Bitwa pod Rząbcem – bitwa partyzancka stoczona 8 września 1944 w lesie pod Rząbcem między oddziałami Narodowych Sił Zbrojnych a oddziałem Armii Ludowej i grupą radzieckich skoczków spadochronowych. Po krótkiej potyczce siły podziemia narodowego dokonały masakry jeńców z ugrupowań komunistycznych.
Przebieg zdarzeń Oddział partyzancki im. Bartosza Głowackiego pod dowództwem kpt. Tadeusza Grochala ps. „Tadek Biały” wraz z oddziałem radzieckim mjr. Iwana Karawajewa ps. „Iwan Iwanowicz”, liczące łącznie 200 ludzi, zgodnie z poleceniem Dowódcy Obwodu, podążały w lasy kieleckie na koncentrację sił AL. 7 września 1944 r. wieczorem przybyły do opuszczonej gajówki w lesie przy miejscowości Rząbiec i zebrały chleb, ziemniaki i inną żywność oraz zarekwirowały bydło bogatego gospodarza. Tam też kwaterowały. Tego samego wieczora do miejscowości nadciągnął oddział NSZ „Żbika”. Nazajutrz podczas postoju dwóch żołnierzy AL z Brygady „Tadka Białego” – Jana Delę ps. „Zbroja” i „Dęba” – wysłano po wodę dla potrzeb kuchni. W drodze powrotnej w pobliżu obozowiska żołnierze ci zostali zaatakowani przez nieznany oddział leśny, składający się z 10 ludzi na furmankach, których pełniący wartę Jan Dela usiłował zatrzymać, lecz na zawołanie „Stój! Hasło?” otrzymał serię kul i został ranny w rękę. Po tym zajściu dowódca oddziału kpt. „Biały” natychmiast wysłał pluton żołnierzy AL. Na dowódcę plutonu wyznaczył por. „Jelenia”, który polecił okrążyć ludzi strzelających do żołnierzy AL i doprowadzić ich do dowództwa oddziału. Po okrążeniu nieznanego oddziału leśnego dowódca zażądał zaprzestania ognia i poddania się. Po kilkuminutowej strzelaninie 10–12-osobowy patrol Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych, dowodzony przez ppor. Franciszka Bajcera ps. Sanowski, został pojmany przez oddział Armii Ludowej i partyzantów sowieckich, jednak sam dowódca mimo złożenia broni zdołał zbiec. Oddziałem, który pojmał NSZ-owców, dowodzili kpt. Grochal z ramienia AL i mjr Karawajew z ramienia NKGBWojciech Muszyński, Działania Brygady Świętokrzyskiej na Kielecczyźnie, Niezależna Gazeta Polska – Dodatek Specjalny IPN, 1.08.2008 r., s. 2.. Tadeusz Grochal znany był z pospolitych napadów rabunkowych, grabieży i morderstw. Dopuścił się m.in. morderstwa na działaczu PPR z Częstochowy. Zwalczał także ugrupowania niepodległościowe. Pierwszy raz jego oddział został rozbity 28 października 1943 roku pod Karczowicami przez oddział AK dowodzony przez por. Tadeusza Kozłowskiego „Piotra” za zbrodnie popełnione przeciw miejscowej ludnościZbyszko Szymczyk, Mieczysław Tarchalski (1903–1981). Przyczynek do represji komunistycznych AK, „Niepodległość i Pamięć” 13/1 (22), 2006, s. 93–96..
W rozmowie, jaką przeprowadził dowódca oddziału z zatrzymanymi członkami NSZ, uzyskano informację, że w miejscowości Rząbiec stacjonują wszystkie oddziały NSZ Brygady Świętokrzyskiej. W jej skład wchodziły wówczas oddziały „Żbika”, „Lamparta”, „Stepa”, „Jaxy”, „Dymszy”, „Borna” i inne. W Brygadzie przebywał również komendant NSZ gen. Zygmunt Broniewski ps. „Bogucki”. Dla aktywu PPR i dowódców jednostek partyzanckich AL przybycie Brygady Świętokrzyskiej NSZ w rejon środkowej Kielecczyzny oznaczało zwielokrotnienie zagrożenia ze strony okupanta dla ośrodków o dużych wpływach lewicy.
Jeńcy z NSZ byli bici i torturowani, stali nad wykopanymi dla siebie grobami. Jeden z jeńców zdołał zbiec i powiadomić dowództwo Brygady. Jak jednak oświadczyli byli członkowie oddziału AL, przesłuchanie przebiegało normalnie, bez stosowania jakichkolwiek środków represji, natomiast zbiegły żołnierz NSZ przekazał swemu dowódcy nieprawdziwą informację, jakoby aelowcy zamierzali jego kolegów zabić, bo widział w ich dłoniach łopaty saperki. W celu odbicia więźniów pododdziały Brygady Świętokrzyskiej dowodzonej przez pułkownika Antoniego Szackiego uderzyły na kwaterujący w lesie pod Rząbcem oddział Armii Ludowej i grupę radzieckich skoczków spadochronowych. Według niektórych historyków z okresu PRL (Józefa Garasa, Ryszarda Nazarewicza) w bitwie miały wziąć udział oddziały niemieckie. Podczas potyczki nad lasem miał też krążyć niemiecki samolot zwiadowczy, a w kierunku miejsca walki kierować się kolumna samochodów niemieckich. Nazarewicz potwierdził w 2000 doniesienia z okresu PRL. Powołując się na dokumenty pochodzące z archiwów gestapo, ustalił, że w akcji przeciwko komunistom uczestniczyli hitlerowcy, którym NSZ-owcy mieli przekazać kilku schwytanych oficerów radzieckich. Wskazał też na raport Sipo, w którym znalazły się zeznania jeńców schwytanych przez Brygadę ŚwiętokrzyskąR. Nazarewicz, Armii Ludowej dramaty i dylematy, Warszawa 2000, s. 181.. Zresztą przed akcją NSZ-owcy działający w tym regionie, gdy zatrzymywali ich Niemcy, wprost powoływali się na to, że współpracują z Sipo w zwalczaniu komunistów i Żydów, więc należy ich puścić wolno. Współpracę tę potwierdził komendant Sipo i SD w Krakowie, Walther BierkampR. Nazarewicz, Armii Ludowej dramaty i dylematy, Warszawa 2000, s. 180..
Zgrupowanie AL kwaterowało w lesie przy gajówce położonej około 2 km od wsi. Pododdziały AL zajęły pozycje na przedpolu zgrupowania i w głębi masywu leśnego. Zmasowany ogień oddziałów eneszetowskich z broni maszynowej i panzerfaustów nastąpił w rejonie leśniczówki, gdzie bronił się 2 pododdział „Postrzelonego”. Uderzenie oddziałów NSZ (202. pułk piechoty Ziemi Sandomierskiej i I. batalion 204. pułku piechoty Ziemi Kieleckiej) liczących około 1200 ludzi nastąpiło jednocześnie. Od północnego zachodu uderzył II. batalion 202. pułku majora Henryka Karpowicza ps. „Rusin”, od południa uderzała kompania z I. batalionu 202. pułku ppor. Henryka Figuro-Podhorskiego ps. „Step”, a od północnego wschodu flankę zabezpieczał II. batalion 204. pułku kapitana Władysława Kołacińskiego ps. „Żbik”. Widząc, co się dzieje, „Tadek Biały” domagał się przerwania ognia. Rozpoczęto krótkie rozmowy. Dowodzący 202 pułkiem Brygady Świętokrzyskiej „Bohun” żądał złożenia broni, krzycząc że Armia Ludowa nie jest oddziałem polskim. Było to żądanie nie do spełnienia, toteż wybuchła walka, która trwała niewiele ponad godzinę. Po półgodzinnej wymianie ognia Brygadzie Świętokrzyskiej udało się przerwać pierścień obrony i wtargnąć do wewnątrz. Sześćdziesięciu czterech żołnierzy radzieckich poddało się natychmiast. W walce zginęło 15 partyzantów z oddziału „Tadka Białego”. Spośród wziętych do niewoli żołnierzy aelowców rozstrzelali Krystynę Pawłowską ps. „Gruba Kryśka”, działaczkę Konspiracyjnej Rady Narodowej z Pińczowa, Mariana Pacieja ps. „Napoleon” z Wolbromia, dowódcę taboru, gwardzistę Orłowskiego, skoczka por. Edwarda z Lubelszczyzny.
Kiedy dowodzący oddziałem AL kapitan Tadeusz Grochal dowiedział się, że Sowieci poddali się, zarządził odwrót i wycofanie się z miejsca walki na odległość 6 kilometrów przez pewien nieobsadzony odcinek pierścienia okrążenia, który rozpoznał por. Stanisław Gębala i z ponad pięćdziesięcioma partyzantami wydostał się z okrążenia – aby do wieczora, przyjmując pozycję obronną, poczekać na dalszy rozwój sytuacji. Druga, większa grupa, którą dowodził por. „Kaleka”, dokonała tego samego. Luka pozwoliła wydostać się osiemnastu aelowcom z szefem sztabu AL Janem Koniecznym ps. „Gorący” na czele, jednak wydostanie się poza pierścień okrążenia zostało okupione dużymi stratami. Odcinek ten miały obsadzić później wojska niemieckie. Nie zdołała wydostać się kompania kapitana Juszczyka i nie wydostali się partyzanci-żołnierze radzieccy.
Brygada zdobyła znaczną ilość broni, m.in. 2 ciężkie karabiny maszynowe, 1 granatnik, 50 pistoletów maszynowych i 120 karabinów.
Jej członkowie spędzili stu pojmanych do wioski, gdzie oddzielili oficerów od żołnierzy i Rosjan od Polaków. Około 30 wyselekcjonowanych Polaków powiązali kablem i wywieźli. Zabrali także 4 osoby ze wsi, które po kilku dniach powróciły. Resztę jeńców w liczbie 63 przed odmarszem rozstrzelali w okolicy wsi.
W oddziale AL i grupie radzieckiej, wg nowszych źródeł, było 34 zabitych i 30 rannych, natomiast w oddziale NSZ był jeden poległy i jeden ranny. Według wcześniejszych źródeł w walce zginęło 55 partyzantów AL i żołnierzy radzieckich lub 20 partyzantów, a 28 odniosło rany (w oddziale AL i grupie radzieckiej miało być 16 zabitych i 20 rannych, natomiast w oddziale NSZ miało być 4 zabitych i 8 rannych). Według Bogdana Hillebrandta, historyka z czasów PRL, do niewoli dostało się 32 alowców i 73 radzieckich skoczków spadochronowych. 5 oficerów radzieckich zostało przekazanych Niemcom, a reszta została rozstrzelana. Według dokumentów NSZ pojmano 40 członków AL i 67 partyzantów radzieckich. Członków AL puszczono wolno, po czym doszło do buntu sowieckich jeńców. W wyniku walki podczas jego tłumienia zginęło 67 Sowietów, a czterech członków NSZ zostało rannych (dwóch z nich zmarło od ran). Na miejscu stacjonowania oddziału komunistycznego znaleziono listy proskrypcyjne miejscowej ludności i polecenia likwidacji członków polskiego podziemia niepodległościowegoPiotr Gontarczyk, Polska Partia Robotnicza: droga do władzy (1941-1944), Wyd. Fronda, Warszawa 2003, s. 389.. Po dokonaniu mordu na jeńcach przez kompanię „Lamparta” z 1 batalionu 202 pułku Brygady Świętokrzyskiej eneszetowcy nie oddalili się z miejsca zbrodni. Wziętych do niewoli żołnierzy AL doprowadzili częściowo do Radkowa. Zabranych jeńców przesłuchiwali i torturowali „Hubert”-„Nałęcz”, „Oleś”, „Gustaw”, „Mieczysław”, „Jurand” i „Wiktor II”. W wyniku tego przesłuchania „Gustaw” zabrał czterech żołnierzy AL w celu przekazania ich gestapo w Jędrzejowie. Według dowódcy Brygady Świętokrzyskiej część jeńców uciekła, a pozostali zostali zabici podczas próby ucieczki – z wyjątkiem kilku Polaków z Armii Ludowej, którzy wstąpili do Brygady Świętokrzyskiej.
Czternaścioro żołnierzy AL z oddziału „Białego” wcielono przymusowo do Brygady. Żołnierzami tymi byli:
Stefan Kurczych ps. „Szach” Andrzej Karaś z Łobzowa ps. „Żbik” Leon Góraś ps. „Technik” Stanisław Rozlał ps. „Czarny” Stefan Kulka z Łobzowa Józef Cierpiał ps. „Ziemski” Władysław Machejek ps. „Leśniak”, który przez kilka dni (zanim zdezerterował) był ordynansem ppłk SzackiegoW. Muszyński, Brygada Świętokrzyska NSZ, „Żołnierze wyklęci 1943–1963. Historia antykomunistycznego podziemia niepodległościowego w Polsce”, nr 5 Obóz narodowy w walce dodatek do „Rzeczpospolitej” z 27 kwietnia 2011. Antoni Krawet ps. „Wesoły” Edward Popczyk ps. „Kruk” Edmunt Stanek ps. „Kurek” Władysław (Stanisław?) Bocian ps. „Kucharz” Janina Kowalczyk ps. „Marta” Zygmunt Juszczyk ps. „Żelazny” Barbara Juszczyk ps. „Baśka”, żona Zygmunta
Agitacja NSZ nie przekonała jednak tych żołnierzy do pozostania w Brygadzie – z wyjątkiem, jak się później okazało, Władysława Bociana – bowiem przy pierwszej okazji, jaka się nadarzyła, zbiegli.