dodatkowo, dostrzegłszy tekturę z wizerunkiem gospodarza baru, Tadeusz i Andrzej podpalają ją. Ogień rozprzestrzenia się i zajmuje błyskawicznie ośrodek. Uciekają z hotelu, lecz Andrzej w porę spostrzega, że trzeba wynieść także właściciela z płonącego budynku. Gdy Andrzej ratuje Vajsa, Wanda decyduje się pomóc gościom i zaprosić ich na tymczasowy nocleg do własnego domu. Ochłonąwszy, Tadeusz i Małgorzata na spacerze omawiają ze sobą wydarzenia, które zaszły w ich życiu. Małgorzata, postrzegając byłego męża jako bohatera, spędza z nim noc w lesie. Gdy jednak oboje wracają, nakrywa ich zazdrosna o Andrzeja Grażyna, która wytyka w furii swojej przyjaciółce hipokryzję i zrywa z nią kontakt.

Nazajutrz pod dom Wandy podchodzi Marek, który żąda od kochanki rozwodu z Tadeuszem i oskarża ją o zlecenie podpalenia baru. Tadeusz, w porywie gniewu, podchodzi do Marka i uderza go w twarz, lecz sam otrzymuje cios, który zwala go na ziemię. Gdy czworo teściów dochodzi do siebie, kobiety nakłaniają Andrzeja i Tadeusza do oddania się w ręce wymiaru sprawiedliwości, żeby uniknąć skandalu. Obaj mężczyźni zostają przewiezieni na komisariat przez policję. Dzięki koneksjom ojca Wandy zostają ułaskawieni i wypuszczeni na wolność, ale za cenę przepisania spadku na potomków Wandy zamiast na nią samą.