Podczas bitwy Irena została ciężko ranna od wybuchu granatu, urwany został jej palec u nogi, a w ciele utkwiło 26 odłamków, które były przez lekarzy wyciągane z jej ciała przez następnie 15 lat. Zaopiekowali się nią siostra i brat, który na rękach wyniósł ją z okrążenia. Kiedy kolejny raz przebijała się z oddziałem w Lasach Janowskich, po przekroczeniu rzeczki Szum, zgubiła swój oddział. Pozostała sama, bez pomocy, ranna, bez jedzenia i picia, cudem przetrwała ukrywając się w krzakach przez 4 doby, w pobliżu stacjonujących Niemców budujących w tym czasie most na rzece. Po odejściu Niemców z trudem udało jej się dotrzeć do wsi Górecko Kościelne, w której przez mieszkańców została udzielona jej pomoc, a następnie odwieziona została do szpitala w Zwierzyńcu. Następnie przewieziono ją do szpitala w Szczebrzeszynie, gdzie lekarze uratowali jej rękę przed amputacją. W szpitalu doczekała się wejścia Armii Czerwonej i tutaj odnalazła ją siostra Helena, która z końcem września 1944 zabrała Irenę ze szpitala do Chełma Lubelskiego.