Dana Poland z magazynu Slant opisała płytę jako „naprawdę świetny album popowy” i stwierdziła, że „daje on wgląd w wewnętrzny świat piosenkarki”, chociaż „brakuje mu głębi”. Hannah Mylrea z NME zauważyła, że Abrams „akceptuje swoje problemy związane z dorastaniem i celebruje przetrwanie trudnych chwil”, kończąc swoją recenzję stwierdzeniem, że artystka „nigdy nie brzmiała lepiej”. Redakcja Clash uznała brzmienie albumu za „unikalne, plasujące się gdzieś pomiędzy Phoebe Bridgers a Taylor Swift” i napisała, że „doświadczenie z trasy koncertowej, którego nie miała przy premierze debiutu, jest wyraźnie słyszalne w jej odważniejszym i bardziej otwartym sposobie śpiewania”. Neil McCormick z The Daily Telegraph stwierdził, że teksty są „głęboko osobiste i konfesyjne, gdy artystka mierzy się ze złamanym sercem, trudami dorastania i internetowymi trollami”, porównując je jednocześnie do twórczości Swift oraz amerykańskich piosenkarek Billie Eilish i Olivii Rodrigo.