warstwy przywódczej” (Führungsschicht) nie zaliczano jednak wyłącznie osób wykształconych lub należących do wyższych warstw społecznych, lecz wszystkie jednostki aktywne w życiu społecznym oraz cieszące się autorytetem wśród ludności polskiej. Obok nauczycieli, duchownych katolickich, urzędników, przedsiębiorców, posiadaczy ziemskich, prawników, dziennikarzy, oficerów w stanie spoczynku i pracowników służb mundurowych mordowani byli więc członkowie organizacji i stowarzyszeń krzewiących polskość, takich jak Polski Związek Zachodni, Liga Morska i Kolonialna, Kurkowe Bractwo Strzeleckie, Towarzystwo Powstańców i Wojaków, Związek Strzelecki „Strzelec” czy Polskie Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”. W gronie ofiar znalazło się także wielu kupców, rolników i rzemieślników, gdyż volksdeutsche służący w szeregach Selbstschutzu chętnie korzystali z okazji, by uregulować zadawnione sąsiedzkie spory i porachunki, a także zagarnąć mienie należące do aresztowanych i mordowanych Polaków.

W powiecie tucholskim „etniczne oczyszczanie przedpola” zainicjowano uwięzieniem dużej grupy polskich nauczycieli. Zostali oni aresztowani 13 lub 14 października, gdy na wezwanie władz niemieckich stawili się w Tucholi, by wziąć udział w rzekomej „konferencji pedagogicznej”. Kluczową rolę podczas akcji zatrzymania nauczycieli odegrał Kurt Gehrt – przywódca Selbstschutzu z Bagienicy.

Pożar zagrody Hugona Fritza Wkrótce po rozpoczęciu okupacji niemieckie władze mianowały Hugona Fritza – właściciela dużego gospodarstwa rolnego w Piastoszynie – na stanowisko komisarza w obwodzie urzędowym w Raciążu. Został on jednocześnie lokalnym „przywódcą chłopów” (Ortsbauernführer). Fritz wykorzystywał urzędowe stanowiska, by konfiskować polskim rolnikom inwentarz żywy, który następnie rozdawał rolnikom niemieckim.