Zbrodnia w Horce – masakra rannych żołnierzy oraz członków wojskowego personelu medycznego 2 Armii Wojska Polskiego dokonana przez żołnierzy niemieckich 26 kwietnia 1945 roku, w ostatnich dniach II wojny światowej, we wsi nieopodal Crostwitz.
Podczas walk na Łużycach w kwietniu 1945 roku polska 9 Dywizja Piechoty zdołała się przedrzeć na przedpola Drezna, jednakże wkrótce znalazła się w okrążeniu. Rozkaz zawrócenia na wschód i dołączenia do głównych sił 2 Armii WP okazał się spóźniony, a w dodatku mapa z rozrysowaną marszrutą dywizji przypadkowo wpadła w ręce Niemców. W trakcie odwrotu 15. samodzielny batalion sanitarny, który ewakuował rannych z dywizyjnego punktu medycznego, został zaskoczony przez nieprzyjaciela podczas postoju w Horce. Doszło do masakry, w trakcie której żołnierze Dywizji Grenadierów Pancernych „Brandenburg”, wspierani prawdopodobnie przez kolaborantów ze 104 Brygady Przeciwpancernej „Wolna Ukraina”, zamordowali od 150 do 300 Polaków.
Bitwa pod Budziszynem
W nocy z 10 na 11 kwietnia 1945 roku oddziały 2 Armii Wojska Polskiego zajęły pozycje na wschodnim brzegu Nysy Łużyckiej, luzując sowiecką 13 Armię. W ramach zbliżającej się operacji berlińskiej dowództwo 1 Frontu Ukraińskiego powierzyło polskiemu związkowi operacyjnemu zadanie zdobycia Drezna i dotarcia do Łaby. To samo zadanie otrzymały sąsiadujące z nim związki Armii Czerwonej, tj. 52 Armia i elementy 5 Gwardyjskiej Armii.
13 kwietnia pierwsze pododdziały 2 Armii WP przystąpiły do działań bojowych, których celem było rozpoznanie pozycji przeciwnika i zdobycie przyczółków na zachodnim brzegu Nysy Łużyckiej. 16 kwietnia o poranku do natarcia przystąpiły główne siły armii. Po trzech dniach zaciekłych walk Polacy zdołali przełamać główną rubież niemieckiej obrony, wdzierając się na głębokość około 30 kilometrów w pasie natarcia o szerokości 13 kilometrów. Możliwe stało się przejście do działań pościgowych.
Wkrótce sytuacja 2 Armii WP zaczęła się jednak komplikować. Niemiecka Grupa Armii „Środek” dowodzona przez feldm. Ferdinanda Schörnera szykowała bowiem kontruderzenie z okolic Görlitz i Löbau na lewe skrzydło 1 Frontu Ukraińskiego. Tymczasem marsz. Iwan Koniew i jego sztabowcy, pochłonięci ofensywą na kierunku berlińskim, zlekceważyli rysujące się na południu zagrożenie. 1 Gwardyjski Korpus Kawalerii, który pierwotnie miał uderzać w kierunku południowo-zachodnim, z zadaniem wejścia na tyły GA „Środek” i związania jej odwodów, został w nocy z 16 na 17 kwietnia skierowany na północny zachód. Również 4 Gwardyjski Korpus Pancerny, który pierwotnie miał uczestniczyć w ofensywie na Drezno, został w drugim dniu operacji przekierowany na północny zachód. Na kierunku berlińskim zaangażowano ponadto większość sił 2 Armii Lotniczej, przez co Luftwaffe zyskała panowanie w powietrzu nad Łużycami. Co gorsza, oddziały 52 Armii, która docelowo miała nacierać na lewej flance 2 Armii WP, zostały zablokowane przez Niemców na przyczółkach na zachodnim brzegu Nysy Łużyckiej. Front zdołały przełamać jedynie 7 Gwardyjski Korpus Zmechanizowany i 254 Dywizja Strzelecka (tzw. zgrupowanie Korczagina), które wkrótce uwikłały się jednak w zacięte walki miejskie w Budziszynie.
W trzecim dniu operacji dowódca 2 Armii WP gen. Karol Świerczewski zdał sobie sprawę z rysującego się na lewym skrzydle zagrożenia. Udało mu się wyjednać w dowództwie 1 Frontu Ukraińskiego zgodę na chwilowe przejście do defensywy. Natarcie w kierunku Drezna kontynuowały tylko 9 DP i 3 BPanc wraz z kilkoma mniejszymi jednostkami, podczas gdy 1 KPanc wraz z 8 DP i całą armijną artylerią zostały obrócone frontem na południe. Dzięki tym posunięciom pierwsze niemieckie uderzenie na lewe skrzydło 2 Armii WP, przeprowadzone 18–20 kwietnia na południe od Niesky, zostało przez Polaków odparte.
Po tym niepowodzeniu feldm. Schörner postanowił przesunąć oś natarcia nieco bardziej na zachód, w kierunku Weißenbergu i Budziszyna. Tymczasem przed świtem 21 kwietnia marsz. Koniew niespodziewanie rozkazał, by 1 KPanc wraz z trzema dywizjami piechoty wznowiły ofensywę na Drezno. Na skutek tego rozkazu 2 Armia WP podzieliła się na dwa zgrupowania, między którymi powstała szybko powiększająca się luka. W dodatku zarówno sowiecki wywiad, jak i gen. Świerczewski nie byli świadomi, iż przeciwnik szykuje kontruderzenie także z kierunku północnego, z okolic i Boxbergu.
W konsekwencji rozpoczęta 21 kwietnia niemiecka kontrofensywa doprowadziła do rozpołowienia 2 Armii WP. Rozbity został sztab 5 DP, a także 16 BPanc i 14 BAPpanc. Inne polskie związki taktyczne również poniosły ciężkie straty. W tej krytycznej sytuacji oddziały 2 Armii WP zaczęły się koncentrować w rejonie Budziszyna. Celem tego manewru było zatrzymanie natarcia GA „Środek” oraz odblokowanie resztek odciętego w mieście zgrupowania Korczagina.
Masakra kolumny sanitarnej w Horce Walki 9 DP na przedpolach Drezna Na wieść o sukcesach niemieckiej kontrofensywy szef sztabu 1 Frontu Ukraińskiego gen. Iwan Pietrow zgodził się zatrzymać natarcie na Drezno i zawrócić pod Budziszyn 1 KPanc wraz z 8 DP i większością armijnej artylerii. Sowiecki generał zdawał sobie jednak sprawę, że dotarcie do Łaby jest dla Stalina politycznym priorytetem. Dlatego rozkazał, by 9 DP wraz z towarzyszącymi oddziałami – częścią 9 BAPpanc, 30 bsap, 44 pah i 69 paplot – pozostały na swoich dotychczasowych pozycjach.
Tymczasem od 22 kwietnia 9 DP toczyła walki na przedpolach Drezna. W ciągu czterech dni luka między dywizją a głównymi siłami armii osiągnęła szerokość 40 kilometrów. W lukę tę wdzierały się niemieckie oddziały. Znalazłszy się w częściowym okrążeniu, 9 DP zajęła pozycje obronne w trójkącie Radeberg – Pulsnitz – Breting. Polskie oddziały wkrótce zaczęły odczuwać niedobór amunicji i paliwa. Jednocześnie musiały odpierać ataki przeciwnika, który usiłował za wszelką cenę zniszczyć wysunięte polskie zgrupowanie i tym samym zlikwidować bezpośrednie zagrożenie dla stolicy Saksonii. Szczególnie zaciekłe zmagania toczyły się o Großröhrsdorf i Breting. W nocy z 24 na 25 kwietnia, odbiwszy pierwsze z tych miasteczek, Niemcy zamordowali 23 ciężko rannych w zdobytym punkcie medycznym 1. batalionu 26 pp (według Leszka Kani zginęli również członkowie personelu medycznego, którzy pozostali przy rannych).
Ostatecznie wobec trudnej sytuacji głównych sił armii, które odpierały ataki Schörnera na północ od Budziszyna, gen. Świerczewski rozkazał 9 DP wycofać się spod Drezna i dołączyć do reszty polskiego zgrupowania. Ze stosownym rozkazem do kwaterującego w Pulsnitz sztabu dywizji został wysłany oficer łącznikowy mjr Konstantin Fiedosiejew. Przekazawszy rozkaz, major postanowił – mimo ostrzeżeń ze strony polskich oficerów – wrócić do armijnego sztabu częściowo obsadzoną przez Niemców autostradą. W rezultacie w drodze powrotnej jego samochód został ostrzelany przez nieprzyjaciela. Kierowca przeżył i zdołał uciec, jednakże Fiedosiejew został zabity na miejscu. Przy jego zwłokach Niemcy znaleźli mapę z rozrysowaną trasą odwrotu 9 DP.
Przebieg zbrodni W momencie, gdy 9 DP szykowała się do odwrotu, jej dywizyjny punkt medyczny (DMP) był rozwinięty w Pulsnitz. Pod opieką wojskowego personelu medycznego znajdowało się 282 rannych. Płk Aleksander Łaski odpowiedzialnymi za ich bezpieczeństwo uczynił swojego szefa sztabu płk. Grzegorza Kuczmistego oraz zastępcę ds. tyłowych ppłk. W. Jóźwienkiewicza. Ten ostatni był oficerem, który wydał oficjalny rozkaz ewakuacji DMP z Pulsnitz.
Niektóre źródła sugerują, że Horka – niewielka wieś leżąca kilka kilometrów od Crostwitz – miała w myśl rozkazów ppłk. Jóźwienkiewicza stać się tymczasowym miejscem postoju DMP. Inni autorzy podają natomiast, że ranni i personel medyczny mieli docelowo zostać ewakuowani do położonej dalej na północny wschód Königswarthy. Stosowny plan ewakuacji miał przewidywać, że 15. samodzielny batalion sanitarny (15. sbs) będzie się przemieszczać na wschód bocznymi drogami i leśnymi duktami – przez Elstrę, Panschwitz i Kuckau, wspomnianą Horkę oraz Neschwitz.
15. sbs miał na wyposażeniu przede wszystkim wozy konne, stąd ppłk. Jóźwienkiewicz przydzielił mu jako wsparcie 13. kompanię samochodową. Tym samym kolumna ewakuacyjna składała się z około 15–20 samochodów ciężarowych, którym towarzyszyły wozy konne oraz jeden samochód osobowy. Na pojazdy załadowano ponad 300 osób, w tym 282 rannych. Jednocześnie zostały one oznaczone symbolami Czerwonego Krzyża. Niektórzy autorzy podają, że dowództwo 9 DP przydzieliło 15. sbs jako eskortę jedną kompanię piechoty lub „wzmocnioną kompanię rozpoznawczą”. Zbigniew i Krzysztof Kopocińscy twierdzą natomiast, że kolumna sanitarna poruszała się bez eskorty, co uznają za „niewybaczalny błąd” ppłk. Jóźwienkiewicza oraz innych oficerów odpowiedzialnych za ewakuację rannych.
Leszek Kania podaje, że 15. sbs wraz z rannymi wyruszył z Pulsnitz już o świcie 26 kwietnia – jako pierwsza z jednostek 9 DP. Edmund Ginalski twierdził z kolei, że ze względu na konieczność przygotowania samochodów do transportu rannych wyjazd kolumny nastąpił dopiero po 16:00 (co jest jednak sprzeczne z relacjami mieszkańców Horki). Zbigniew i Krzysztof Kopocińscy przypuszczają natomiast, że 15. sbs wyruszył z Pulsnitz o 12:00 lub niedługo później. Godzinę 12:00 jako moment rozpoczęcia ewakuacji rannych wskazuje również Jacek Domański.
Około godziny 15:00 – 16:00 (według Kani – „w samo południe”) polska kolumna zatrzymała się na postój w Horce. Samochody i wozy konne stanęły na całej długości szosy, która przebiegała przez wieś. Ciężko rannych wyniesiono z pojazdów i złożono na centralnym placu, nieopodal pomnika ku czci poległych w I wojnie światowej. Przystąpiono do zmieniania opatrunków, wydano także posiłek. W opiece nad rannymi i przygotowaniu posiłku pomagało Polakom wielu spośród zamieszkujących we wsi Serbołużyczan.
Między 17:00 a 18:00, od strony lub Crostwitz, niespodziewanie nadjechały niemieckie czołgi i transportery opancerzone. Wieś znalazła się pod gwałtownym ostrzałem z dział, granatników i broni maszynowej. W polskiej kolumnie zapanował chaos. Sanitariusze usiłowali pośpiesznie załadować rannych na samochody i wozy konne. Ucieczka powiodła się jednak tylko 3–4 samochodom, które zaparkowały na północno-zachodnim krańcu wsi, od strony Doberschütz. Kolejny podążający w ślad za nimi pojazd został ostrzelany i stanął w płomieniach. W konsekwencji biegnąca przez wieś droga została zablokowana. Także na przeciwległym krańcu wsi kilka samochodów zdołało zawrócić i odjechać w kierunku Pulsnitz, jednakże niedługo później wpadły one w niemiecką zasadzkę na szosie między Elstrą a Obersteiną. Nieprzyjaciel spalił wszystkie pojazdy i wymordował znajdujących się na nich rannych. Masakrę przeżył tylko jeden z kierowców, szer. Stanisław Bagny.
Tymczasem polskie pojazdy, które pozostały w Horce, znalazły się pod silnym ostrzałem. Nieprzyjaciel nie zważał na fakt, że były one wyraźnie oznaczone znakami Czerwonego Krzyża. Część pojazdów stanęła w ogniu, a przewożeni nimi ciężko ranni spłonęli żywcem. Spanikowane konie wywracały furmanki wraz z rannymi. Sanitariusze i kierowcy, uzbrojeni wyłącznie w broń ręczną, usiłowali podjąć walkę, lecz ich opór został szybko złamany. Niektórzy z lżej rannych, zdolni do poruszania się o własnych siłach, zdołali uciec z Horki. Wielu jednak schwytano i zabito uderzeniami kolb karabinowych. Po zajęciu wsi Niemcy oraz towarzyszący im wschodnioeuropejscy kolaboranci zamordowali rannych, którzy leżeli w niespalonych pojazdach oraz przystąpili do metodycznego wyłapywania i mordowania Polaków, którzy ukryli się w zabudowaniach Horki.