Ostatecznie dopiero pod koniec życia napisał Opowieść o trzech Metysach, powieść rozgrywającą się na dwóch planach w XVI i XX wieku i opowiadającą o podboju Meksyku i o tym dlaczego zamysł napisania książki o Malinche, w latach 50., zakończył się klęską.

Noc rozmów W 1954 roku w domu pisarza przy Paseo de la Reforma, gdzie na stole stoi butelka tequili, potem wódki i seresu, zjawiają się trzej mężczyźni. Być może pochodzą z XVI wieku i przybyli pojazdem międzyepokowym. Wtedy jeden byłby Marcinem Cortezem, synem zdobywcy Meksyku i Indianki; drugi – Krzysztofem Villafaną, synem Hiszpana powieszonego za bunt przez Corteza, i Indianki, bohaterem, który pojawił się w Labiryncie; trzeci – Arrutią, o którym zachowała się tylko wzmianka w dokumentach. Są to tytułowi metysi. Być może jednak, nie przybywają z przeszłości, lecz z agencji bezpieczeństwa, podejrzewając gospodarza o współpracę z wywiadem komunistycznej Polski. Rozpoczyna się wciąż przedłużana noc rozmów w czasie, który to się kurczy, to rozkurcza, tak by można wypowiedzieć wszystko, co zostało spisane na 840 stronach.