18 lutego 5 DP wsparta oddziałami 12 DP, IV/4 psk i dwoma pociągami pancernymi uderzyła na stojącą przed nią bolszewicką 44 Dywizję Strzelców. Atakowano trzema kolumnami: płk. Dąbrowskiego na Latyczów, mjr. Alojzego Łukawskiego na Nowokonstantynów i płk. Leona Silickiego na Deraźnię. Uzyskano całkowite zaskoczenie. Dywizja osiągnęła wyznaczoną linię tracąc ok. 130 żołnierzy. Obsadziła odcinek frontu o szerokości 76 km, z czterema przyczółkami mostowymi w Deraźnej, Latyczowie, Nowokonstantynowie i Starej Sieniawie. Główny wysiłek obrony gen. Jędrzejewski skoncentrował właśnie na przyczółkach. Pozostały teren objęto systemem patroli.

23 lutego bolszewicy uderzyli na bronione przez Polaków przyczółki. Pod Latyczowem 19 pp odparł natarcie sowieckiej Brygady Taraszczańskiej. Pod Nowokonstantynowem odrzucono jednak Polaków za rzekę. Pododdziały 39 i 40 pp zagrożone oskrzydleniem rozpoczęły odwrót. W taborach pułkowych odwrót przerodził się w niezorganizowaną ucieczkę. Na tyłach dywizji zapanowała panika. Powtarzano wiadomości o załamaniu się frontu. Gen. Jędrzejewski, wspólnie z oficerami, z bronią w ręku zatrzymywał uciekających.