5 sierpnia rano, do ulewnego deszczu doszły intensywne opady mokrego śniegu.
Przebieg dalszych wydarzeń znany jest wyłącznie z relacji Walentyny Utoczenko:
„4 sierpnia dotarliśmy na przełęcz Krutoj. Zdjęliśmy pozostawioną notatkę, zostawiliśmy własną. Po południu zeszliśmy w dół. Grupa szła wzdłuż bezdrzewnej strefy alpejskiej. Ugotowaliśmy obiad na prymusach. Około godziny 16.00 ruszyliśmy na płaskowyż Tretrans. Przeszliśmy 6 km. Ulewny deszcz, bardzo zimno. Zatrzymaliśmy się na bezleśnej otwartej przestrzeni, rozbiliśmy dwa namioty. O czwartej nad ranem potargało nam namioty. Naprawiliśmy. O 6 rano wyrwało stelaż. Śpiwory są mokre.”
Dalsza relacja z wydarzeń w krytycznym momencie:
„5 sierpnia o 10 rano przyszedł Krysin mówiąc, że są mokrzy i zamarzają. Padał gęsty śnieg, nie było widać żadnych punktów orientacyjnych. Spakowaliśmy plecaki i zaczęliśmy schodzić po zboczu w kierunku doliny rzeki Śnieżnej. Po przejściu około 10 metrów, nagle upadł idący na końcu Krysin. Próbowaliśmy go podnieść, ale upadł ponownie. Korowina nakazała reszcie kontynuować zejście a sama została obok niego. Jednak prawie natychmiast zatrzymała grupę i poprosiła aby ktoś do niej podszedł. Tanya wyjęła namiot, a pozostali ukryli się pod nim. Podeszłam do Korowiny. Oczy Saszy były ogromne bez świadomości.