W odniesieniu do przedstawienia ludzi poddanych losowi dostrzegał ponadto podobieństwo do psychologii matki z dramatu Johna Millingtona Synge’a . Mishima wskazywał także Koniec dzieciństwa Arthura C. Clarke’a jako arcydzieło przeciwstawne Balladzie o Narayamie, lecz wywołujące podobne wrażenie po lekturze Przedruk w: oraz .

W późniejszym eseju Mishima porównał stan ducha jurora czytającego utwory debiutantów do uczuć starszyzny lokalnej wspólnoty, która z roku na rok narzeka, że młodzi ludzie coraz gorzej noszą podczas święta mikoshi, a jednocześnie skrycie oczekuje pojawienia się debiutanta, o którym będzie można powiedzieć „oto powieść”, i któremu będzie można „paść do stóp przed klejnotem geniuszu”. Wspominał, że tylko raz doświadczył takiego „przejmującego dreszczu” – gdy przeczytał rękopis Ballady o Narayamie. Pisał, że początkowo rozwój wydarzeń wydawał mu się ospały i czytał tekst bez większych oczekiwań, lecz po pięciu, dziesięciu stronach zaczął przeczuwać, że ma do czynienia z czymś niezwykłym. Po dotarciu bez chwili wytchnienia do „owego straszliwego punktu kulminacyjnego” doznał bezwarunkowego poczucia, że odkrył arcydzieło.