Tom Morgan z magazynu Clash ocenił, że Infinite Health „to jednak ostro skonstruowane i wciągające (choć lekkie) ćwiczenie w skąpanej w słońcu, delikatnej elektronice.(…) Wibracje są magiczne, emocje odżywcze, ale nigdy nie są zbyt namacalne, a obrazy, które wyczarowuje, sprawiają, że widzisz świat w lepszym świetle. Trudno wymagać czegoś więcej”.

Sam Eeckhout z magazynu The Line of Best Fit analizując album stwierdził, że jest to „33-minutowa podróż przez pozytywność i równowagę”, „spójne dzieło”, ale „również takie, które rzadko zbacza z drogi. Brakuje [w nim] wyróżniających się momentów (…), które podniosłyby doświadczenie z po prostu przyjemnego do czegoś głębszego. Trudno odróżnić utwory, ponieważ wszystkie płynnie łączą się ze sobą, tworząc pejzaż dźwiękowy, który, choć niewątpliwie piękny, wydaje się nieco płaski”. W podsumowaniu recenzent wyraża opinię, że album jest „odbiciem artysty, który znalazł swój rytm i czuje się komfortowo, pozostając w nim”, a zawarta na nim muzyka to „kojące, podnoszące na duchu słuchanie, idealne na te chwile, kiedy potrzebujesz delikatnej, pozytywnej obecności w tle”.

„Infinite Health to lecznicza muzyka dla duszy.