thumb|240px|Karta do głosowania w referendum Referendum w Katalonii w 2017 roku (także w formie „1-O”) – przeprowadzone 1 października 2017 roku, nieuznawane przez rząd Hiszpanii referendum, dotyczące niepodległości Katalonii. Głosowanie zostało zarządzone przez kataloński rząd 9 czerwca 2017, zaś niezbędną akceptację Parlamentu Katalonii w kontrowersyjnych okolicznościach uzyskało 6 września 2017. Zainicjowało ono tzw. hiszpański kryzys konstytucyjny.

Głosowanie było sprzeczne zarówno z obowiązującym Statutem Katalonii (2006), jak i konstytucją Hiszpanii (1978).

Trwający przez kilka kolejnych tygodni proces miał swoją kulminację 27 października, kiedy lokalny parlament proklamował Republikę Katalonii, zaś hiszpańskie władze centralne zarządziły odwołanie miejscowego rządu i rozwiązanie parlamentu.

Działania władz Hiszpanii przed referendum Hiszpańska policja i Gwardia Cywilna zamknęły 140 stron internetowych poświęconych referendum oraz zarekwirowały 13 milionów kart wyborczych. 30 września Gwardia Cywilna dokonała rewizji w Centrum Telekomunikacji i Technologii Informatycznej podległemu władzom katalońskim, a mającym odpowiadać za informatyczne zabezpieczenie referendum. Ponadto policja dostała nakaz konfiskaty urn wyborczych.

Działania rządu Katalonii

W dniu 24 stycznia 2017 r. Rząd Katalonii zorganizował prywatnie zorganizowaną konferencję w jednej z sal Parlamentu Europejskiego w jego siedzibie w Brukseli. Wydarzenie, zatytułowane „Katalońskie referendum”, promował Carles Puigdemont, przewodniczący, Oriol Junqueras, wiceprzewodniczący i Raül Romeva. Uczestniczyło w niej 500 osób, wśród których byli eurodeputowani, dyplomaci i dziennikarze z międzynarodowych mediów.

Kroki prawodawcze W październiku 2016 roku Parlament Katalonii przyjął uchwałę, w której zobowiązał się do przeprowadzenia referendum niepodległościowego w drugiej połowie września kolejnego roku. Uchwałę poparły proniepodległościowe ugrupowania Junts Pel Sí (JxSí), Kandydatura Jedności Ludowej (CUP) i Catalunya Sí que es Pot (CSQP) przy biernym sprzeciwie Obywateli (Cs), Partii Katalońskich Socjalistów (PSC) i Partii Ludowej Katalonii (PPC). Przewodniczący miejscowego rządu Carles Puigdemont zapowiedział, że raz rozpoczęty proces zakończy się „referendum lub referendum”. Przyjęty dokument przewidywał wiążący charakter przyszłego głosowania, nawet przy sprzeciwie hiszpańskich instytucji centralnych. Akt ten został uchylony przez Trybunał Konstytucyjny w połowie grudnia. W marcu 2017 roku Prokuratura Generalna Katalonii wszczęła śledztwo mające wyjaśnić, czy władze regionu faktycznie zamierzają przeprowadzić referendum. Postępowanie wiązało się z potencjalnym wydatkowaniem środków publicznych na organizację i rozpropagowanie głosowania, które to koszty domyślnie leżą po stronie rządu centralnego.

mały|Carles Puigdemont w otoczeniu swoich parlamentarzystów podczas ogłoszenia podpisania dekretu ws. referendum Mimo tego 9 czerwca regionalny rząd wydał dekret zarządzający na niedzielę 1 października referendum, w którym głosujący mieliby odpowiedzieć na pytanie, czy chcieliby, żeby Katalonia została samodzielnym państwem o ustroju republikańskim. Projekt ten trafił pod obrady miejscowego parlamentu 9 września i po jedenastogodzinnej debacie został przyjęty większością 72 głosów. Jednocześnie na znak protestu wobec trybu procedowania salę głosowań opuściło 52 opozycyjnych parlamentarzystów. Wobec publikacji prawa sprzecznego z rozstrzygnięciami Trybunału Konstytucyjnego oponowali także sekretarz generalny Parlamentu Xavier Muro i naczelny prawnik Antoni Bayona.

Ustawa o referendum Uchwalona wówczas Ustawa o referendum w sprawie samostanowienia Katalonii oficjalnie wyznaczyła datę głosowania na 1 października 2017 r. Przewidywała też, że wynik referendum będzie wiążący – w przypadku zwycięstwa obozu separatystów w ciągu dwóch dni od oficjalnego ogłoszenia wyników Parlament Katalonii miał zebrać się na zwyczajnej sesji, na której przyjęta miała być formalna deklaracja niepodległości. W przeciwnym wypadku niezwłocznie miały zostać rozpisane przedterminowe wybory. Bierne prawo wyborcze ustawa przewidywała dla wszystkich uprawnionych do głosowania w wyborach do Parlamentu Katalonii z wyjątkiem osób pozbawionych prawa głosu. Ustawa przewidywała także prawo głosu dla osób przebywających za granicą Hiszpanii, a mających ostatnie miejsce zamieszkania w Katalonii, o ile wyrażą formalnie takie żądanie, a ich prawo wyborcze nie jest ograniczone w inny sposób. Nadzór nad przebiegiem referendum sprawować miała Komisja Wyborcza Katalonii składająca się z pięciu nieusuwalnych członków. Określając wygląd karty do głosowania, przyjęto, że pytanie będzie brzmiało „Czy chcesz, aby Katalonia została niepodległym państwem w formie republiki?” i zostanie zapisane w trzech językach: katalońskim, hiszpańskim i oksytańskim.

KatalońskiVoleu que Catalunya sigui un estat independent en forma de república?Hiszpański¿Quiere que Cataluña sea un estado independiente en forma de república?OksytańskiVoletz que Catalonha vengue un estat independent en forma de republica?

Ustawa została uznana przez hiszpański Trybunał Konstytucyjny za sprzeczną z prawem i wobec tego jej obowiązywanie zostało zawieszone. Akt katalońskiego parlamentu został uchwalony mimo zapisów hiszpańskiej konstytucji o „nierozerwalnej jedności” kraju, a także wbrew uregulowaniom Statutu Katalonii, który do zmiany statusu regionu wymagał parlamentarnej większości dwóch trzecich głosów (90 posłów). 17 października po dogłębnym rozpoznaniu sprawy Trybunał uznał, że kataloński parlament uchwalając przepisy, działał „całkowicie poza prawem”, wkraczając w kompetencje władzy państwowej (w hiszpańskiej konstytucji instytucja referendum zarezerwowana była dla plebiscytu ogólnokrajowego). W wyroku uznano naruszenie zasad nadrzędności przepisów konstytucji, suwerenności narodowej, nierozerwalności narodu hiszpańskiego.

Organizacja mały|Około 150 osób skandowało na rzecz operacji policji, jedności Hiszpanii i przeciwko przeprowadzeniu referendum, 21 września 2017 r. Rząd Katalonii prócz okoliczności związanych z kosztami ponoszonymi na rzecz przeprowadzenia referendum musiał także przezwyciężyć inne wyzwania natury organizacyjnej. Nielegalny charakter głosowania, jaki wynikał z zakazu wydanego przez Trybunał Konstytucyjny, powodował, że katalońska administracja nie uzyskała dostępu do spisu powszechnego i spisu wyborców z terytorium regionu, gdyż spisy te tworzone są przez organy administracji publicznej podlegające centralnemu Ministerstwu Gospodarki. Ponadto przekazanie regionalnym organom wyborczym właściwych spisów ludności wymaga akceptacji Kongresu Deputowanych, rządu i króla. Tworzenie alternatywnego spisu wyborczego na potrzeby danego głosowania może być postrzegane jako argument na rzecz nieuczciwości referendum. Ponadto poza granicami Katalonii zamieszkiwało w czasie referendum – według różnych szacunków – od 195 tys. do 285 tys. osób uprawnionych do głosowania. Mimo kampanii władz regionu spośród nich do końca czerwca 2017 roku do list wyborczych dopisało się jedynie około 5000 osób.

Kampania Finałem kampanii był wielotysięczny wiec w Barcelonie, gdzie m.in. legendarny bard Lluís Llach odśpiewał pieśń „L'Estaca” („Pal”), a poprzedzono to emisją na ekranie początku tej pieśni z jego koncertu w 1976 r. po śmierci dyktatora, dla podkreślenia etapów ich drogi do wolności.

Obserwatorzy międzynarodowi Ustawa o referendum w artykule 15 zawierała zaproszenie dla organizacji międzynarodowych do kierowania swoich obserwatorów do Katalonii na czas głosowania. Regionalna komisja wyborcza miała udzielać akredytacji oraz gwarantować swobodę działania m.in. w trakcie otwierania lokali wyborczych, głosowania, liczenia głosów i ogłaszania wyników.

Z uwagi na brak zainteresowania największych organizacji organizowanym referendum, kataloński rząd zdecydował się na powołanie Diplocat, publiczno-prywatnego konsorcjum mającego pełnić funkcję „zewnętrznego obserwatora”. Diplocat złożyło wniosek do Organizacji Narodów Zjednoczonych wniosek o nadanie statusu obserwatora, jednak ONZ – jak podał hiszpański dziennik El País: dla uniknięcia ewentualnych manipulacji – odmówiła choćby rejestracji zgłoszenia. Podobne stanowisko zajął przewodniczący Komisji Weneckiej Rady Europy, który oświadczył jeszcze przed październikowym głosowaniem, że planowane referendum nie spełnia wymogów uznawanych przez ten organ.

Pierwszy zespół akredytowanych obserwatorów przybył do Katalonii 8 września. Sześcioosobowa grupa docelowo składać miała się z 20 członków z Francji, Polski, USA i Wielkiej Brytanii pod kierunkiem Holendra Daana Evertsa. Jej macierzystą organizacją był think tank Haskie Centrum Studiów Strategicznych, który nigdy wcześniej nie uczestniczył w misji obserwacji wyborów. Oddzielną misją kierowała Helena Catt zasiadająca wcześniej m.in. w nowozelandzkiej komisji wyborczej. W jej składzie znaleźli się obserwatorzy z Irlandii, Francji, Nowej Zelandii i Wielkiej Brytanii.

Akcja policji i oskarżenia o brutalność mały|Hiszpańscy policjanci strzelają gumowymi kulami w tłum i trafiają jednego z protestujących w twarz

Wysoki Trybunał Sprawiedliwości Katalonii nakazał lokalnej formacji policyjnej, Mossos d’Esquadra zapobieżenie otwarciu lokali wyborczych. Dodatkowo do regionu sprowadzono 5000 funkcjonariuszy Policía Nacional i Guardia Civil, którzy mieli stanowić zabezpieczenie dla miejscowych oddziałów. Pierwotny plan przewidywał wkroczenie jednostek do szkół w nocy z 30 września na 1 października, jednak w sobotę wieczorem rozkazy zostały zmienione. Zgodnie z nowymi wytycznymi Ministerstwa Spraw Wewnętrznych siły policji i Gwardii Cywilnej miały wejść do punktów głosowania między godziną 8 a 9 rano, a więc jeszcze przed ich oficjalnym otwarciem. Następnie pilnowanie porządku planowano pozostawić katalońskim Mossos. Pierwotne założenia przewidywały przejęcie kart do głosowania najpóźniej do godziny 20, kiedy zamykano lokale wyborcze, by nie dopuścić do przeliczenia głosów.

Jednostki policyjne w trakcie wykonywania rozkazów napotkały na opór wolontariuszy blokujących lokale do głosowania oraz wyborców, wskutek czego doszło do przepychanek funkcjonariuszy w pełnym stroju ochronnym z obywatelami. Starcia z policją obserwowano w niektórych lokalach w Barcelonie, Barcelonecie czy Nou Barris. Do jednego z incydentów doszło w miejscowości Sant Julià de Ramis w pobliżu Girony, gdzie spodziewano się, że głos odda Carles Puigdemont. W zajściach udział wzięło przeszło 100 cywilów. Dodatkowe środki bezpieczeństwa przedsięwzięto także w pobliżu punktów wyborczych właściwych dla byłego premiera Katalonii Artura Masa czy przewodniczącej parlamentu Carme Forcadell. Aktywiści na rzecz referendum organizowali się w celu ochrony głosowania i kart wyborczych, jednak w niektórych przypadkach siły policyjne przy użyciu środków przymusu oraz specjalistycznych narzędzi wkraczały do lokali wyborczych i konfiskowały urny z głosami. Użyto pałek policyjnych, oddano także strzały gumowymi kulami. Odnotowano przypadek zabezpieczania miejsca głosowania przez strażaków. Doszło także do blokowania przez mieszkańców posterunków policji. Wobec narastających głosów krytyki wobec przemocy oddziałów policyjnych, po południu wydano rozkazy wycofania się z ulic.

Według informacji podanej przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych funkcjonariusze zamknęli 92 z 2315 lokali wyborczych: policja – 46 placówek, Gwardia Cywilna – także 46. W wyniku zajść aresztowano trzy osoby pod zarzutem ataku na funkcjonariusza na służbie.