W Strasburgu po raz pierwszy zetknął się ze staroniemieckim stylem w budownictwie, gdyż o gotyku francuskim nic jak dotąd nie wiedział. Wrażenia, jakie wywarły na Goethem wielkie masy spiętrzonych w niebiosa kamieni, znalazły swoje odbicie w jego entuzjastycznym piśmie O niemieckiej sztuce budowniczej D. M. Erwini a Steinbach.
Podczas jednej z wielu wycieczek odwiedził wioskę Sessenheim, gdzie w gościnnym domu parafialnym zakochał się we Friederice Brion. Po kilku tygodniach przerwał jednak ten związek lekkomyślnie, jak pisał później Lenz. Z okresu strasburskiego pochodzi m.in. wiersz Powitanie i rozłąka.
Długo przez ojca wyczekiwana dysertacja została naszpikowana samowolnymi poglądami Goethego i w ten sposób nie została przyjęta do urzędowej cenzury. W końcu za pomocą dyskusji panelowej, jaka się odbyła w gronie jego przyjaciół, otrzymał licencję prawniczą. Tym samym zakończył swoją edukację. Proponowano mu karierę we francuskim aparacie państwowym, którą jednak odrzucił. Nie chciał się wiązać z nikim, gdyż najważniejsze było dla niego bycie oryginalnym geniuszem.