Pierwszy nalot przeprowadził z minimalnego pułapu zaledwie dziesięciu metrów, co zakończyło się uszkodzeniem jego samolotu i koniecznością wymiany płata. Podczas drugiego lotu kontynuował ataki szturmowe na rozpoznane oddziały nieprzyjaciela. W trzecim locie atakował oddziały bolszewickie w Berdyczowie, ataki przeprowadzone przez niego i innych amerykańskich pilotów zdezorganizowały linię obrony nieprzyjaciela i ułatwiły polskim oddziałom zajęcie miasta.

2 maja przeprowadził samotny atak na dworzec kolejowy w Białej Cerkwi, w wyniku którego zginęło sześciu żołnierzy Armii Czerwonej i jedna krowa. Ponieważ działania bojowe na odcinku frontu obsługiwanym przez 7 eskadrę myśliwską stopniowo zamarły, Clark wraz z Cooperem i Corsim, został oddelegowani do Kijowa, gdzie wspierali polskie Breguety XIV atakujące oddziały Armii Czerwonej. 28 maja brał udział w ataku na nieprzyjacielskie statki na Dnieprze, który zakończył się zatopieniem największego z nich i uszkodzeniem monitora. Również i podczas tych ataków wyróżnił się odwagą i doskonałym opanowaniem pilotażu, schodził na wysokość kominów parowców i z tej wysokości je ostrzeliwał.