Kumanova doszło do zamachu, gdzie pod Honkerem eksplodowały dwie miny przeciwpancerne, które były celowo ułożone jedna na drugiej. Mina wybuchła pod tylnym lewym kołem. Potężna eksplozja sprawiła, że Honker przeleciał kilkanaście metrów dalej od miejsca wybuchu. Ciężko ranni zostali plutonowi Paweł Legencki i Piotr Mikułowski oraz dwójka Macedończyków i miejscowa tłumaczka. Miejscowe dwie karetki pogotowia przyjechały po 20 minutach, które zabrały rannych: najpierw dwóch polskich żołnierzy plutonowych, którzy trafili do szpitala, ale nie udało się ich uratować, zmarli kilkadziesiąt minut po eksplozji; następnie została przetransportowana po niebezpiecznej drodze do szpitala dwójka Macedończyków. Wojskowy konwój z ratownikami dotarł na miejsce tragedii dopiero po trzech godzinach. Przyjechała kolumna z sanitarkami i saperami. Śledztwo prowadzone przez macedońską policję wykazało, że za zamachem stała grupa Albańczyków, których Sąd w Kumanovie skazał na dziesięć lat więzienia. W miejscu wybuchu min lądowych i tragicznej śmierci dwóch żołnierzy komandosów został postawiony pomnik z tablicą pamiątkową. Pochówek, upamiętnienie 11 marca 2003 odbyło się nabożeństwo żałobne odprawione w kościele garnizonowym w Lublinie, po czym kondukt pogrzebowy przeszedł na Cmentarz Komunalny przy ul. Droga Męczenników Majdanka w Lublinie.