Wobec najazdu połączonej armii kozacko-tatarskiej Sobieski postanowił podzielić swe wojska. Część pozostawił w fortyfikacjach leżących na przewidywanych szlakach pochodu czambułów tatarskich. Z drugą częścią (3000 żołnierzy) stanął początkowo pod Kamieńcem. Sobieski zdawał sobie sprawę, że tylko lotna jazda rozrzucona po kraju uchroni ludność przed grabieżą i jasyrem. Gdy Tatarzy rozpuścili czambuły, okazało się, że oddziały polskie zostały właściwie rozlokowane i najeźdźca wszędzie spotykał się z oporem. Szczególnie dotkliwych porażek doznali Tatarzy pod Pomorzanami, Buczaczem i Narajowem i tylko Zborów skapitulował bez walki, padając ofiarą łupiestwa Ordy. Nie mogąc działać w rozproszeniu, siły kozacko-tatarskie skupiły się i ruszyły na Lwów.

Na drodze do Lwowa, pod Podhajcami, Kozacy i Tatarzy natknęli się na zagradzającą im drogę dalszego pochodu armię hetmana polnego koronnego Jana Sobieskiego (3000 ludzi). Sobieski przygotowując wcześniej przewidywane miejsce walki obsadził piechotą dwa raweliny położone na północ od podhajeckich fortyfikacji. Większość wojsk Sobieskiego pozostała w odwodzie. Wybrane miejsce było bardzo dogodne do obrony, osłaniane od południa i zachodu gęstymi lasami, ze wschodu zaś bagnami i głębokimi stawami. Oddziały Krym-Gireja i Doroszenki (ok.