Była to ogromna jakościowa zmiana w stosunku do wcześniejszego dzieła tego samego autora - W sieci. Autor przeszedł w tym zakresie długą drogę ewolucyjną, jeśli chodzi o ocenę modernistycznego artysty - od jego apoteozy, po całkowitą i zjadliwą kompromitację.
Zygmunt Wasilewski po warszawskiej premierze sztuki, w swojej bardzo przychylnej recenzji, stwierdził, że Kisielewski wyraźnie dążył do zacierania ostrej granicy pomiędzy dramatem i powieścią; chciał jak najbardziej upowieśćowić akcje dramatyczną. Władysław Bogusławski po tej samej premierze, zwrócił natomiast uwagę na oceniającą funkcję didaskaliów i charakterystyczną dla epoki obsesję w traktowaniu zagadnienia sztuki i osoby artysty. Tadeusz Boy-Żeleński napisał: "dramat ten skupia się w paru scenach, ale te sceny tętnią życiem. Kisielewski jest urodzonym pisarzem teatralnym; utwory jego czytane są jak libretto bez muzyki. Wszystko u niego jest ruchem. To się nazywa czuć teatr!".
Roman Taborski uważał, że mimo artystycznej wartości dzieło zdradza poważne błędy techniczne które świadczą o braku dramatopisarskiego doświadczenia u młodego artysty. mały|400x400px|Jan August Kisielewski, autor sztuki