W Polsce, podczas niemieckiej okupacji, przyrządzano zawiesistą zupę na koninie, pieprzny gulasz z kluskami (głównie na Śląsku), a w Warszawie wątróbkę z pyzami i kwaszoną czerwoną kapustą. W Generalnym Gubernatorstwie popularna była bejcowana pieczeń końska na dziko z sosem na zsiadłym mleku i mące.

W latach 40. i 50. XX wieku Polska stała się bardzo poważnym eksporterem koni rzeźnych. Władze PRL twierdziły, że koń jest przeżytkiem, który mają zastąpić traktory oraz jest pasożytem przez żywienie się dużymi ilościami owsa. Powszechnie oddawano wówczas na rzeź młode konie. Wysokie ceny koniny w dewizach i duży zasób tych zwierząt, powodowały, że chętnie wysyłano je na eksport. Sprzedawano również mięso i gotową szynkę. W 1970 roku na rzeź skierowano 127.000 koni, w 1980 - 145.000, a w 1983 - 142.000 (około 2% ogólnej produkcji żywca). Eksportowano też żywe konie: w 1970 - 53.200 sztuk, w 1980 - 71.967 sztuk, a w 1983 - 80.522 sztuki. Odbiorcami były głównie: Holandia, Belgia, Francja, Włochy, Wielka Brytania, RFN, Szwajcaria, Szwecja i Austria (ten ostatni kraj głównie konie do lat dwóch).