300 metrów).

W wyniku intensywnie prowadzonego śledztwa policja stwierdziła, że było to samobójstwo, chociaż niektóre jego okoliczności (zakneblowane usta, związane drutem ręce) nie bardzo pasowały do tej wersji, silnym argumentem był znaleziony list pożegnalny, którego autentyczność potwierdziła rodzina. Tym stwierdzeniem śledztwo zostało oficjalnie zamknięte. Natomiast władze KPP natychmiast ogłosiły, że była to zemsta władz sanacyjnych, a przede wszystkim łódzkiej policji, za jej antyustrojową działalność, co też jest wątpliwe na płaszczyźnie ogólnej sytuacji w Polsce i Łodzi. Sprawa nie została wyjaśniona.

Po wojnie w 1953 oficjalne śledztwo w tej sprawie, pod kryptonimem „Sadyści”, podjął Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi. Mimo wielowątkowego śledztwa sprawa nie została wyjaśniona. Nie potwierdził się m.in. zarzut morderstwa przez funkcjonariuszy Policji Państwowej, co wykluczył informator UB, były przedwojenny policjant.