Kolejne konflikty miały miejsce w roku 1675, gdy wytoczono proces o mord rytualny na dziewczynce imieniem Zofia, oraz w 1696, gdy skazano na śmierć kobietę i Żyda za rzekome sprzedanie i profanację hostii.
Następnie sandomierscy Żydzi zostali dwukrotnie oskarżeni o popełnienie mordów rytualnych na chrześcijańskich dzieciach – w roku 1698 oraz 1710.
1698 Najpierw w roku 1698, przed Wielkanocą w czasie nowiu, w kaplicy kolegiaty sandomierskiej znaleziono martwe dziecko. Jak ustalono, była to trzyletnia Małgosia, córka Katarzyny Mroczkowicowej. Matce zarzucono morderstwo, gdy ta jednak wyznała, że dziewczynka zmarła śmiercią naturalną na kaszel i kolkę, postanowiono ukarać ją tylko za niepochowanie córki. Rany na ciele dziecka miały powstać już po śmierci na skutek ugryzień szczurów i kotów.
Wówczas ksiądz Żuchowski, doktor prawa i archidiakon, oskarżył w sądzie Katarzynę Mroczkowicową o wydanie córki Aleksandrowi Berkowi, starszemu synagogi sandomierskiej, co spowodowało wznowienie procesu. Przed sądem Mroczkowicowa przyznała się do winy, lecz w trakcie konfrontacji z Berkiem odwołała te zeznania. Ponownie przyznała się do winy dwa dni później. Aleksander Berek zarzucił miastu mistyfikację i zażądał apelacji.