Testament po jego śmierci nie został wykonany. Jego małoletni syn zmarł, a majątek odziedziczył bratanek, upośledzony umysłowo Idzi Hylzen (1772–1801), który w 1798 roku sprzedał klucz belmoncki Mikołajowi Manuzziemu (~1730–1809), awanturnikowi i targowiczaninowi, który, posiadając liczne majątki, tu zamieszkał (i zmarł). Po nim właścicielem Belmontu był syn jego i jego żony Jadwigi z domu Berlicz-Strutyńskiej (~1736–1778) Stanisław Manuzzi (1773–1823), również targowiczanin, ożeniony z Konstancją z Broel-Platerów (1782–1874), która stworzyła w Belmoncie kilka zakładów dobroczynnych. Po bezdzietnej śmierci Stanisława kolejnym gospodarzem w Belmoncie był Wilhelm Ignacy Broel-Plater (1791–1854), najmłodszy brat Konstancji. Wywołało to trwający 80 lat proces sądowy wytoczony Platerom przez rodzinę Strutyńskich, przegrany przez Platerów w 1903 roku. Po Wilhelmie Ignacym majątek odziedziczył jego najmłodszy syn Feliks Witold Broel-Plater (1849–1924), żonaty z Elżbietą Potocką (1874–1960), która była ostatnią właścicielką majątku do 1939 roku.