Zarzucano mu m.in. grafomanię, łatwiznę, czyli np. pisanie o Kaszubach po polsku, powielanie samego siebie, braki w wykształceniu, niejasne układy i związki i liczne mistyfikacje pisane „dla pokrzepienia serc”. Część tych uwag jest słuszna, bo autorowi zdarzało się łączyć wydarzenia faktyczne z fikcją, tak w literaturze, jak i w życiu. (Ale był to poniekąd popularny przedwojenny model autoprezentacji, który stosował np. Axel Munthe, bardzo poczytny swego czasu autor). Miał przeciwników w najbliższym sobie kręgu, a nawet w rodzinie. Nie był pisarzem pierwszoligowym, ale jego książki uzyskiwały wysokie nakłady, co przekładało się na literacki sukces pisarza. Jego zasługą jest niewątpliwie popularyzacja tematyki pomorskiej i kaszubskiej, zwłaszcza historii Wybrzeża i pracy rybaków.

Pokłosie Zainteresowanie Neclem spadło po jego śmierci, choć jego nazwisko jest na Kaszubach znane i pamiętane. Ulice jego imienia są np. w Gdańsku Gdyni, Jastarni, Suchym Dworze, Wejherowie i (od końca lat 70.) we Władysławowie, od 1995 r. nosi je też Biblioteka Publiczna Gminy Kosakowo w Dębogórzu. Szkoła Podstawowa w Mieroszynie otrzymała je już w 1985 r., a rodzina pisarza funduje jej uczniom stypendium jego imienia.