W Warszawie dowództwo nad 30 pp objął ponownie ppłk Stanisław Rutkowski. Tymczasem między 14 a 16 września mjr Kamiński zdołał wielkim wysiłkiem sformować z zebranych żołnierzy pułku oraz z innych rozbitych jednostek pełny batalion piechoty (liczący trzy kompanie piechoty i kompanię ckm-ów). Odtworzono ponadto część pododdziałów pułkowych: pluton artylerii, kompanię ppanc. (14 armat), pluton pionierów, pluton kolarzy, niepełny pluton zwiadowców konnych oraz dwa niepełne plutony łączności. I batalion 30 pp został oddany do dyspozycji dowódcy odcinka „Warszawa-Zachód” płk. Mariana Porwita. Początkowo wchodził w skład odwodu odcinka. 18 września zajął pozycje obronne w rejonie ulic Konwiktorskiej, Muranowskiej i Sanguszki.

Tymczasem 9 września armie „Poznań” i „Pomorze” rozpoczęły zwrot zaczepny nad Bzurą. Na wieść o toczącej się bitwie, wielu wyższych oficerów Armii „Warszawa” i Dowództwa Obrony Warszawy domagało się podjęcia akcji ofensywnej na zachodnim przedpolu stolicy, której celem byłoby odciążenie wojsk walczących nad Bzurą. Dowódca Armii „Warszawa”, gen. Juliusz Rómmel, był jednak temu zdecydowanie przeciwny. Po wielu dniach zwłoki wyraził zgodę jedynie na zorganizowanie lokalnego wypadu. Uderzenie na Blizne i Jelonki, przeprowadzone 18–19 września siłami trzech batalionów piechoty pod dowództwem ppłk.