Wiek dorosłości wtedy wynosił 24 lata, a ci dorośli przybywali zwykle na kontraktach trwających około 3 lata.

Jeśli chodzi o przybywające dzieci, to Gary Nash twierdzi, że „wielu z młodocianych niewolników było bratankami, siostrzenicami, kuzynami i dziećmi przyjaciół emigrujących Anglików, którzy płacili za swą podróż w formie nieodpłatnej pracy po przybyciu do Ameryki.”.

Istnieje kilka świadectw porwań w celu uprowadzenia do Ameryki, na przykład sprawa Petera Wiliamsona (1730–1799). Historyk Richard Hofstadter wskazuje, że pomimo „Prowadzenia licznych działań w celu kontroli i regulacji kontraktów niewolniczych, oraz malejącej liczby przypadków w XVIII wieku, prawdą jest, że mała, lecz znacząca liczba przedstawicieli białej populacji Ameryk została sprowadzona tam siłą, jednak dużo większa część skończyła tam z powodu oszustw ze strony „duchów” (osób rekrutujących)”. Jeden z „duchów” – Wiliam Thiene – zasłynął sprowadzeniem z Wysp Brytyjskich ponad 840 osób w ciągu jednego roku. Historyk Lerone Bennett, Jr. podkreśla, że „jeśli chodzi o karę chłosty, to właściciela często nie obchodziło czy ofiara była czarna, czy biała”.