Statek, choć ciężko uszkodzony, utrzymał się na powierzchni. Przez trzy dni Japończycy nie interesowali się losem jeńców. Lekarze i sanitariusze, którzy znajdowali się wśród jeńców, starali się nieść pomoc blisko 200 rannym, jednakże ze względu na niemal całkowity brak lekarstw, bandaży i narzędzi chirurgicznych ich możliwości były bardzo ograniczone. Tłumacz Wada zakazał opróżniania latryn, stąd warunki sanitarne uległy dalszemu pogorszeniu. Dopiero 12 stycznia ze statku wyniesiono zwłoki, a rannym udzielono pomocy medycznej. Następnego dnia ocalałych jeńców, w liczbie od 925 do około tysiąca, przeniesiono na „Brazil Maru”.

Japończycy początkowo zamierzali skremować zwłoki zabitych jeńców, lecz w związku z nieustającą aktywnością amerykańskiego lotnictwa ostatecznie zostały one pogrzebane (11–13 stycznia).

Epilog 14 stycznia „Brazil Maru” wznowił rejs w kierunku Wysp Japońskich. W jego ładowniach jeńcy masowo umierali na skutek głodu, chorób, odniesionych ran oraz fatalnych warunków bytowych i sanitarnych. Liczbę tych, którzy 30 stycznia zeszli na ląd w Moji, szacuje się w zależności od źródeł na 425, około 450 lub około 500.