Pod koniec października 1942 roku do pałacu w Somiance przyjechali żandarmi z posterunku w Wyszkowie, którzy najpewniej otrzymali donos o ukrywających się w pałacu Żydach. Niemcy podczas przeszukania budynku znaleźli Annę. Marianowi udało się uciec. Anna, mimo poddania torturom, nie wskazała osób, które jej pomagały. Żandarm Heinrich Sichau oraz jego współpracownik wyprowadzili ją z dworu i kilka metrów dalej zastrzelili.
Jako że Anna podczas przesłuchania nikogo nie wydała, Niemcy nie mieli podstaw do wyciągnięcia konsekwencji wobec pomagających jej Polaków. Polecili Żemojtelowi wezwać osoby pracujące w budynku, zakładając, że wiedziały o ukrywanych Żydach. Przyprowadził Mariannę Krawczyk i Mariannę Stępkowską, uprzedzając je, że Anna Kowalska nic nie powiedziała. Po przesłuchaniu grupy żandarmi zaaresztowali Rubacha i Żemojtela i wywieźli ich do aresztu w Wyszkowie. Rubach został wkrótce wypuszczony, Żemojtel zaś pozostał w areszcie. Około 10 listopada 1942 roku aresztowano również trzy wspomniane kobiety pomagające Żydom. Dzięki postawie Anny Kowalskiej Niemcy nie mieli dowodów, że pomagały one rodzeństwu.