Michalak ponownie zwrócił uwagę na obiekt, który wylądował. Zmienił on kolor z czerwonego na szary i wyglądał jak dysk o średnicy około 13 metrów i wysokości około 3 metrów, z kopułą na szczycie. Z jednej strony obiektu otworzył się otwór, z którego dostrzegł emanujące światło. Usłyszał wtedy dwa głosy, jeden o wyższej tonacji niż drugi, ale nie mógł zrozumieć, co mówią. Myśląc, że to eksperymentalny samolot wojskowy, Michalak zwrócił się do domniemanych pasażerów po angielsku; nie otrzymawszy odpowiedzi, mówił w innych językach (po polsku, rosyjsku i niemiecku), ale bez rezultatu. Następnie podszedł do otworu i zobaczył panel z duża liczbą świateł w środku. Nagle otwór został zamknięty trzema przesuwanymi panelami. Michalak dotknął paneli dłonią w rękawicy, poczuł silne ciepło i cofnął ją. Bez ostrzeżenia obiekt zmienił położenie, a Michalak znalazł się naprzeciwko kraty, z której wydobywał się strumień gorącego gazu, uderzając go z całej siły. W bólu i panice rzucił się na ziemię i wstał akurat w momencie, gdy obiekt wzbił się w powietrze, zmieniając kolor, tak jak poprzednio, i zniknął z pola widzenia.