Z kolei wojska rosyjskie kontynuowały ataki na linii Kupiańsk–Swatowe–Kreminna, w kierunku Bachmutu, w pobliżu Awdijiwki, na zachód i południowy zachód od Doniecka, na granicy obwodu donieckiego i zaporoskiego oraz w zachodnim obwodzie zaporoskim, posuwając się naprzód na niektórych obszarach. Brytyjskie Ministerstwo Obrony podało, że w ciągu ostatniego tygodnia Rosja w wyniku ukraińskich ataków straciła co najmniej cztery wyrzutnie pocisków rakietowych dalekiego zasięgu S-400 Triumf (NATO: SA-21 Growler), z których trzy zniszczono w obwodzie ługańskim, a jedną na Krymie. Zdaniem Ministerstwa „ostatnie straty podkreślały, że rosyjski zintegrowany system obrony powietrznej nadal nie radził sobie z nowoczesną bronią precyzyjną i najprawdopodobniej zwiększy i tak już znaczne obciążenie pozostałych systemów i operatorów”.

Naczelny dowódca armii ukraińskiej generał Wałerij Załużny w wywiadzie dla brytyjskiego The Economist stwierdził, że konflikt niebezpiecznie wkraczał w nową fazę – wojnę pozycyjną ze statycznymi walkami na wyczerpanie. Według Załużnego było to korzystne dla FR, która będzie w stanie odbudować swoją siłę militarną, zyskując czas na zrekompensowanie strat osobowych i sprzętowych, oraz niosło to duże ryzyko dla Ukrainy.