Jewgienij Żukowicz został skazany na pół roku więzienia.
Józef Eryk Natanson, wówczas żydowski bankier i przyrodnik, redaktor czasopisma Wszechświat, dał w Kurierze Warszawskim ogłoszenie, że ofiarowuje pewną kwotę na cele dobroczynne z powodu „radosnej nowiny” o spoliczkowaniu Apuchtina. Został za to zesłany na trzy lata do guberni wołogodzkiej. Pojawiali się jednak jego naśladowcy. Inną pamiątką tego „policzka” był skecz przedstawiany w cyrku: jeden z klaunów za spoliczkowanie otrzymuje medal. Mieszkańcy Warszawy ukuli powiedzenie: „dostać apuchtinkę”, czyli „policzek”. Ludwik Krzywicki wspominał, że „długo żyli atmosferą tamtego dnia, powiadając z podziwem: Tak się takie rzeczy robią!” Wydarzenie to historiografia uznaje za ważną cezurę, gdyż po tym geście miasto nigdy nie wróciło do marazmu trwającego od upadku powstania styczniowego.
Stefan Miler