Liczyło ono około 100 żołnierzy uzbrojonych w jeden pistolet maszynowy, pięć karabinów, od trzech do pięciu pistoletów oraz granaty.

Polakom sprzyjał fakt, że dowództwo oddziału zaopatrzeniowego Dywizji „Hermann Göring” nie otrzymało od miejscowych władz okupacyjnych ostrzeżenia o możliwym wybuchu powstania albo je zlekceważyło. W rezultacie w godzinie „W” w „Antoninie” przebywała tylko połowa oddziału, tj. około 30 żołnierzy. Nieobecny był także jego dowódca. Mimo że polskie natarcie rozpoczęło się dopiero około 10 minut po wybuchu walk na pobliskim pl. Narutowicza, żołnierzom AK udało się uzyskać efekt zaskoczenia, przebiec ulice Barską i Kaliską, dostać się na teren ośrodka przez wąskie furtki, a następnie wedrzeć się do głównego budynku zakładu. Ochłonąwszy z zaskoczenia, Niemcy podjęli zaciekłą obronę. Bój toczył się niemal o każde pomieszczenie, a walki prowadzono na najbliższych dystansach. Ostatecznie, po dwóch godzinach walki, zgrupowanie „Kaliny” opanowało „Antonin”, niszcząc część niemieckiego oddziału, a pozostałych żołnierzy zmuszając do ucieczki. Polacy stracili trzech zabitych i czterech rannych, w tym dwóch ciężko, podczas gdy Niemcy stracili siedmiu poległych, a pięciu ich żołnierzy dostało się do niewoli.