Przed tymi były wysunięte małe podjazdy kawaleryjskie. Minąwszy oddziały wtarł por. Robaszkiewicz do Komorowa, gdzie się od ludności cywilnej dowiedział, że bolszewicy znajdują się po drugiej stronie wsi, w koszarach, w których leży około 70 rannych jeńców – Polaków, jeszcze z czasów odwrotu. Ponieważ zachodziła obawa, że bolszewicy w ostatniej chwili się mogli znęcać nad nimi, wziął por. Robaszkiewicz jeden podjazd kawaleryjski z 6 ludźmi i kilku cywilnych, nacierał na bolszewików wyrzucając ich mimo silnego ognia karabinów maszynowych poza Komorowo. Przy tym został jeden żołnierz ranny. Będący w marszu oddział 60 pp Wlkp. i jedna bateria, która nadjechała kłusem, podjęli dalszy pościg biorąc jeszcze kilkunastu jeńców do niewoli i karabinów maszynowych jako zdobycz. Za okazaną szybką orientację, zimną krew, szybkość decyzji, okazane męstwo (...) zasługuje por. Robaszkiewicz w całej pełni na dekorowanie go Orderem Virtuti Militari kl. V”. Wniosek został poparty przez dowódcę 15 DP generała podporucznika Władysława Junga i byłego dowódcę 4 Armii generała porucznika Leonarda Skierskiego.