Atak gazowy w Ghucie – atak rakietowy z wykorzystaniem broni chemicznej przeprowadzony 21 sierpnia 2013 w Ghucie, czyli na terenach rolniczych położonych na wschód od Damaszku zamieszkanych przez sunnitów, podczas wojny domowej w Syrii. Według szacunków opozycji w ataku gazowym zginęło od 355 do 1821 osób.

Tło

Posiadanie broni chemicznej przez syryjski rząd było jedną z kwestii najbardziej niepokojących społeczność międzynarodową, obawiającą się użycia tej niekonwencjonalnej broni wobec rebeliantów i cywilów. Inną sprawą była możliwość przechwycenia arsenałów broni chemicznej przez działających w Syrii dżihadystów z ruchu Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie. Wobec tego agencje wywiadowcze państw zachodnich stale monitorowały losy broni chemicznej w Syrii.

Po raz pierwszy zagrożenie użycia broni chemicznej wystąpiło w połowie lipca 2012, kiedy amerykański wywiad doniósł, iż reżim przeniósł zapasy broni chemicznej – sarinu, gazu musztardowego i cyjanku – w cztery tajne miejsca. Pojawiła się groźba użycia broni masowego rażenia przeciwko rebeliantom i cywilom. Z drugiej strony komentatorzy oceniali, iż władze próbowały ukryć zapasy broni chemicznej przed rebeliantami, bądź też zachodnimi państwami na wypadek interwencji. Wówczas MSZ Syrii zapewniało, że wojsko nie użyje broni chemicznej wobec cywilów. Taka konieczność nastąpiłaby jedynie w przypadku interwencji z zewnątrz.

Tymczasem po III wecie na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ z 19 lipca 2012 i kwestii transportu broni chemicznej, społeczność międzynarodowa rozpoczęła debatę nad ewentualną interwencją militarną w Syrii. Jednak nie zapadały żadne wiążące decyzje. Kolejny alert związany z groźbą użycia broni chemicznej miał miejsce na początku grudnia 2012, kiedy rebelianci odnosili sukcesy na frontach. 3 grudnia 2012 prezydent USA Barack Obama oraz sekretarz stanu tego kraju Hillary Clinton ostrzegli syryjskiego prezydenta Baszszara al-Asada, że jeśli użyje broni chemicznej przeciwko siłom opozycji, to narazi się na „konsekwencje”. Obama stwierdził również, że użycie broni chemicznej przez syryjski reżim równałoby się przekroczeniu „czerwonej linii”. Pierwsze użycie broni chemicznej w Syrii miało miejsce 23 grudnia 2012 – rządowe samoloty zrzuciły w dzielnicy Chaladijja i Al-Bajada obleganego miasta Hims bomby z lekkim gazem bojowym 3-chinuklidynobenzylan, od którego zginęły trzy osoby, a liczniejsza grupa ucierpiała. thumb|Sytuacja na froncie damasceńskim od marca do sierpnia 2013 Zachód powrócił do planów interwencji wojskowej w Syrii po ataku z użyciem broni niekonwencjonalnej w Chan al-Asal 19 marca 2013. W wybuchu pocisku z domieszką broni chemicznej zginęło 25 osób. Obie strony konfliktu nawzajem obarczały się odpowiedzialnością za atak i wniosły do społeczności międzynarodowej o przeprowadzenie śledztwa. Nie był to odosobniony przypadek użycia broni chemicznej. Również 19 marca 2013 do użycia broni niekonwencjonalnej doszło w Al-Utajbie pod Damaszkiem. Pięć dni później sarin w walkach użyty został w sąsiednim mieście Adra oraz 26 marca 2013 w Darajji. Rebelianci informowali również o użyciu sarinu jako środka bojowego w Dżaubar (7 kwietnia 2013), dzielnicy Aleppo – Asz-Szajch Maksud (13 kwietnia 2013), Sarakib (29 kwietnia 2013) oraz Adrze i Dumie (5 sierpnia 2013).

27 maja 2013 francuski dziennik „Le Monde” napisał, iż wojsko Asada w walce z rebeliantami stosuje małe ilości broni chemicznej. Według dziennika po takich „dyskretnych atakach” nie ma dymu, ani nie czuć żadnego zapachu, jednak po pewnym czasie pojawiają się symptomy. „Ludzie zaczynają gwałtownie kaszleć, pieką ich oczy, źrenice kurczą się do absolutnego minimum, pojawiają się kłopoty z widzeniem, oddychaniem, potem wymioty i omdlenia”. Takie objawy miał jeden z fotoreporterów „Le Monde”, który obserwował przez kilka dni walki pod Damaszkiem. Również miejscowi lekarze donosili, iż ranni rebelianci mieli kłopoty z oddychaniem, mową i wzrokiem.

13 czerwca 2013 Biały Dom ogłosił, iż rząd w Damaszku przekroczył „czerwoną linię” wykorzystując sarin podczas walk z rebeliantami. W związku z tym przedstawiciele administracji prezydenta Obamy zapowiedzieli, że USA udzielą wsparcia militarnego rebeliantom syryjskim, jednak nie sprecyzowano jego zakresu. Jednak faktycznie nie szły za tym żadne poważniejsze skutki, a Stany Zjednoczone pozostawały bierne wobec sytuacji w Syrii.

Jednocześnie ONZ przygotowywała misję ds. broni chemicznej, która miałaby badać użycie broni chemicznej w Syrii. 11 lipca 2013 eksperci ONZ ds. broni chemicznej – szwedzki naukowiec Åke Sellström i Wysoki Przedstawiciel Sekretarza Generalnego ONZ ds. Rozbrojenia Angela Kane przyjęli zaproszenie rządu w Damaszku w sprawie utworzenia misji oenzetowskiej, która na terytorium Syrii zbadałaby zarzuty dotyczące użycia broni chemicznej. Zespół 20 ekspertów pod dowództwem wymienionych naukowców przybył do Syrii 18 sierpnia 2013, czyli trzy dni przed atakiem gazowym w Ghucie.

Atak thumb|Miejsca w których użyto broni chemicznej według Departamentu Stanu USA 21 sierpnia 2013 ok. godziny 3:00 czasu lokalnego, w kilku miastach na wschód od syryjskiej stolicy – Duma, Irbin, Hammurijja, Harasta, Kafr Batna, Sakba – leżących na terenie Ghuty, oraz w damasceńskich dzielnicach Ajn Tarma, Dżaubar, Zamalka, a także miast na południe od stolicy – Darajja i Muaddamija, doszło do ataku rakietowego. W głowicach rakiet według świadków umieszczony był trujący gaz – sarin. W ciągu godziny spowodował on setki ofiar. Atak miał miejsce w toku nocnych walk w Ghucie rozpoczętych o 1:15 czasu lokalnego (0:15 czasu polskiego). Początkowo wystrzelono pięć rakiet z lotniska wojskowego Mezzah. O godz. 2:45 czasu lokalnego opozycjoniści informowali o ataku chemicznym w Ajn Taramie, z kolei dwie minuty później o wykorzystaniu broni niekonwencjonalnej w Zamalce. Ostrzał prowadzony był z wojskowych baz 155. i 127. należących do 4. Dywizji sił rządowych. W sumie w nocy i nad ranem spadło na tereny kontrolowane przez rebeliantów 40 rakiet.

Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka zginęło co najmniej 502 osób, z kolei niezależna organizacja medyczna Lekarze bez Granic informowała o 3600 zatrutych osobach, które trafiły do trzech szpitali w Damaszku; 355 z nich zmarło. To pierwsze potwierdzenie przez niezależne źródła, że w Ghucie użyto broni chemicznej. Jednak inne źródła podawały znacznie wyższe liczby. Damasceńskie opozycyjne źródła informowały o 494 ofiarach, Generalna Komisja Rewolucji twierdziła, że zginęło 635 osób, a Lokalne Komitety Koordynacyjne doliczyły się 1338 osób, podobnie jak Syryjska Koalicja Narodowa na rzecz Opozycji i Sił Rewolucyjnych. 22 sierpnia 2013 Wolna Armia Syrii ogłosiła, iż zidentyfikowała 1729 ofiar, natomiast 6 tys. osób nadal miało problem z oddychaniem. Centrum Dokumentowania Przemocy w Syrii (VDC) podało, iż po zebraniu raportów z 13 szpitali, oszacowano łączną liczbę ofiar na 1821 osób. Według raportu amerykańskich służb specjalnych odtajnionego 30 sierpnia 2013 w ataku z użyciem broni chemicznej zginęło 1429 osób, w tym 426 dzieci.

Pierwsi o użyciu broni chemicznej informowali lekarze. Do dziesięciu punktów medycznych były zwożone zwłoki i porażeni ze zwężonymi źrenicami, zimnymi kończynami, pianą na ustach, kłopotami z oddychaniem i postępującym paraliżem ciała. To typowe objawy działania gazów bojowych. Lokalne Komitety Koordynacyjne alarmowały, że szpitale polowe były przepełnione, lekarzom brakowało specjalistycznego sprzętu medycznego i leków, szczególnie atropiny, do ratowania duszących się ludzi zatrutych sarinem. Według lekarzy wiele ofiar umarło podczas snu, ze względu na wczesną porę ataku. Jednak większość ludzi zginęła w agonii, nie mogąc zaczerpnąć powietrza wskutek zwiotczenia mięśni odpowiedzialnych za poruszanie płuc. Ludzie podczas ataku uciekali do piwnic, szukając schronienia przed rażeniem domniemanego użycia sarinu, jednak jest on cięższy od powietrza przez co raził ludzi również pod powierzchnią ziemi. W trakcie ratowania zatrutych osób zmarło co najmniej sześciu lekarzy.

Po ataku w internecie pojawiły się liczne amatorskie nagrania ze szpitali polowych, przedstawiające dziesiątki ciał ofiar, a także duszących się ludzi, wśród nich wielu dzieci. Sarin powodował wiotczenie mięśni, w tym odpowiedzialnych za poruszanie płucami. W efekcie ofiara dusiła się, co prowadziło do zgonu. Według lekarza z Dżaubar do ratowania duszących się ludzi użyto 25000 ampułek atropiny, 7000 ampułek hydrokortyzonu oraz 200 butli z tlenem. Medykamenty te są odtrutką na sarin.

Według VDC decyzja o użyciu broni chemicznej zapadła podczas posiedzenia sztabu kryzysowego syryjskiego rządu, zwołanego po ataku na konwój Baszszara al-Asada z 8 sierpnia 2013. W trakcie posiedzenia gen. Taher Muhammad Chalil zaproponował, by użyć broni chemicznej. Miała być to alternatywa dla lądowego szturmu na dzielnice Damaszku i miasta Ghuty, zajmowane przez rebeliantów, gdyż atak konwencjonalny spowodowałby duże straty po stronie armii.

Human Rights Watch ogłosiło, iż dowody mocno przemawiały za tym, że za atakiem gazowym stał reżim Baszszara al-Asada. Raport HRW powstał po przeanalizowaniu zeznań świadków, informacji dotyczących prawdopodobnego źródła ataku, pozostałości użytej broni chemicznej oraz dokumentacji medycznej ofiar ataku. Według organizacji i współpracujących z nią ekspertów od uzbrojenia, zgromadzona dokumentacja nie świadczy o tym, że siły syryjskiej opozycji dysponują pociskami kalibru 140 mm i 330 mm i odpowiednimi wyrzutniami, które wykorzystano w ataku

Był to najbardziej tragiczny atak z użyciem broni chemicznej od ataku gazowego w irackiej Halabdży z 1988, kiedy to zginęło ok. 5000 osób.

Reakcje na doniesienia o ataku gazowym Rząd w Damaszku zdementował informacje o ataku z wykorzystaniem broni chemicznej. Rzekomy atak sarinem nazwał „propagandową zagrywką opozycji”, specjalnie zorganizowaną trzy dni po przyjeździe inspektorów ONZ do Syrii. Cała sprawa została określana jako „histeryczna” manipulacja. Minister informacji Umran Ahid az-Zubi nazwał doniesienia „nielogicznymi i fałszywymi”. Stanowisko Damaszku poparła Rosja, która też mówiła o prowokacji. 22 sierpnia 2013 lotnictwo rządowe kontynuowało bombardowania w Ghucie. Bomby spadały również w Damaszku, kilka kilometrów od hotelu w którym zakwaterowana była misja ONZ ds. broni chemicznej. Ataki te mogły zatrzeć ślady po użyciu broni chemicznej. 24 sierpnia 2013 syryjska telewizja państwowa podała, że żołnierze natrafili w tunelu pod Damaszkiem na broń chemiczną przechowywaną w tunelu bojowników. thumb|Ofiary ataku gazowego w Ghucie Były przewodniczący opozycyjnej Syryjskiej Koalicji Narodowej na rzecz Opozycji i Sił Rewolucyjnych Dżurdż Sabra informował na konferencji prasowej o 1300 ofiarach. O współudział w zbrodni Sabra obarczył społeczność międzynarodową, która według niego milczała wobec syryjskiej wojny domowej. Zaapelował do wysłanników ONZ o przeprowadzenia śledztwa na miejscu ataku, mimo iż RB ONZ im tego nie zleciła. Lider syryjskiej opozycji Ahmad al-Dżarba powiedział 29 sierpnia 2013, iż kraje Zachodu powinny uderzyć w Syrii, by doprowadzić „Chemicznego Baszszara” przez Międzynarodowy Trybunał Karny. Odpowiedzialnością za atak chemiczny Liga Państw Arabskich obarczyła syryjski rząd. Organizacja wezwała również o pociągnięcie do odpowiedzialności sprawców.