Zaskoczony przeciwnik zaczął wycofywać się na południe. Jego drogi odwrotu miał przeciąć nacierający od południa II batalion 10 pułku piechoty, ale na skutek roztopów i nieprzejezdnych dróg spóźnił się na pole bitwy. Jedynie pluton kawalerii dywizyjnej por. Łubieńskiego swoim energicznym działaniem co prawda nie spowodował zamknięcia pierścienia okrążenia, ale wywołał u nieprzyjaciela popłoch i zmusił go do panicznej ucieczki. Kawaleria polska dotarła w pościgu aż do Narodycz nad Uszą, wywołując duże zamieszanie na tyłach sowieckich wojsk. Działanie polskiej kawalerii zostało błędnie ocenione przez sowieckie dowództwo. Było ono przekonane, że jest to zagon kawalerii poprzedzający marsz dużych sił piechoty. Dzięki temu grupa kpt. Matuszka uzyskała czas na ewakuację zdobytych zapasów prowiantu i amunicji.
Dowódca oddziału wypadowego podjął też próbę rozbicia dwóch sowieckich batalionów stacjonujących w Noryńsku. Posłużył się w tym celu sowiecką stacją łączności, która z całą obsługą wpadła w ręce Polaków. Podając się za dowódcę oddziałów Armii Czerwonej w Owruczu, zażądał posiłków i przysłania jednego batalionu do wzmocnienia obrony miasta. Rozkaz fałszywego dowódcy wykonano i do Owrucza zmierzał batalion strzelców wzmocniony pododdziałem kawalerii.