Rosyjskie Ministerstwo Obrony stwierdziło, że wystrzelono pocisk Iskander-M na ukraiński poligon wojskowy Nowomoskowsk w obwodzie dniepropetrowskim, gdzie żołnierze 157 Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej rzekomo przechodzili tam szkolenie wojskowe. Dzień później (2 marca) w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się doniesienia o rosyjskim ataku pociskiem balistycznym Iskander-M na poligon we wsi Czerkaśke w rejonie nowomoskowskim. Atak rzekomo przeprowadzono po tym, jak dron Orłan-10 zauważył formację żołnierzy ok. 100 km od linii frontu. 3 marca dowódca wojsk lądowych Mychajło Drapaty potwierdził, że wojska rosyjskie zaatakowały ukraiński poligon wojskowy w obwodzie dniepropietrowskim podczas ćwiczeń, jednak nie ujawniając liczby zabitych i rannych żołnierzy. „Tragedia na poligonie to straszna konsekwencja ataku wroga. Wojna wymaga szybkich decyzji, odpowiedzialności i nowych standardów bezpieczeństwa; w przeciwnym razie stracimy więcej, niż mamy”. Według różnych szacunków zginęło kilkudziesięciu ukraińskich żołnierzy.