Kolejnego dnia natknęła się na opuszczoną wieżę przekaźnikową na wysokości 2310 metrów, i tam sama spędziła kolejną noc. Następnego dnia rano, Walentyna widząc schodzącą w dół linię energetyczną na słupach, i tym samym mając nadzieję, że doprowadzi ją ona do ludzi, wyruszyła w drogę. Jednak domy, do których podłączono przewody, okazały się opuszczone. Wkrótce dziewczyna dotarła nad rzekę Śnieżną i poszła w dół rzeki. Tutaj musiała ponownie spędzić noc, aby następnego dnia dalej próbować szukać ludzi. 9 sierpnia, po przejściu 7–8 kilometrów, wyczerpana zatrzymała się i rozciągnęła śpiwór w krzakach przy wodzie. W tym czasie po rzece płynęła grupa kajakarzy z Kijowa, którzy zauważyli dziewczynę. Ukraińcy znaleźli dziewczynę w okolicy ujścia potoku Zun-Tsagan-Chulutaj do Śnieżnej, nakarmili ją, podali jej antybiotyki i zabrali ze sobą.

W tym czasie druga grupa wycieczkowa z Pietropawłowska, w skład której wchodziła Natalia Korowina, w wyznaczonym czasie dotarła na miejsce spotkania – Jeziora Patowoje. Biwakującą grupę 5 sierpnia widzieli ratownicy, ewakuujący dzieci z terenów Chamar-Daban.