Zdziesiątkowane bataliony kowieńskiego, słuckiego i lidzkiego pułków strzelców, pułku kawalerii Obrony Wilna, resztki artylerii dywizji, pociąg pancerny „Mściciel” oraz sztab III Brygady Litewsko-Białoruskiej były osłabione wysokimi stratami, przygnębione i wyczerpane odwrotem, dysponowały resztkami amunicji, której po utracie taborów nie było skąd uzupełnić. Całością sił polskich dowodził płk Bronisław Wędziagolski.
W samych Oranach stacjonowali już Litwini. Do niedawna kwaterował tutaj polski I batalion 159 pułku piechoty, który dozorował osiemdziesięciokilometrowy odcinek granicy polsko-litewskiej. Wobec zbliżania się frontu, batalion zwinął posterunki graniczne i zajął stanowiska pod Bartelami, przy linii kolejowej Orany – Wilno. Zanim zdążono przygotować obronę, oddziały litewskie przepuściły przez swoje pozycje kawalerię sowiecką, która zagroziła wyjściem na tyły batalionu. Jego dwie kompanie wycofały się na stację Orany i następnie odeszły w kierunku Grodna, ale 1 i 2 kompanie zostały otoczone i zmuszone do złożenia broni.