Pogrom kielecki – seria napadów na ludność żydowską, jaka miała miejsce 4 lipca 1946 roku w Kielcach. Pogromu dokonali mieszkańcy Kielc oraz żołnierze Ludowego Wojska Polskiego, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej.

Bezpośrednią przyczyną pogromu była plotka o uwięzieniu przez Żydów w piwnicy budynku przy ul. Planty 7 ośmioletniego chłopca – Henryka Błaszczyka, w celu dokonania na nim mordu rytualnegoA dokładnie wykorzystania jego krwi do wyrobu macy.. W wyniku pogromu zginęło 37 Żydów, 35 zostało rannych. Zginęło też trzech Polaków.

Pogrom kielecki wzburzył część opinii publicznej w Polsce i w większym stopniu za granicą. Spowodował falę emigracji Żydów z Polski i innych krajów europejskich do Palestyny, oraz przyczynił się do rozpowszechnienia w świecie stereotypu Polaka-antysemity.

Przebieg pogromu Pogłoska o porwaniu dziecka 1 lipca 1946 zaginął ośmioletni wówczas Henryk Błaszczyk. Jego ojciec, szewc Walenty Błaszczyk, zaniepokojony przedłużającą się nieobecnością syna około godziny 23.00 zgłosił na Milicję Obywatelską fakt zaginięcia dziecka. Dwa dni później, 3 lipca wieczorem, chłopiec wrócił do domu. Około północy Walenty Błaszczyk, będąc pod wpływem alkoholu, pojawił się na posterunku milicji informując, że jego syn przez trzy dni był przetrzymywany w piwnicy przez Żydów, skąd udało mu się uciec.

Następnego dnia rano – 4 lipca – Walenty Błaszczyk wraz z synem i sąsiadem po raz kolejny udali się na milicję, gdzie opowiedzieli historię rzekomego porwania Henryka. Według zeznań syna i ojca, nieznajomy mężczyzna dał chłopcu na ulicy paczkę i poprosił o odniesienie jej do jakiegoś domu. Za tę przysługę miał mu zaoferować 20 zł. Drogę miał Henrykowi wskazywać ten mężczyzna. Po dojściu na miejsce miano zabrać Henrykowi paczkę i zamknąć go w piwnicy, gdzie miało być już kilkoro innych dzieci. Według zeznań Błaszczyków w drodze na komisariat mały Henryk miał wskazać budynek przy ulicy Planty 7 jako na miejsce swojego uwięzienia, jak również rozpoznać mężczyznę, który go uwięził. Budynek ten znajdował się w odległości 200 metrów od komisariatu. Mieścił się w nim m.in. tzw. Komitet Żydowski, znajdowali tam też schronienie Żydzi będący w Kielcach przejazdem.

Zeznania Błaszczyków miały później okazać się nieprawdziwe – w rzeczywistości chłopiec, nie informując rodziców, pojechał do oddalonej o 20 km od Kielc wsi, w której rodzina mieszkała w czasie wojny. Historia o porwaniu przez Żydów została wymyślona najprawdopodobniej przez samego chłopca w celu uniknięcia kary.

Po odebraniu zeznań kierownik komisariatu – starszy sierżant Edmund Zagórski, wysłał na ul. Planty razem z Błaszczykami patrol milicji złożony z sześciu funkcjonariuszy. Po dotarciu na miejsce milicjanci aresztowali wskazanego przez chłopca mężczyznę o nazwisku Kalman Singer i wrócili z nim na komisariat. Następnie, po rozmowie z zastępcą Komendanta Wojewódzkiego MO majorem Kazimierzem Gwiazdowiczem, sierżant Zagórski wysłał patrol na miejsce rzekomego uwięzienia chłopca w celu przeszukania budynku. Patrol miał niespotykaną w tych warunkach liczebność, łącznie kilkunastu funkcjonariuszy, którzy poszli na ochotnika. Po drodze milicjanci mówili napotkanym przechodniom o rzekomym porywaniu dzieci chrześcijańskich przez Żydów i wykorzystywaniu ich do mordów rytualnych. Przeszukanie budynku wykazało, że historia nie mogła być prawdziwa, bo w budynku nie było żadnych piwnic. Po pewnym czasie na miejscu pojawił się patrol funkcjonariuszy UB, wysłany przez mjra Władysława Spychaj-Sobczyńskiego, dowódcę kieleckiego UB.

Począwszy od pierwszego pojawienia się milicjantów, przed budynkiem przy ul. Planty 7 zaczął zbierać się wrogo nastawiony tłum przypadkowych osób. Zaniepokojeni Żydzi (doktor Seweryn Kahane, przewodniczący Komitetu Żydowskiego oraz jego zastępca Chil Alpert) telefonicznie starali się o odwołanie milicji oraz ochronę, dzwoniąc do komendanta wojewódzkiego UB, mjra Władysława Spychaj-Sobczyńskiego (byłego członka KPP), a nawet do NKWD, które odmówiło interwencji.

Pierwsza część pogromu (przed południem) Około godziny 10. rano przed budynkiem na ul. Planty 7 zgromadził się wrogo nastawiony tłum, wzburzony pogłoskami o porwaniu dziecka. Między godziną 10.00 a 10.30 pojawiły się oddziały Ludowego Wojska Polskiego i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, które obstawiły budynek, nie rozpraszając jednak zgromadzonego tłumu. Żołnierze i oddziały porządkowe nie zrobiły niczego, aby zażegnać groźną sytuację. Przeciwnie, według zeznań Chila Alperta (zastępcy przewodniczącego Komitetu Żydowskiego), który przebywał wówczas wewnątrz, żołnierze po przybyciu ostrzelali okna budynkuRelacja Chila Alperta w . Następnie kilku żołnierzy wraz z milicjantami po wyważeniu drzwi weszło do środka i przeprowadziło rewizję wśród mieszkańców. Oficerowie Konieczny, Jędrzejczak i Repist odebrali broń mieszkańcom, którzy mieli na nią pozwolenie. W trakcie rewizji żołnierze zaczęli strzelać do osób znajdujących się wewnątrz, w trakcie tej strzelaniny zginęło kilkoro mieszkańców domu, w tym Seweryn Kahane, przewodniczący Komitetu Żydowskiego. Wejście żołnierzy do budynku i strzelanina rozpoczęły pogrom.

Po początkowej strzelaninie żołnierze i przedstawiciele innych formacji mundurowych wyciągali Żydów znajdujących się w kolejnych pomieszczeniach budynku i wyprowadzali na zewnątrz. Zgromadzony przed budynkiem tłum cywilów i żołnierzy bił te osoby i rzucał w nie kamieniami. Kilka do kilkunastu osób (mężczyzn i kobiet) zostało wówczas zastrzelonych lub zabitych bagnetami i tępymi narzędziami. Według zeznań Ewy Szuchman dwie kobiety zostały wyrzucone przez okna, po czym zabite przez zgromadzony na dole tłum. Żołnierze i cywile rabowali też dobytek żydowskich mieszkańców domu. Przez cały czas komendant Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego – mjr Władysław Spychaj-Sobczyński nie wykonał żadnych działań mogących powstrzymać pogrom. Około południa na miejscu zdarzenia pojawił się prokurator okręgowy Jan Wrzeszcz, jednak wojsko nie wpuściło go na teren zajść i odmówiło rozpędzenia tłumu. Bezskutecznie próbowali uspokoić tłum również księża z katedry kieleckiej – Jan Danielewicz i Roman Zelek. Około godziny 12.00 na miejsce wydarzeń przybył nowy oddział wojska, wysłany przez pułkownika Stanisława Kupszę. Jego dowódca – major Konieczny rozkazał oddać salwę w powietrze. Ta pierwsza podczas zamieszek zdecydowana akcja wojska pozwoliła na opanowanie sytuacji i przywrócenie porządku. Wystawiono ochronę wokół budynku, a milicjanci zaczęli wywozić zabitych i rannych do szpitala miejskiego.

Druga część pogromu (po południu) Około godziny 12.30 z Kieleckich Zakładów Metalowych (d. Huta „Ludwików”) pod dom na ul. Planty 7 wyruszyło kilkuset robotników uzbrojonych w metalowe rury, kije i kamienie. Po przybyciu na miejsce robotnicy przerwali słaby kordon żołnierzy, zaatakowali pozostałych w domu Żydów rozpoczynając pogrom na nowo. W tym czasie akty przemocy wymierzone w ludność żydowską zdarzały się na terenie całego miasta. Pod domem na ul. Planty i w jego okolicach zabitych zostało ponad dwadzieścia osób. Kilku mieszkańców Kielc narodowości polskiej zostało pobitych, gdyż wzięto ich za Żydów. Zginęło też trzech Polaków, którzy prawdopodobnie wystąpili w obronie napadniętych Żydów. Część morderstw miała charakter rabunkowy. Po południu czterech mieszkańców Kielc, pośród nich kapral milicji, używając broni, zmusiło Reginę Fisz do opuszczenia mieszkania przy ul. Leonarda 15. Została ona wywieziona razem ze swoim dzieckiem do lasu za miastem, gdzie oboje zostali zastrzeleni. Czwórka napastników obrabowała następnie mieszkanie zabitej. Według ocalałych z pogromu świadków żydowskich (Ewa Szuchman, Albert Grynbaum, Izrael Terkieltaub) mienie zabitych i rannych zostało zabrane przez kolejne grupy żołnierzy plądrujące budynek przy ul. Planty, a zwłoki w trakcie transportu do prosektorium zostały odarte z ubrań.

Do aktów przemocy i morderstw dochodziło też tego dnia w pociągach na pośrednich stacjach kolejowych na linii kolejowej Kielce – Częstochowa. Między innymi na dworcu we Włoszczowie podróżni jadący z Kielc zamordowali mężczyznę narodowości żydowskiej i starszą kobietę handlującą na peronieMarcel Łoziński, Świadkowie, film dokumentalny, 1988.. Około siedmiu osób zabito na dworcu Kielce Herbskie. Podobne zdarzenia miały miejsce w Szczukowskich Górkach oraz w pobliżu Koniecpola, gdzie wyrzuceni z pociągów zginęli dwaj kolejni Żydzi: Dawid Gruszka z Koniecpola oraz Szmul Rembak (Grinbaum) z Częstochowy. Łącznie w pociągach i na dworcach w rejonie kieleckim zginęło tego dnia około trzydzieścioro Żydów.

Około godziny 14.00 służby mundurowe zaczęły reagować na rozprzestrzeniającą się przemoc. Komendant UB – mjr Władysław Spychaj-Sobczyński, zebrał na komendzie zamieszkałe w różnych częściach miasta rodziny żydowskie i zapewnił im ochronę. Wystawiono straż wokół szpitali, do których przewożono ofiary pogromu, gdyż wokół nich również zaczęli gromadzić się agresywni ludzie. Po oddaniu kilku salw wojsku udało się około godziny 14.00 odepchnąć tłum od budynku na ulicy Planty 7. Przed wieczorem do miasta wkroczyły dodatkowe oddziały wojska, pojawiły się wozy pancerne. Wprowadzono godzinę milicyjną. Jeszcze tego samego dnia aresztowano ponad stu uczestników pogromu, w tym 34 żołnierzy i oficerów Ludowego Wojska Polskiego oraz 6 funkcjonariuszy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Około godz. 18.00 pogrom się zakończył.

W pogromie kieleckim zginęło 40 osób, w tym 37 Żydów i 3 Polaków. 35 osób zostało rannych. Do liczby ofiar podanej przez IPN nie wlicza się Reginy Fisz i jej dziecka, którzy padli ofiarą morderstwa na tle rabunkowym oraz osób zabitych na dworcach kolejowych, których dokładna liczba nie jest znana.

Zabici w trakcie pogromu Żydzi to: Abraham Adler, Izrael Ajzenberg, Eliasz Alpirt, Izrael Boruch, Chaim Baszysta, Beer Frydman, Dawid Fajnkuchen, Bajla Gertner, Bajla Gurszyc, Pola Gutwurcel, Lejzor Harendorf, Seweryn Kahane, Szmul Karp, Herszel Kersz, Szaja Kersz, Kos (nieznanego imienia), Mendel Mikułkowski, Mojżesz Morawiec, Dawid Pluto, Icchak Preis, Estera Proszowska, Rabindorf (nieznanego imienia), Szlama Rejzman, Izrael Rączka, Duczko Samborski, Frunia Siniarowska, Jechiele Sokołowski, Rachela Sonberg, Apolonia Sowińska, Mojżesz Sztunke, Fania Szumacher, Szumilewicz (nieznanego imienia), Naftali Teitelbaum, Abram Weintraub, Wundeler (nieznanego imienia), Zoberman (nieznanego imienia), Zofia Zylberberg.

Pogrzeb w Kielcach (8 VII) mały|Grób ofiar pogromu na kieleckim cmentarzu żydowskim Zbiorowy pogrzeb kieleckich żydowskich ofiar na tamtejszym cmentarzu żydowskim rozpoczął się o godz. 11.00 w dniu 8 lipca 1946 r. Miał charakter manifestacyjny. Najwyższe władze państwowe reprezentował minister odbudowy kraju – prof. Michał Kaczorowski, który przemówił podczas uroczystości pogrzebowych i złożył osobiście kondolencje rodzinom ofiar. Ponadto w pogrzebie uczestniczył wicewojewoda kielecki – Henryk Urbanowicz oraz poseł Julian Gorecki, z ramienia Towarzystwa do Walki z Rasizmem. Licznie stawili się delegaci ze wszystkich oddziałów Związku Żydów Polskich. Ponadto liczne delegacje i poczty sztandarowe organizacji społecznych i partii politycznych. Kompanię honorową wystawiła 2 Dywizja Piechoty WP„Dziennik Łódzki”, 9 VII 1946, nr 187, s. 2 (Manifestacyjny pogrzeb ofiar bestialskiego mordu kieleckiego).„Głos Robotniczy” [Łódź], 10 VII 1946, nr 189, s. 4 (Winni kainowej zbrodni poniosą zasłużoną karę)..

Relację filmową, wraz z komentarzem potępiającym sprawców mordów i współczuciem dla rodzin pomordowanych, umieściła w swoim cotygodniowym serwisie Polska Kronika Filmowa nr 22, z 15 lipcaDostępna w „Repozytorium Cyfrowym Filmoteki Narodowej” pt. Pogrzeb ofiar pogromu kieleckiego. W drugiej części tego materiału pokazano zdjęcia z pogrzebu ofiar masakry w więzieniu na Radogoszczu k. Łodzi w styczniu 1945 r., który miał miejsce 28 lutego 1945 r., jako swego rodzaju wspólnotę bólu polskich matek i żon ..