Dochodzenia nie zdołały ostatecznie ustalić przyczyny.
Rodezyjska Komisja Śledcza wysłała 180 ludzi, aby przeszukali obszar sześciu kilometrów kwadratowych ostatniego sektora trasy lotu samolotu, ale nie znaleziono żadnych dowodów na bombę, rakietę ziemia-powietrze lub porwanie.
Oficjalny raport stwierdzał, że dwóch martwych szwedzkich ochroniarzy odniosło liczne rany postrzałowe. Jednak badanie lekarskie przeprowadzone przez pierwotną Rodezyjską Komisję Śledczą i odnotowane w oficjalnym raporcie ONZ wykazało, że rany były powierzchowne, a kule nie wykazywały oznak lufy gwintowej. Raport stwierdzał, że naboje eksplodowały w pożarze, a pilot leciał zbyt nisko i uderzył w drzewa, co spowodowało, że samolot upadł na ziemię.
Sierżant Harold Julien, który początkowo przeżył katastrofę wskazał, że przed katastrofą nastąpiła seria eksplozji. Zmarł pięć dni później. Oficjalne dochodzenie wykazało, że zeznania świadków, którzy rozmawiali z Julienem były niespójne.