We wstępie do słownika autor pisze, że powodem jego zainteresowania wyrazami obcymi jest troska o czystość polszczyzny. U cudzoziemców może powstać wrażenie – pisze Kortowicz – że język polski nie jest językiem odpowiednio rozwiniętym. Tymczasem prawda jest inna – polszczyzna dysponuje bogatym słownictwem, a dowodzi tego choćby ten słownik: dla około 10.000 wyrazów pochodzenia obcego zostało podanych ok. 50.000 wyrazów polskich. Używanie wyrazów obcych uznaje autor za grzech narodowy, który może doprowadzić do zaniku tożsamości narodowej. "A nie mając ziemi i mowy polskiej, nie ma Polski i Polaków". (…) „Powstać może mowa ..., tak nazwana Myszmaszem, przypominając mowę przy budowie wieży Babel”.

Słownik swój kieruje autor do ludzi mniej wykształconych, wyrażając nadzieję, „... że pracą tą przysłużyłem się nieco narodowości naszej“. Mamy więc tu do czynienia z motywami narodowymi (język służy podtrzymaniu tożsamości narodowej), motywami językowo-patriotycznymi (język polski jest piękny i bogaty, zapożyczenia są niepotrzebne) i językowo-strukturalnymi (wyrazy obce zaśmiecają język ojczysty, prowadząc do „miszmaszu”).