Rozkazano, by przesiedleńcy zabrali ze sobą dokumenty poświadczające tożsamość, posiadaną gotówkę, a także klucze do mieszkań i domów wraz z zapisanym adresem. Za stawiennictwo Żydów z poszczególnych dzielnic mieli odpowiadać poszczególni członkowie Judenratu.

W tym samym czasie mieszkańcom Zmijewki rozkazano, by 11–12 sierpnia tymczasowo opuścili swoje domy. Niektórzy zignorowali jednak niemieckie rozkazy. Z informacji zawartych w raportach NKWD wynika, że liczba naocznych świadków zbrodni sięgnęła około pięćdziesięciu.

Po ogłoszeniu zarządzenia niektórzy Żydzi popełnili samobójstwo, a inni zabarykadowali się w swoich mieszkaniach. Zdecydowana większość posłuchała jednak wezwania i w wyznaczonym terminie stawiła się na punktach zbornych. Relacje świadków zdają się wskazywać, że wielu Żydów było pełnych obaw, jednakże rosyjscy kolaboranci, których Niemcy zwerbowali w szeregi policji pomocniczej, uspokajali ich, zapewniając, że podobnie jak Żydzi z innych okupowanych miast zostaną przesiedleni w bezpieczne miejsce. Jednocześnie ludzie zgromadzeni na punktach zbornych często byli traktowani w brutalny sposób, zwłaszcza gdy zbyt wolno reagowali na polecenia.