W tamtych latach w Wiedniu ceniono jednak przede wszystkim zagraniczne baleriny, zwłaszcza paryskie, więc austriackim tancerkom trudno było zyskać prawdziwe uznanie snobistycznej publiczności dworskiej. Jej niełatwą sytuację na tamtejszej scenie naświetlił w 1864 roku austriacki historyk Ferdinand Ritter von Seyfried. Pisał, że Louis Duport jako dyrektor teatru "pragnął narzucić publiczności jako primabalerinę swoją ulubioną tancerkę Helene Schlanzowski, a jego uczennica uczyniła mistrzowi wielki zaszczyt tym, że nie miała żadnych ograniczeń dla swej brawury. Helena posiadła wszystko co można było osiągnąć w tańcu, kręciła się i obracała z wężową zręcznością, jak nikt inny skakała z łatwością gazeli, jej piruety i mięśnie zyskały niesamowitą siłę dzięki nieustannym ćwiczeniom; ale Schlanzowski nie był piękna, nie była cudzoziemką, a zwłaszcza nie pochodziła z Paryża, więc brakowało jej naturalnej przepustki, by uznano ją w Wiedniu za prawdziwą primabalerinę. (...) Ale okazało się, że również w tym przypadku wizjonerskie spojrzenie Duporta nie zostało zwiedzione. Schlanzowski osiągnęła wszystko to, co może osiągnąć tancerka i nikt jej do dziś [tzn. do 1864] nie przewyższył"Ferdinand Ritter von Seyfried, Rückschau in das Theaterleben Wiens seit den letzten fünfzig Jahren, Wien 1864, s.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Helene Schlanzowsky-Grekowska · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.